END OF DAYS - SCORE

MUZYKA: John Debney
ROK PRODUKCJI: 1999
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande
CZAS TRWANIA: 40:15 min.


01. END OF DAYS MAIN TITLE
02. PORCELAIN MAN
03. THE SHOOTER
04. THE TUNNEL
05. ALLEY FIGHT
06. BAPTISM IN BLOOD
07. HELICOPTER PURSUIT
08. SATAN WALKS THE STREETS
09. CRUCIFIXION
10. THE BEAST COMES A CALLIN'
11. THE GATES OF HELL
12. SUBWAY ATTACK AND ESCAPE
13. JERICHO FINDS FAITH / THE POSSESSION
14. THE ETERNAL STRUGGLE
15. REDEMPTION
16. END OF DAYS ALTERNATE MAIN TITLE
17. END OF DAYS DANCE MIX



Odkąd interesuje się muzyką filmową (czyli bardzo długo), nie brakuje takich momentów, gdy jakaś ścieżka potrafi mnie zaskoczyć. Czasami niestety negatywnie, ale to naprawdę sporadyczne przypadki. Dzieło Johna Debney'a zaskoczyło mnie bardzo (pozytywnie oczywiście), bo jak już pisałem w recenzji albumu z "End Of Days" - film mi się spodobał. Gdy oglądałem "satanistyczną" produkcję z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej - nieszczególnie zwróciłem uwagę na muzykę. I to był błąd - o czym przekonał mnie score z tego filmu. Całą ścieżkę przesłuchałem 3 razy z rzędu, w recenzji tej zrobiłem jakby króciutką analizę najbardziej wyrazistych elementów oraz najlepszych i dominujących cech na płycie. Jeśli chodzi o elementy - pierwszym jest kobiecy głos, przewijający się przez większość utworów, śpiewający w łacinie "Agnus Dei", co mocno przypomniało mi jedną z najlepszych ścieżek jakie mi dane było słuchać, czyli "Obcego 3". Chóry - także często słyszalne, szczególnie w pierwszym utworze ("End Of Days Main Title"), bardzo przypominające te z "Joanny d'Arc". Poza tym uwielbiam wszelkie chórki na ścieżkach dźwiękowych. Bębny - potęgujące klimat, obrazujące akcję w filmie oraz doskonałe przejścia od muzyki spokojnej do dynamicznej. Najlepsze i najlepiej słyszalne w utworze "The Shooter". Religijne motywy w tle - bijące kościelne dzwony, jakieś starożytne głosy, dziwne dźwięki. Jak wiadomo - film związany z tematyką religijną (jednak bardziej w kierunku "dołu" niż "góry" - czytaj: bardziej w kierunku Piekła niż Nieba :), więc ten element doskonale pasuje do całej ścieżki. Jeśli chodzi o główne cechy: przede wszystkim klimat - doskonały, apokaliptyczny i demoniczny. Klimat zbliżających się, tytułowych końcowych dni. Poza tym groza, która emanuje z większości utworów oraz strach - nie raz leżąc w nocy ze słuchawkami na uszach serce może podskoczyć do gardła dzięki nagłym, mocnym akompaniamentom. Całość przypominała mi bardzo muzykę z "Obcego", a konkretnie część trzecią - szczególnie to poczucie niepokoju i klimat jakby z gotyckiego horroru. Dwie ostatnie ścieżki na płycie są nieco inne, ale równie ciekawe co reszta - mianowicie alternatywna wersja pierwszego utworu ("End Of Days Alternate Main Title") oraz "End Of Days Dance Mix" produkcji cEvina Key'a. I to wszystko zebrane razem zasługuje na mocne 4 gwiazdki.

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI