EDWARD SCISSORHANDS

MUZYKA: Danny Elfman
ROK PRODUKCJI: 1990
WYTWÓRNIA: MCA Records
CZAS TRWANIA: 49:11 min.


EDWARD MEETS THE WORLD:

01. INTRODUCTION (TITLES)
02. STORYTIME
03. CASTLE ON THE HILL
04. BEAUTIFUL NEW WORLD
05. THE COOKIE FACTORY
06. BALLET DE SUBURBIA
07. ICE DANCE
08. EITQUETTE LESSON
09. EDWARD THE BARBER

POOR EDWARD:

10. ESMERALDA
11. DEATH!
12. THE TIDE TURNS
13. THE FINAL CONFRONTATION
14. FAREWELL
15. THE GRAND FINALE
16. THE END
17. With these hands - TOM JONES



Zawsze gdy dostaje do rąk jakiś nowy (w swojej kolekcji oczywiście :) soundtrack autorstwa Danny'ego Elfmana - czuję się niesamowicie podniecony, zupełnie jak małe dziecko. Jego twórczość jest niesamowita i do tego piekielnie dobra - przekonałem się już o tym nie raz. "Edward Nożycoręki" to kolejny, doskonały produkt tego kompozytora, w dodatku stylowo podobny do jego nieco wcześniejszych arcydzieł, takich jak "Batman" czy "Beetlejuice". Całość podzielona została jakby na dwie części - pierwsze dziewięć utworów nosi nazwę "Edward Meets The World", zaś kolejne osiem - "Poor Edward". W sumie 17 kawałków do przesłuchania, ponad 49 minut wspaniałej muzyki, która daje nam obraz tego, co mogliśmy zobaczyć w filmie. Dlatego też większość kawałków jest smutna, przejmująca i momentami wręcz przygnębiająca - zupełnie jak życie naszego głównego bohatera - odmieńca odepchniętego przez otoczenie, które uważa go za dziwaka. Dziwaka, którego trzeba jak najszybciej wyalienować od reszty społeczeństwa... A przecież Edward jest tak dobrym i miło nastwionym do wszystkich człowiekiem, chce tak bardzo poznać świat i rozkoszować się życiem... To naprawdę smutna historia, którą dopełniają pełne nostalgii i smutku kompozycje. I do tego te wspaniałe, wręcz rewelacyjne chórki, które będziemy mieli okazję bardzo często słyszeć na tym soundtracku. Na ścieżce mamy prawdziwy pokaz smyczkowego (i nie tylko) instrumentarium, doskonałego w brzmieniu i oddającego niesamowity klimat filmu. Klimat, dogłębna muzyka, melodyjność i typowy dla pana Elfmana styl - to wszystko znajdziecie na tej ścieżce dźwiękowej. A całość kończy się całkiem fajną piosenką "With These Hands" w wykonaniu znanego artysty - Toma Jonesa. Naprawdę - jest to płyta warta swojej ceny i z pewnością warta przynajmniej kilkukrotnego przesłuchania. No i na pewno jeden z tych najpiękniejszych soundtracków w dorobku Elfmana. Moja faktyczna ocena to 4,5 gwiazdki, ale tylko dlatego, że jeśli chodzi o tego kompozytora - mam innych 5-gwiazdkowych faworytów...

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI