
FAIRY TALE
MUZYKA: Zbigniew Preisner ROK PRODUKCJI: 1997 WYTWÓRNIA: Atlantic CZAS TRWANIA: 45:05 min.
Piękna, wzruszająca, magiczna. Takimi tylko słowami można określić muzykę Zbigniewa Preisnera do filmu "Elfy z Ogrodu Czarów". W ścieżce dźwiękowej do tego filmu magia przeplata się z tajemnicą tworząc fantastyczny obraz niewidocznych zakątków ludzkiego świata. Świat ten może mieć postać duszy, w której gnieżdżą się nasze nierealne marzenia, wizje i sny. Gromadzi on wspomnienia z okresu błogiego dzieciństwa i towąrzyszących mu zabaw. Przywodzi na myśl niezapomnianą radość, ale i lęki. Świat bajkowych wspomnień o pięknych księżniczkach, sędziwych królach, dzielnych rycerzach, strasznych smokach, złośliwych wiedźmach i przyjacielskich elfach. Świat, w którym zapewne większość z nas chciałaby się jescze kiedyś znaleźć. I dla tych wszystkich mam dobrą radę. Zapalcie sobie wieczorem w pokoju kilka świeczek, włączcie w odtwarzaczu płytę z "Fairy Tale", usiądźcie wygodnie w fotelu i pozwólcie się zabrać w przejażdżkę po krainie własnych wspomnień. Plytę otwiera utwór "Houdini" z jednym z kilku głównych tematów, kilkukrotnie przeplatających się w ścieżce. Houdini to skądinąd sławny na początku XX wieku magik-iluzjonista. Tutaj jego pseudonim posłużył jako tytuł dla pierwszego utworu na płycie, wprowadzając tym samym panującą tu magiczną aurę. Trzeci utwór "Alone in the Attic" to temat elfów, w tle bardzo spokojny i delikatny, cechujący się krótkimi pociągnięciami smyczka i wprowadzającą atmosferę tajemnicy harfą. Większość z utworów na płycie odnosi się do elfów. Charakteryzują się dość szczególnymi tytułami jak: "Strange Meeting", "Wing of an Angel", "I Wish She Could See Them", "They Are True, Aren't They?" czy też "Those Wings Were Moving". Na całej płycie jednym z wyróżniających się utworów jest "Adventures in London". Jest to melodia wkomponowana w iluzjonistyczny pokaz Houdiniego z powolnym rytmem zegara podkreślającym upływ czasu i napięcie z tym związane. Innym ciekawym utworem jest "Joseph" składający się z dwóch części. Pierwszej, przypominającej piękną sonatę gitarową i drugiej, już orkiestrowej. Cała scieżka dźwiękowa to esencja stylu Preisnera. Nie trzeba wcale wytrawnego ucha, by nie zorientować się, że np. "Fairy Tale" i "The Secret Garden" to muzyka tego samego kompozytora. Ów styl posądzony o minimalizm użytych środków, o wtórność, czy wręcz o kicz jest świetnym muzycznym odzwierciedleniem obrazu filmowego. Trudno wówczas się zgodzić z owymi nieprzemyślanymi sądami. Preisner i jego muzyka budzi skrajne emocje. Trzeba jednak przyznać, że kompozytor świetnie się "wkomponował" w nurt muzyczny kina europejskiego. Na darmo u niego szukać fanfarów Wagnerowskich, tak zadomowionych w Hollywoodzie, na darmo szukać muzyki typowo podkreślającej akcję i sensację. U Preisnera każdy element partytury ma z góry przypisane sobie miejsce. To tyczy się także "Fairy Tale". Muzyka na płycie nie jest potraktowana jak zlepek utworów z różnych scen. Tutaj płynnie ona przechodzi z jednej sceny na drugą. W zasadzie trudno się niekiedy zorientować, czy dalej słuchamy tego utworu, czy już jest to następny. W ten sposób ma się wrażenie, że cała płyta zamiast 45 minut trwa piętnaście i szkoda, że nie jest dłuższa. Szkoda, że stanowiąc tak miłe tło pod nasze wspomnienia, tak szybko gaśnie. Niemniej jednak słuchacz w dalszym ciągu pozostaje oczarowany. I ja, będąc nadal oczarowanym, przyznaję tej ścieżce pięć gwiazdek. |
![]() |
|
![]() |