EQUILIBRIUM - COMPLETE SCORE

MUZYKA: Klaus Badelt
ROK PRODUKCJI: 2002
WYTWÓRNIA: Nieznana (bootleg)
CZAS TRWANIA: CD 1 - 46:17 min., CD 2 - 46:52 min.


CD 1:

01. GRAMMATON CLERICS
02. ENCOUNTER
03. CLERIC PRESTON
04. BURNED
05. EVIDENCE
06. ALWAYS KNEW
07. REMEMBER ME
08. PREDICT
09. A NEW MORNING
10. DON'T FEEL
11. LIBRIA
12. SUPPRESSION
13. EQUILIBRIUM
14. BREATH IS JUST A CLOCK
15. GUN-KATAS
16. FAMILY
17. AWAKENING EMOTIONS
18. PROZIUM
19. MASSACRE
20. SIGNS OF REMORSE
21. DOUBTING FATHER
22. CONFISCATED EVIDENCE
23. A TRIP TO THE NETHER
24. BIG MISTAKE
25. HIDDEN SOULS
26. PRACTICE
27. NETHER
28. TRYING TO ESCAPE

CD 2:

01. MASTER GUN-KATA FIGHT
02. EXECUTION
03. FAITH
04. QUESTIONS FOR MARY
05. JURGEN
06. YOU KNOW WHY
07. UNDERGROUND
08. HIDING THE PROZIUM
09. WHAT ARE YOU GOING TO DO?
10. INCINERATION
11. GUILTY
12. BETRAYED
13. I HAVE NOTHING TO HIDE
14. CAPTURE OF THE RESISTANCE
15. ESCAPE
16. HALL OF MIRRORS
17. SORROUNDED
18. PRESTON VS BRANDT
19. FATHER'S DEATH
20. A NEW BEGINNING
21. END CREDITS
22. EQUILIBRIUM SUITE (BONUS TRACK)



Film "Equilibrium" z miejsca stał się kultowym przebojem, który dość często porównywano z wcześniejszym "Matrixem" i równie często stawiano go wyżej od dzieła Wachowskich. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że film ten nie był przebojem. W kinach w wielu krajach po prostu nie gościł, w Polsce tylko przez krótki czas. Zarobił wprawdzie swoje, ale głównie w USA i to po dość długim czasie. Nie zdobył dużego rozgłosu w mediach, nie zgarnął żadnej nagrody, a jego kampania reklamowa była - mówiąc łagodnie - mizerna. Jednakże mimo tego film zyskał, także u nas, status dzieła kultowego. Nie jestem tu jednak po to aby roztrząsać wartość filmu i jego wpływ na kulturę masową, ale po to, żeby ocenić ścieżkę dźwiękową z niego...

Za oprawę muzyczną odpowiada Klaus Badelt, jeden z "pupilów" Hansa Zimmera, o którym po "Piratach z Karaibów" zrobiło się dość głośno. Jednakże w tamtym okresie wciąż był on mało znany. Zapewne ten właśnie fakt oraz, jak już wspomniałem, małe zainteresowanie filmem sprawiło, że muzyka Badelta nie doczekała się oficjalnego soundtracku aż do dziś. Opisuję więc bootleg, w miarę kompletny zapis (ponad 90 minut muzyki na 107 minut filmu) ścieżki tego kompozytora, który zmieścił się na dwóch równo rozłożonych płytach. I to właśnie główny atut i jednocześnie drobny zarzut do tej pozycji. 90 minut i 50 utworów (ułożonych w kolejności pojawiania się w filmie) to naprawdę magiczna liczba, jeśli idzie o takie wydania (trzeba dodać, że jakość muzyki jest bardzo dobra), ale jednocześnie jest to ciut za dużo i na dłuższą metę może być męczące. Wprawdzie większość utworów to krótkie, jedno- i dwuminutowe ścieżki, ale bardzo zbliżone do siebie pod względem klimatu i instrumentarium (z pewnymi wyjątkami oczywiście), a więc ogółem podobne, co może spowodować znużenie, które mi miejscami się udzielało.

Sama muzyka jest natomiast dość mroczna, chwilami posępna, chwilami refleksyjna i oczywiście często dynamiczna. Przeważa elektronika - gitara, basy, syntezatory czy nawet i keyborad - to tutaj normalka. Ponadto mamy sporo chórów, które podkreślają całość, a obecne są już w pierwszym utworze ("Grammaton Clerics"). Do tego wszystkiego Badelt dorzucił nam jeszcze tradycyjne instrumenty. Jest tu więc i perkusja, i skrzypce, i trąby, choć występują one w mniejszym stopniu niż elektronika. Niestety sporo tu podobieństw, głównie do "Pirates of the Caribbean", ale nie tylko. Wścibskie uszy odnajdą także powiązania z "K-19" (chociażby te chóry). Nie jest to nic strasznie rażącego, tym bardziej, że typowych zrzynań w stylu Hornera raczej nie ma, a całość pasuje do filmowej opowieści (chociaż w filmie jakoś się nie wybija). Niemniej jednak myślę, iż warto zwrócić na to uwagę. Tyczy się to także eksperymentów, jakie czyni na tej ścieżce kompozytor. Mianowicie Badelt stara się nadać partyturze futurystyczny klimat i... udaje mu się. Właśnie poprzez elektronikę mamy tu wiele ciekawych rozwiązań, jak np. dźwięki w "Always Knew" (które pojawiają się ok 1:30 min.), będące znakiem rozpoznawczym ścieżki i jednym z motywów przewodnich. Innym takim motywem będzie właśnie narastająca muzyka z chórami w tle, obecna bardzo często na płytach. Z innej beczki warto powiedzieć o jedynym, w miarę optymistycznym temacie, jakim jest "A New Beginning". W nim i tylko w nim możemy usłyszeć nadzieję i motyw zwycięstwa. Na tle innych jest to więc oryginalny utwór, choć zbudowany niemal tak samo, z przewagą elektroniki oczywiście. Jest rzecz jasna kilka innych utworów, nieco bardziej spokojnych od reszty, (np. "Family, "Confiscated Evidence" lub "Faith"), jednakże optymistycznymi bym ich nie nazwał. Poza tym chwilami muzyka jest bardzo minimalistyczna i typowo ilustracyjna, więc poza kilkoma ścieżkami nie rzuca na kolana, ale też i nie jest zła. Z tych ciekawszych utworów na pewno warto wymienić wszystkie dłuższe. A więc wspomniany wyżej "Always Knew" trwający ponad 5 minut z ciekawą końcówką, "Awakening Emotions" i "Big Mistake" - oba oscylujące wokół 3,5 minuty. Ten pierwszy cichy na początku, a potem nabiera rytmu i tempa, by zakończyć się znajomymi już motywami i cichą końcówką. Ten drugi jest dokładną odwrotnością, a więc najpierw dynamicznie, potem cicho. Dalej, ponownie pięciominutowy, "Incineration" z kilkoma ciekawymi rozwinięciami. Bardzo ładnie współgra tu elektronika z chórami, a w drugiej połowie mamy zmyślną sekcję dętą. No i dwie ostatnie, najdłuższe pozycje, czyli "End Credits" i "Equilibrium Suite" (oznaczone jako bonus track). Oba ponad 6 minut, w obu dzieje się najwięcej. "End Credits" to oczywiście wypełniacz napisów końcowych z dużą ilością chórów i kilkoma rozwinięciami/podsumowaniami wcześniejszych tematów. "Equilibrium Suite" to z kolei przekrój przez wszystkie najlepsze i najważniejsze fragmenty partytury - bardzo dynamiczny, z wyraźnym tematem przewodnim na pierwszym planie i chyba najbardziej elektroniczny ze wszystkich. Poza nimi warto nadmienić takie pozycje, jak "Burned", "Evidence", "Libria", "Gun-Katas", "Massacre", "Jurgen" i "Hall Of Mirrors", które to w taki czy inny sposób zwróciły moją uwagę, bądź też stanowią dość ważną część całości opisując bohaterów ("Jurgen") albo miejsca akcji ("Libria") w filmie. Reszta jakoś nie wychyla się przed szereg i, jak wspominałem, jest w większości typową muzyką ilustracyjną. Bardzo wiele utworów jest też podobnych do siebie i czerpiących z tego samego motywu bądź rozwiązania. Nie będę więc ich niepotrzebnie opisywał.

Ogółem pozycja średnio przypadła mi do gustu. Zbyt małe zróżnicowanie, spora ilość muzyki typowo ilustracyjnej i utwory po prostu słabe krzyżują się z naprawdę rewelacyjnymi ścieżkami, świetnym klimatem i kilkoma ciekawymi brzmieniami. Brak tu też jakiegoś wyrazistego tematu, który kojarzyłby się z filmem i dawał wyraźnego "kopa". Obecne tutaj tematy przewodnie nie spełniły niestety tego wymogu, mimo, iż nie można odmówić im oryginalności i dynamiki. Także w filmie muzyka nie robi jakiegoś większego wrażenia, poza kilkoma wyjątkami, jakie opisałem wyżej. Jest to po prostu zwykła, solidna robota z aspiracjami na więcej. Tak więc absolutnie obiektywnie wystawiam jej 3 gwiazdki.

P.S. Istnieje też bootleg zawierający kilka minut muzyki więcej (co przekłada się na 3-4 dodatkowe utwory), ale nie robi to żadnej różnicy. Natomiast jedynymi istniejącymi okładkami są okładki zrobione przez fanów. Ta u góry jest chyba najładniejsza, natomiast u dołu jeszcze dwie inne, dla przykładu.


    

Ocena:
Auto recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI