ESCAFLOWNE

MUZYKA: Yoko Kanno, Hajime Mizoguchi
ROK PRODUKCJI: 2000
WYTWÓRNIA: Victor Entertainment
CZAS TRWANIA: 60:27 min.


01. "RING" (MOVIE VERSION) (Maaya Sakamoto)
02. FIRST VISION
03. COLORS
04. INTO GAEA
05. APPEARANCE OF THE DRAGON ARMOR
06. HORSE RIDE
07. GAEAN SHEEP
08. REGRET
09. BIRD SON
10. "SORA" (Shanti Snyder)
11. REVIVAL OF ALSEIDES
12. THE HURT
13. TAKE MY HANDS
14. ORGAN PUB
15. WHAT'CHA GONNA DO???
16. "SORA'S FOLKTALE" (Midori)
17. INVASION OF TORUSHINA
18. DANCE OF CURSE II
19. BLACK ESCAFLOWNE
20. TREE OF HEARTS
21. WE'RE FLYING
22. WHO WILL SAVE
23. FINAL VISION
24. NOMITORI SONG
25. "YOU'RE NOT ALONE" (Maaya Sakamoto, Shanti Snyder)
26. "CALL YOUR NAME" (Maaya Sakamoto)



Prawdziwy entuzjasta muzyki filmowej to niestrudzony odkrywca. Nie ogranicza się on jedynie do biernego trawienia podsuwanej mu Hollywoodzkiej papki, a stara się nieustannie odnajdywać nowe, ukryte przed świadomością mas, perełki muzyki filmowej. Dzięki internetowi przed wszystkimi miłośnikami muzyki filmowej otwiera się łatwy i nieograniczony dostęp do soundtracków ze wszystkich stron świata. Niestety często nie jest to wystarczająca zachęta to własnych poszukiwań i większość słuchaczy ciągle ulega rozkrzyczanemu marketingowi Hollywood. Efektem tego są nudne debaty nad wartością takich prac jak "The Dark Knight", podczas gdy prawdziwe dzieła przez lata pozostają niedocenione... dzieła takie jak "Escaflowne".

Już lektura okładki tego soundtracku daje trzy powody, aby oczekiwać wyśmienitej muzyki. Pierwsze dwa to kompozytorzy - Yoko Kanno ("Cowboy Bebop") i Hajime Mizoguchi ("Jin-Roh: The Wolf Brigade") to dwoje niezwykle cenionych w Japonii twórców, którzy już wielokrotnie dowodzili swojego talentu. Prywatnie Kanno i Mizoguchi byli małżeństwem (rozwiedli się w roku 2007) a "Escaflowne" to jeden z dwóch ich wspólnych projektów filmowych. Trzecim powodem, dla którego szczególnie Polacy powinni z wielkimi nadziejami sięgnąć po ten soundtrack, jest zespół muzyków biorących udział w jego nagraniach - Chór i Orkiestra Filharmonii Narodowej w Warszawie.

"Escaflowne" to pełnometrażowe anime, którego akcja toczy się na planecie Gaea. Świat ten jest mieszanką średniowiecza z elementami futurystycznymi okraszonymi mistycyzmem i magią. Mamy zatem rycerzy w stalowych zbrojach, ale też latające statki i przedstawicieli obcych cywilizacji, którzy posiadają magiczne zdolności. Film powstał na podstawie 26-cio odcinkowego serialu, do którego muzykę także pisała dwójka rzeczonych kompozytorów. Efektem ich pracy były aż trzy soundtracki posiadające zdumiewająco różnorodny materiał muzyczny. Ścieżka dźwiękowa z filmu pełnometrażowego nawiązuje muzyczne do serialu, a także zachowuje jego różnorodność. Słuchając "Escaflowne" natrafimy zatem na pełne spektrum gatunków muzycznych, instrumentów i form.

Od masywnych rajdów orkiestry i chóru, przez ezoteryczną elektronikę i zabawne pioseneczki, aż po popowe ballady w stylu girlsbandów z lat 90'. Na tym soundtracku znajdziemy wszystko i to w najlepszym gatunku. Każda kompozycja na tej płycie ma do zaoferowania coś wartościowego - chwytliwy temat, magiczny klimat, przygniatający chór, dynamiczną akcję, niespotykaną aranżację... Takie cechy można by tutaj mnożyć, a każda z nich opisywałaby wszystko to, co w muzyce filmowej najbardziej cenią jej entuzjaści. Wszystkie kompozycje są dopracowane w najmniejszych szczegółach zachwycając pomysłowością kompozytorów, jak i kunsztem muzyków. Chór i Orkiestra Filharmonii Narodowej w Warszawie pokazują tutaj wszystko to, co mają najlepszego, kilkukrotnie przywołując apokaliptyczny klimat "Draculi" Wojciecha Kilara ("Black Escaflowne"), który potrafi stworzyć tylko polska orkiestra.

Różnorodność tej muzyki związana jest ze złożonością świata przedstawionego w filmie. Od średniowiecza do zaawansowanej technicznie przyszłości - wszystkie obrazy mają tutaj swój muzyczny głos. Ta różnorodność na pewno wielu skojarzy się z wyśmienitym "Final Fantasy VII: Advent Children" Nabuo Uematsu. Kanno i Mizoguchi angażują zarówno wielką orkiestrę oraz chór, jak i lżejsze instrumentarium połączone ze syntezatorami. Z kolei zapożyczenia z azjatyckiego folkloru w warstwie instrumentalnej i wokalnej (od Indii po Japonię), wprowadzają poczucie mistyki. Doskonale wyczuwalny jest także nieco elegijny charakter muzyki Hajime Mizoguchiego, znany z "Jin-Roh...", nadający całości emocjonalnej głębi. Co uważniejsi słuchacze zapewne wychwycą też nawiązania do twórczości Joe Hisaishiego (zwłaszcza "Księżniczki Mononoke") i jego majestatycznych, wyśmienicie zorkiestrowanych tematów pojawiających się w podniosłych finałach filmów. Innymi słowy "Escaflowne" to kolejny przykład niezwykłego wyczucia, wyobraźni i warsztatu jakie cechują kompozytorów rodem z Japonii.

Długo można by tutaj opisywać poszczególne utwory z tego albumu, jednak nie temu ma służyć ta recenzja. Ma ona jedynie pokazać, że od blisko 8 lat istnieje rewelacyjna ścieżka dźwiękowa, nagrana w Polsce przez dwójkę wybitnych kompozytorów z Japonii, która oferuje dużo więcej niż budząca zachwyt Hollywoodzka papka. "Escaflowne" jest jak pudełko najlepszych czekoladek, z których każda ma swój unikalny skład, a mimo to wszystkie smakują wyśmienicie. Koniecznie musicie ich spróbować!

Ocena:
Autor recenzji: Łukasz Waligórski
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI