
ENEMY AT THE GATES
MUZYKA: James Horner ROK PRODUKCJI: 2001 WYTWÓRNIA: Sony Classical CZAS TRWANIA: 76:31 min.
"Wróg u Bram" w reżyserii Jean-Jacquesa Annauda jest reklamowany jako najdroższy film europejski - i rzeczywiście tak jest, bo kosztował aż 70 milionów dolarów - co jest niewątpliwie sumą niemałą. Film okazał się bardzo dobry, lecz wiele osób uważa, że jednak gorszy od "Szeregowca Ryana" czy "Cienkiej Czerwonej Linii". A jak jest z muzyką? Od razu na wstępie napiszę, że to kolejna bardzo dobra ścieżka Jamesa Hornera, jaką słyszałem. Już pierwsze takty uświadomiły mi, że bynajmniej nie będę się nudził podczas słuchania - a ścieżka dźwiękowa jest długa, bo trwa ponad 76 minut. Całości przesłuchałem dwa razy - i podobała mi się tak samo. Podczas słuchania soundtracku z "Wroga u Bram" nie sposób usłyszeć podobieństwa do innych ścieżek Hornera, takich jak "Braveheart", "Willow" czy "Legends Of The Fall" (ten ostatni chyba najbardziej). Całość jest niewątpliwie bardzo dramatyczna, patetyczna i w większości spokojna - musi się oczywiście kojarzyć z realiami filmu (pojedynek najlepszych snajperów, wojna o Stalingrad). Jeśli chodzi o tą kwestię - panu Hornerowi znowu się udało. Wzniosłości z pewnością dodają fantastyczne chóry (bardzo podobne do tych np. z "Polowania na Czerwony Październik"), które przewijają się przez niektóre kawałki, a najlepsze chyba są w utworze pierwszym ("The River Crossing To Stalingrad" - ale tu raczej cichsze) oraz w utworze trzecim ("Vassili's Fame Spread" - od 1. minuty i 33. sekundy) - tutaj są z pewnością najlepsze. Dodatkowo wspaniałe bębenki wojskowe słyszalne przez większość czasu w podkładzie oraz gdzieniegdzie charakterystyczne stukoty (i jedno i drugie doskonale pamiętam z innego dzieła tego kompozytora, mianowicie "Aliens"). Szkoda trochę, że brak tu jakiegoś wyrazistego i charakterystycznego motywu przewodniego, który byłby od razu z danym filmem kojarzony, ale Horner akurat należy do innego pokroju twórców - jak już coś komponuje to tak, żeby tworzyło jedną, zgraną całość. I za to m.in. tak go lubię! Chociaż czasami udaje mu się wyeksponować naprawdę wspaniały i bardzo wyrazisty motyw, jak np. w "Braveheart" czy "A Beautiful Mind" (tudzież "Bicentennial Man"). Aha - zapomniałem dodać że pewien motyw, słyszalny zarówno w filmie jak i na ścieżce dźwiękowej, bardzo przypomina (przynajmniej ja miałem takie odczucie) motyw przewodni z "Listy Schindlera" (Johna Williamsa). Jeśli chodzi o poszczególne utwory - z którego miejsca filmu pochodzą - to nie ma sensu się rozpisywać, bo ich nazwy mówią same za siebie. Więc jeśli ktoś szuka czegoś konkretnego - wystarczy spojrzeć na spis. Wszystkiego słucha się bardzo przyjemnie i mimo, iż wiele fragmentów stale się powtarza - nie da się odczuć znużenia. I to właśnie w głównej mierze decyduje o dobrej ścieżce dźwiękowej. James Horner znowu udowodnił, że należy do ścisłej czołówki najlepszych kompozytorów muzyki filmowej. Mocne 4 gwiazdki dla "Wroga u Bram". |
![]() |
|
![]() |