
E.T. THE EXTRA-TERRESTRIAL
MUZYKA: John Williams ROK PRODUKCJI: 1982 WYTWÓRNIA: MCA Records CZAS TRWANIA: 71:04 min.
Jest to jedna z tych ścieżek dźwiękowych, które słucha się trochę ciężko. Podczas filmu, w konkretnych sytuacjach wszystko wygląda znakomicie. Poza nim trudno jednak tego rodzaju kompozycję jednoznacznie ocenić. Cała ilustracja utrzymana jest w dość spokojnym klimacie, dominują bardzo wyraźnie instrumenty smyczkowe i towarzyszący nam praktycznie w każdym utworze basowy, dogłębny pogłos. Muzyka często trochę niespodziewanie zmienia tonację i to co przeważnie jest zaletą innych narracji tutaj powoduje mały chaos, i w pewien sposób psuje całokształt... Przedsięwzięcie Johna Williams'a jest dla wielu wzorowym przykładem filmowej kompozycji, która zachwyca stylem, samą aranżacją i pięknem brzmienia. Mnie niestety muzyka pana Williams'a w autonomicznym wydaniu zupełnie nie przekonuje. W przekroju całości jest po prostu bezbarwna i nudna. Jej jedyne jasne punkty to motyw przewodni, który posiada główne rozwinięcie w utworze "The Magic of Halloween" (choć pojawia się już fragmentowo w "E.T.'s Powers") oraz kilka pojedynczych części niektórych rozwinięć, które rzeczywiście zahaczają o narracyjny geniusz. W przebiegu fabuły są to fragmenty gdy E.T. chroni się w lesie przed agentami, temat dotyczący pościgu agentów z Elliott'em i E.T., którzy uciekają na rowerze (słynna scena wzbijania się powietrze), będący jednocześnie korelatem ze wspomnianym już motywem przewodnim oraz przybycie agentów NASA po chorego E.T. ("Invanding Elliott's House")... Oczywiście ostatni z wymienionych utworów jest wstępem to fabularnie wielkiego i wzruszającego zakończenia. Niestety sama muzyka w żaden sposób nie odnosi się samodzielnie do tych istotnych wątków. Dotyczy to zwłaszcza tematu scenicznego "E.T. is Dying", który jak wskazuje sama nazwa i logiczna spójność powinien być odpowiednio smutny i nostalgiczny, ponieważ po dosyć niespokojnym "Invading Elliott's House" taka zmiana nastroju jest po prostu konieczna i wskazana. Niestety tak nie jest. Co najgorsze taka tendencja do zaniedbywań emocjonalnych przejawia się jeszcze w innych fragmentach tej przeciętnej kompozycji... Ścieżka dźwiękowa do filmu "E.T. - The Extra Terrestrial" to fragmentowo znakomita ilustracja. Brakuje jej jednak przekrojowej wyrazistości oraz ciągłości, jest źle wyważona emocjonalnie... Cztery doskonałe tematy sceniczne na ilustrację, która trwa ponad 70 minut to zdecydowanie za mało. Gdyby pominąć te cztery utwory cały podkład muzyczny Johna Williams'a nie zawierałby nawet jednego charakterystycznego motywu muzycznego, który po przesłuchaniu pozostałby w pamięci... Dlatego moim zdaniem ta ilustracja niczym specjalnym się nie wyróżnia. Ogólnie to zupełnie bezbarwna, mało udana partytura, jakich wiele w obszarze muzyki filmowej. Kultowość samego filmu w tym wypadku nie wystarczy... Ilustracja do tego filmu zdobyła w 1982 roku nagrodę Golden Globe w kategorii 'Best Original Score', zostawiając w pokonanym polu m.in. znakomitą ścieżkę dźwiękową do filmu "Blade Runner"... Jakby tego było mało zdobyła również Oscara w tym samym roku. No cóż... Jak dla mnie o dwie nagrody za dużo. Poniżej okładka do "E.T. 20th Anniversary Edition" - wydanie z okazji 20-lecia filmu. Zawiera 21 utworów.
|
![]() |
|
![]() |