ESCAPE FROM NEW YORK

MUZYKA: John Carpenter
ROK PRODUKCJI: 1981
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande
CZAS TRWANIA: 37:22 min.


01. MAIN TITLE
02. UP THE WALL/AIRFORCE ONE
03. ORIENTATION #2
04. ENGULFED CATHEDRAL (DEBUSSY)
05. BACK TO THE POD/THE CRAZIES COME OUT
06. ARRIVAL AT THE LIBRARY
07. EVERYONE'S COMING TO NEW YORK
08. THE DUKE ARRIVES/THE BARRICADES
09. POLICE STATE/ROMERO AND THE PRESIDENT
10. THE PRESIDENT AT THE TRAIN
11. THE PRESIDENT IS GONE
12. CHASE ACROSS THE 69TH STREET BRIDGE
13. OVER THE WALL



Już na początku zaznaczę, że jestem absolutnym fanem zarówno filmu, jak i muzyki w nim zawartej. Obie pozycje uważam zresztą za jedne z lepszych dokonań Johna Carpentera. Z pewnością każdy, kto widział film, kojarzy niezapomniany motyw przewodni, który obok postaci Snake'a Plisskena i bardzo mrocznej atmosfery jest jednym z największych atutów tej produkcji. I od niego też zaczyna się płyta - świetny, mroczny, elektroniczny kawałek, którym (co by o nim nie napisać) nie zestarzał się ani trochę i wciąż poraża zarówno swoją prostotą, jak i klimatem - coś kapitalnego. Już dla tego tematu warto kupić płytę - a to stwierdzenie o czymś świadczy... Wydawcy nie poprzestali jednak na tym jednym utworze (co oczywiście nas cieszy :) i już po chwili można usłyszeć kolejny zapadający w pamięci motyw, "Up The Wall/Airforce One" - jest to ilustracja z chwili rozbicia się prezydenckiego samolotu. Konstrukcja utworu jest także bardzo prosta i elektroniczna, co tyczy się w sumie całej filmowej partytury. Akurat ten kawałek wypada lepiej w filmie, chociaż słuchając płyty często do niego wracam - coś w sobie ma... Z kolei "Orientation #2" bardzo przypomina mi "The Thing" - słychać tu równie ciężki, pulsujący dźwięk na początku i dopiero potem ów utwór staje się klimatycznie bardziej podobny do obrazu. Następujący po nim "Engulfed Cathedral (Debussy)" przyćmiewa jednak poprzednika. Naprawdę kapitalna muzyka, która może i nie jest jednoznacznie kojarzona z filmem, ale z pewnością jest jednym z lepszych i bardziej oryginalnych motywów. W "Ucieczce z Nowego Jorku" słyszymy ów fragment w momencie, gdy Snake siedzi już za sterami szybowca, a potem podczas lotu. To jeden z moich ulubionych kawałków. Podobnie zresztą jak krótkie, ale dosadne "Arrival At The Library", z którego aż wylewa się klimat i trudno nie przypomnieć sobie fragmentów filmu... W podobnym tonie są także "The Duke Arrives/The Barricades", "Police State/Romero And The President" i "The President At The Train" wraz z "The President Is Gone". Wymienione ścieżki są znacznie dłuższe od opisanej powyżej, ale mają podobny charakter - są naprawdę klimatyczne i należą do tych zdecydowanie najlepszych na płycie. I podobnie jest już z dwoma ostatnimi tytułami - "Chase Across the 69th Street Bridge" (motyw z końcowej gonitwy po zaminowanym moście; według mnie to najlepszy fragment zaraz po "Main Title") i "Over The Wall" (najbardziej trzymający w napięciu, opisuje końcowe sceny filmu, gdy nie wiadomo tak naprawdę czy Snake umrze czy nie...). Na koniec jeszcze dwie pozycje, które pominąłem w powyższej recenzji. Jednym z nich jest "Back to the Pod/The Crazies Come Out" - moim zdaniem najsłabszy utwór w całości, który jest bardziej motywem opisowym niż takim nadającym się do posłuchania, choć nieprzeciętnego klimatu odmówić mu nie można. No ale na pewno nieco słabszy od pozostałych. Drugi to "Everyone's Coming To New York", i właściwie to nie motyw, lecz piosenka... Snake ma niewątpliwy zaszczyt słuchać jej fragmentów podczas poszukiwania prezydenta w zrujnowanym teatrze na terenie więzienia. Sama piosenka niestety średnia, ale fakt, że niemal żywcem wyjęto ją z obrazu, nadaje jej nieco innego wymiaru i klimatu. A co do całości - słowem podsumowania - jest (powtórzę) świetna, klimatyczna i mroczna. Kwintesencja twórczości Carpentera, jednakże nie pozbawiona minusów. Pierwszym z nich jest stosunkowo krótki czas trwania całości (niespełna 40 minut), drugim - brak kilku motywów. Nie ma się jednak co smucić, gdyż wypuszczono na rynek znacznie lepsze wydanie "Expanded Edition" - ale o tym już w osobnej recenzji...

Poniżej jeszcze kilka okładek z innych wydań tej ścieżki. Góra, po lewej - niemiecka wersja (Celine Records; LP), po prawej - winyl ze stajni Dagored (limitowana edycja 180 sztuk). Na dole po lewej - wydanie z wytwórni Milan (LP), po prawej - japońska wersja (Volcano/Varese Sarabande).


    

    

Ocena:
Autor recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI