EXORCIST 2: THE HERETIC

MUZYKA: Ennio Morricone
ROK PRODUKCJI: 1977
WYTWÓRNIA: Warner Bros.
CZAS TRWANIA: 34:26 min.


01. REGAN'S THEME (FINALE)
02. PAZUZU (THEME FROM EXORCIST 2)
03. INTERRUPTED MELODY (SUSPEND SOUND)
04. RITE OF MAGIC
05. LITTLE AFRO-FLEMISH MASS
06. GREAT BIRD OF THE SKY
07. MAGIC AND ECSTASY
08. SEDUCTION AND MAGIC
09. REGAN'S THEME (FLOATING SOUND)
10. DARK REVELATION
11. NIGHT FLIGHT
12. INTERRUPTED MELODY
13. EXORCISM



"Egzorcist 2: The Heretic" wyreżyserował John Boorman. Ponownie spotykamy Regan MacNeil, która jest już nastolatką i ponownie zostaje opętana przez demona. Tym razem do walki z demonem staje Ojciec Lamont - zakonniki z Klasztoru Jezuitów gotowy poświęcić życie w pojedynku z diabelskimi mocami... Film John Boorman'a to nie jest już horror tego wymiaru co "The Exorcist", nie mniej jest w odróżnieniu od części pierwszej poważniejszym przedsięwzięciem w odniesieniu do odprawianych egzorcyzmów, które mają bardziej realistyczny przebieg. Jednak jest to bardziej religijny dramat niż utrzymany w czystej konwencji film grozy. Podkład muzyczny otwiera znakomity temat sceniczny "Regan Theme", który po motywie Carol Anne z "Poltergeist'a" oraz kołysance z "Rosemary's Baby" jest kolejnym dwuznacznym utworem... Odpowiednio zinterpretowany robi naprawdę niesamowite wrażenie. Niestety pozostała część kompozycji Ennio Morricone nie wywołuje już tak głębokich emocji. Kompozytor pozostał w konwencji muzyki typowo ekranowej, która pozbawiona obrazu jest bardzo trudna w odbiorze. Nie ma też tak strasznej wymowy jak pierwsze przedsięwzięcie, jednak w przeciwieństwie do niego pozbawiona jest wszelkich kontrastów jakie cechowały pierwsze przedsięwzięcie. Wykorzystuje co prawda kompilacje niezwykle prostych dźwięków z linią wokalną (notabene bardzo ciekawą), nie mają one jednak aż tak trywialnego charakteru. Partytura utrzymuje konsekwentnie jeden wyznaczony poziom i co najważniejsze jest znacznie częściej wykorzystywana jako narracje filmowych wątków, co było pewnym problemem czy zaniedbaniem w przypadku wcześniejszej kompozycji. Jednak jedyny tak naprawdę dobry utwór tej ścieżki dźwiękowej to temat Regan, który występuje w dwóch wersjach - czysto instrumentalnej (oznaczonej jako "sound") oraz z wykorzystaniem linii wokalnej. Pozostała część kompozycji nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, choć niewątpliwie jest to w przekroju całości nieco lepsza ilustracja niż "The Exorcist". Mimo wszystko nie są to jednak różnice, które pozwalałyby na podniesienie oceny.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI