
END OF DAYS - SCORE
MUZYKA: John Debney ROK PRODUKCJI: 1999 WYTWÓRNIA: Varese Sarabande CZAS TRWANIA: 40:15 min.
Odkąd interesuje się muzyką filmową (czyli bardzo długo), nie brakuje takich momentów, gdy jakaś ścieżka potrafi mnie zaskoczyć. Czasami niestety negatywnie, ale to naprawdę sporadyczne przypadki. Dzieło Johna Debney'a zaskoczyło mnie bardzo (pozytywnie oczywiście), bo jak już pisałem w recenzji albumu z "End Of Days" - film mi się spodobał. Gdy oglądałem "satanistyczną" produkcję z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej - nieszczególnie zwróciłem uwagę na muzykę. I to był błąd - o czym przekonał mnie score z tego filmu. Całą ścieżkę przesłuchałem 3 razy z rzędu, w recenzji tej zrobiłem jakby króciutką analizę najbardziej wyrazistych elementów oraz najlepszych i dominujących cech na płycie. Jeśli chodzi o elementy - pierwszym jest kobiecy głos, przewijający się przez większość utworów, śpiewający w łacinie "Agnus Dei", co mocno przypomniało mi jedną z najlepszych ścieżek jakie mi dane było słuchać, czyli "Obcego 3". Chóry - także często słyszalne, szczególnie w pierwszym utworze ("End Of Days Main Title"), bardzo przypominające te z "Joanny d'Arc". Poza tym uwielbiam wszelkie chórki na ścieżkach dźwiękowych. Bębny - potęgujące klimat, obrazujące akcję w filmie oraz doskonałe przejścia od muzyki spokojnej do dynamicznej. Najlepsze i najlepiej słyszalne w utworze "The Shooter". Religijne motywy w tle - bijące kościelne dzwony, jakieś starożytne głosy, dziwne dźwięki. Jak wiadomo - film związany z tematyką religijną (jednak bardziej w kierunku "dołu" niż "góry" - czytaj: bardziej w kierunku Piekła niż Nieba :), więc ten element doskonale pasuje do całej ścieżki. Jeśli chodzi o główne cechy: przede wszystkim klimat - doskonały, apokaliptyczny i demoniczny. Klimat zbliżających się, tytułowych końcowych dni. Poza tym groza, która emanuje z większości utworów oraz strach - nie raz leżąc w nocy ze słuchawkami na uszach serce może podskoczyć do gardła dzięki nagłym, mocnym akompaniamentom. Całość przypominała mi bardzo muzykę z "Obcego", a konkretnie część trzecią - szczególnie to poczucie niepokoju i klimat jakby z gotyckiego horroru. Dwie ostatnie ścieżki na płycie są nieco inne, ale równie ciekawe co reszta - mianowicie alternatywna wersja pierwszego utworu ("End Of Days Alternate Main Title") oraz "End Of Days Dance Mix" produkcji cEvina Key'a. I to wszystko zebrane razem zasługuje na mocne 4 gwiazdki. |
![]() |
|
![]() |