FEARLESS VAMPIRE KILLERS, THE

MUZYKA: Krzysztof Komeda
ROK PRODUKCJI: 1967
WYTWÓRNIA: Polonia Records
CZAS TRWANIA: 29:40 min.


01. MAIN TITLE
02. SNOWMAN
03. SARAH IN BATH
04. KOUKOL LAUGHS (THIS IS WHEN KROLOCK BITES SARAH)
05. ALFRED BEHIND SLEDGE
06. KROLOCK ON SLEDGE
07. SARAH ASKS FOR A BATH - LOVE TUNE
08. VAMPIRES TO CRYPT
09. ALFRED HEARS SINGING
10. TO THE CELLAR
11. SHAGAL LEAVING
12. PORTRAITS
13. SKIING
14. HERBERT'S SONG
15. BOTH OVER ROOFTOPS
16. ALFRED OVER ROOFTOPS
17. ALFRED IN THE CRYPT
18. SARAH'S SONG
19. VAMPIRE CORNERS



Roman Polański rozpoczął swoją wieloletnią współpracę z Krzysztofem Komedą przy okazji kręcenia "Dwóch ludzi z szafą". Szukał czegoś w stylu "cool", a w Polsce tuż po odwilży największym powodzeniem cieszył się "kapitalistyczny" i zepsuty jazz. Największe tryumfy święciła wówczas grupa Komedy, już wtedy czołowego pianisty i kompozytora jazzowego w Polsce. Muzyk był zachwycony perspektywą komponowania muzyki filmowej i przystał na propozycję pracy z Polańskim. Po etiudzie przyszedł czas na filmy. Owocem długoletniej współpracy były m.in. znakomite ścieżki dźwiękowe do "Noża w wodzie" i "Dziecka Rosemary" z niezapomnianą kołysanką. W 1967 roku Polański rozpoczął przygotowania do "Nieustraszonych Pogromców Wampirów". Miał to być pastisz kina wampirycznego, komedia inteligentna i parodystyczna. Do napisania muzyki ponownie zwerbował Komedę, a ten uraczył go ścieżką niezwykle klimatyczną, w której muzyczny dowcip i frywolność mieszają się z grozą i tajemniczością. Najbardziej znamienity jest utwór tytułowy. Dominują w nim melodyjne chóry, właściwe zresztą ogółowi kompozycji. Muzyka nie jest straszna, klasyczny kanon zdaje się być potraktowany z przymrużeniem oka. Dominuje natomiast melodyjność motywów, nie sposób także nie zwrócić uwagi na elementy jazzowe m.in. motywy perkusyjne. Przy następnym utworze - "Snowman" - odkrywamy cały urok i piękno ścieżki, w motywie sennym, wręcz onirycznym. Podobnie "Skiing" - utwór frywolny, podkreślający sielskość i magię przedstawionego świata, osadzonego pośród malowniczych śnieżnych stoków. Osobliwe są także dwa utwory a'capella, na jeden hipnotyzujący głos kobiecy. Klimatu charakterystycznego kinu grozy dopełniają znakomite "To The Cellar" i "Alfred In The Crypt". "Nieustraszeni Pogromcy Wampirów" nie jest ścieżką na miarę "Draculi" Kilara. Ujmując ją w aspekcie gatunkowym, zarówno potencjał jak i rozmach są dużo skromniejsze. Komeda czyni muzykę delikatną i oszczędną, podpartą charakterystycznymi chórami, na których buduje swoisty klimat tajemniczości. Co charakterystyczne, kompozytor podobnie jak Polański w swoim obrazie, bawi się konwencją muzyczną. Serwuje nam wiele elementów właściwych muzycznej oprawie kina grozy, ale nie zachowując przy tym stanu śmiertelnej powagi i klimatycznej konsekwencji. Wiele scen ilustruje także motywami wesołymi, lirycznym i radosnymi, oddając bardzo udanie parodiowość i charakterystyczną sielskość tego filmu. Dobra ścieżka muzyczna współgra z obrazem i wzbogaca go o nowe doznania estetyczne. Taka jest też muzyka Komedy, która świetnie wywiązuje się z dopełnienia pastiszowej formuły filmu. Do tego, podobnie jak większość dokonań tegoż kompozytora, jest muzyką wpadającą w ucho, melodyjną, nie dającą o sobie zapomnieć, będącą nieodzowną i chlubną częścią filmowego dzieła. Myślę, iż przymiotnik "piękna" w całości oddaje oblicze ścieżki Komedy, napisanej z jazzową fantazją, liryczną głębią i chłodnym powiewem muzycznego kanonu kina grozy.

Ocena:
Autor recenzji: Rafał Grynasz - VINCENT VEGA
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI