
END OF DAYS
MUZYKA: Różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 1999 WYTWÓRNIA: Geffen CZAS TRWANIA: 53:54 min.
Opinie zewsząd głosiły, że nowy film z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej jest produkcją zupełnie średnią bądź też w ogóle nieudaną. Po raz kolejny jednak zostałem miło zaskoczony - film nie był tak zły, jak dało się zewsząd słyszeć, a nawet trochę mi się spodobał, a w szczególności do gustu przypadła mi ciekawa i nieco inna - niż dotychczasowe - rola Arniego. Jeśli chodzi o kwintesencję niniejszego opisu - zostały wydane dwie płyty z muzyką do "End Of Days" - składanka oraz score autorstwa Johna Debney'a. Album z "I Stanie Się Koniec" spełnia w większości wymogi standardu składanek filmowych. Mamy zróżnicowaną muzykę, większość kawałków jest dobra, nie ma żadnych poważniejszych "zgrzytów", autorzy poszczególnych utworów są dość znani. Mamy tutaj piosenkę grupy Korn "Camel Song", która stylem przypomina inne kawałki tej kapeli (której muzykę nota bene bardzo lubię), mamy Everlast, Limp Bizkita, świetne "Oh My God" Guns n' Roses, genialne "Poison" Prodigy, które można było także usłyszeć na składance z filmu "Szakal". Jest dobre i ostre "Superbeast" Roba Zombie, hip-hopowy kawałek Eminema "Bad Influence", Powerman 5000, Sonic Youth i niezłe "Wrong Way" grupy Creed. To kolejna całkiem dobra składanka filmowa, aczkolwiek podobała mi się mniej niż inne, podobne albumy, które raczej bezproblemowo można znaleźć na rynku ("Blair Witch 2: Book Of Shadows", "Dracula 2000", "Matrix" czy mój ulubiony "Mortal Kombat" - ten ostatni ciężko dostać). I jak zwykle kluczowe pytanie - podobały Ci się filmowe kawałki? Kup i przesłuchaj. Podobały Ci się wyżej wymienione płyty? Możesz zaryzykować i dołączyć do kolekcji. W innym przypadku - to płyta nie dla Ciebie. W tym miejscu polecam także dobry score z tego filmu (autorem kompozycji jest - jak już pisałem wyżej - John Debney). Opis partytury pana Debney'a znajduje się w osobnej recenzji. |
![]() |
|
![]() |