DROP ZONE

MUZYKA: Hans Zimmer
ROK PRODUKCJI: 1994
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande
CZAS TRWANIA: 37:23 min.


01. DROP ZONE
02. HYPNOPERA
03. HI JACK
04. TERRY'S DROPPED OUT
05. FLASHBACK AND FRIES
06. MIAMI JUMP
07. TOO MANY NOTES, NOT ENOUGH RESTS
08. AFTER THE DUB



Film "Strefa Zrzutu" o ile dobrze pamiętam opowiada (w bardzo uproszczonej wersji) o skoczkach spadochronowych, którzy przy okazji są niedobrzy, a w ich szeregi wkrada się sam Wesley Snipes aby ich przyszpilić i przy okazji sobie polatać :) Swego czasu film ten był nawet dość popularny także w polskich kinach, czemu trudno się dziwić - niezłe aktorstwo, akcja na plus, świetne sceny w powietrzu i zdjęcia. No a do tego muzyka samego Hansa Zimmera, która - podobnie jak inne jego dzieła - zapada w pamięć. Kompozytor ma na swoim koncie głównie same sukcesy i praktycznie trudno natknąć się w jego dyskografii na naprawdę złą rzecz (ja się jeszcze nie zawiodłem). Zimmer - autor takich rewelacyjnych scorów, jak "Crimson tide", "Gladiator" czy ostatnio "Tears of the sun" - tworzy zawsze inną muzykę, jednocześnie nadając jej swoje znaki rozpoznawcze. Podobna rzecz ma miejsce i tutaj - już od pierwszych fragmentów co bardziej orientujący się słuchacze zauważą pewne podobieństwa, o których jednak nie będę się rozpisywał. Mnie ten krótki nieco score przypomina stylem trochę inną kompozycję Zimmera - "Backdraft", jednakże pozostaje przy tym świeża, oryginalna i absolutnie nie ma ona nic wspólnego z rewelacyjnym scorem do filmu Rona Howarda. Skupmy się jednak na "Drop Zone". Już pierwszy tytułowy utwór rzuca nas na głęboką wodę i daje kopa, choć prawdziwa "jazda" zaczyna się przy "Hyphopera" i "Hi-jack". Notabene "Hyphopera" została akurat stworzona przez niejakiego Glennie-Smitha, czuć tu jednak rękę Zimmera, podobnie jak przy "Flashback and fries". Jak wiadomo skakanie ze spadochronem to nie lada emocje, tak więc jedynymi spokojniejszymi utworami na płytce są wspomniane przed chwilą "Flashback and fries" oraz "Terry's drop out", co nie znaczy jednak, że nie mają one w sobie żadnego ładunku, a i wręcz przeciwnie - samotna gitara w "Terry's..." cudownie dopełnia dwa poprzednie utwory przechodząc w spokojniejsze (do czasu) "Flashback..." Trzy ostatnie kompozycje łączą się nieco w całość stanowiąc prawie 25-minutową suitę, która czasem wycisza się by za chwilę z pełnym uderzeniem zakończyć płytkę. Ogólnie jest to bardzo dobra płytka, która radzi sobie i bez filmu. Tu znów wahałem się czy nie dać maksymalnej oceny, ale biorąc pod uwagę inne dokonania pana Zimmera (tak narzucający mi się tutaj "Backdraft") oraz "zaledwie" 37 minut muzyki na tym scorze, postanowiłem dać nie mniej, nie więcej, jak 4 gwiazdki, co myślę, że jest oceną tyleż sprawiedliwą jak i satysfakcjonującą. Szczerze polecam.

Ocena:
Auto recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI