FINAL FANTASY VII: ADVENT CHILDREN

MUZYKA: Nobuo Uematsu
ROK PRODUKCJI: 2005
WYTWÓRNIA: Sony / K-O Records
CZAS TRWANIA: CD 1 - 38:30 min., CD 2 - 43:08 min.


CD 1:

01. OPENING
02. THE PROMISED LAND
03. BEYOND THE WASTELAND
04. SIGN
05. TIFA'S THEME (PIANO VERSION)
06. FOR THE REUNION
07. THOSE WHO FIGHT
08. WATER
09. MATERIA
10. BLACK WATER
11. AERIS' THEME (PIANO VERSION)
12. BATTLE IN THE FORGOTTEN CITY
13. VIOLATOR
14. THE GREAT NORTHERN CAVE (FFVII: AC VERSION)

CD 2:

01. DIVINITY I
02. THOSE WHO FIGHT (FFVII: AC VERSION)
03. THOSE WHO FIGHT FURTHER (FFVII: AC VERSION)
04. DIVINITY II
05. ENCOUNTER
06. THE CHASE OF HIGHWAY
07. SAVIOR
08. J-E-N-O-V-A (FFVII: AC VERSION)
09. ADVENT: ONE-WINGED ANGEL
10. CLOUD SMILES
11. END CREDITS
12. "CALLING"



Oto film, na który czekałem ponad 2 lata - odkąd tylko usłyszałem, że ma zostać zrealizowany. Jako wielki fan i miłośnik gry "Final Fantasy VII" nie mogłem się doczekać, by wreszcie zobaczyć ekranizację - a właściwie kontynuację - w postaci filmu. Nie będę pisał o tym, jak bardzo podobał mi się "Advent Children", jaką jest doskonałą produkcją i jak wspaniałym prezentem dla graczy od firmy Square Enix (i świetną rehabilitacją po nie mającym nic wspólnego z grami filmem "Final Fantasy: The Spirits Within"). Może zrobię w tym miejscu reklamę klubowemu koledze, hopsowi, i odeślę zainteresowanych do jego recenzji, która już od jakiegoś czasu wisi na stronie. Sam nie napisałem nic o tym jakże długo oczekiwanym przeze mnie filmie, ponieważ nie ma sensu się powtarzać w dwóch podobnych tekstach (moje zdanie zasadniczo nie różni się od hopsa - zgadzam się z jego recenzją w 95% :), ale za to postanowiłem zrewanżować się napisaniem obszernej recenzji ścieżki dźwiękowej (uwaga - w poniższym tekście mogą znajdować sie spojlery).

Właściwie to pierwszym moim założeniem było napisanie takiej recenzji soundtracku z "Final Fantasy VII: Advent Children", w której chciałem dokładnie opisać każdy utwór, podobnie jak ostatnio przy soundtracku z "Shaolin Soccer". Jednak postanowiłem z tego zrezygnować i napisać dodatkowo odrębną analizę, do której przeczytania zapraszam od razu po niniejszej recenzji (odnośnik pod tekstem). Przyznam szczerze, że podobnie miało być z muzyką do filmu Stephena Chow, jednak tam zdecydowałem poprzestać tylko (albo aż) na rozbudowanej recenzji płyty. Tak więc w tym miejscu opiszę tylko pobieżnie ów soundtrack, skupiając się głównie na istocie muzyki, stylu muzycznym oraz zawartości dwóch krążków. Trzeba podkreślić, iż opisywane, dwupłytowe wydanie to kompletny zapis muzyki z filmu - znajdziemy tutaj każdy utwór, który pojawia się w obrazie, ilustracje wszystkich scen. Chyba jedynym wyjątkiem jest brak sygnału komórki, którą w kaplicy odbiera Loz (charakterystyczna melodia, która pojawiała się podczas każdej potyczki w grze "Final Fantasy VII"). W dodatku wszystkie utwory zostały ułożone dokładnie w takiej kolejności, w jakiej pojawiają się w filmie, co w tym przypadku jest rozwiązaniem jedynie słusznym, dzięki czemu całości słucha się jeszcze lepiej i jednocześnie ponownie przeżywa się ten jakże wspaniały film...

Całość to potężna, orkiestralna partytura, której kompozytorem jest Nobuo Uematsu, znany i ceniony w Japonii twórca muzyki do całej kultowej w Kraju Kwitnącej Wiśni (i nie tylko) serii gier "Final Fantasy". Partytura do "Advent Children" to właściwie przemieszanie kilku rodzajów muzyki. Są to przede wszystkim utwory fortepianowe (czasami tylko i wyłącznie fortepianowe), często przypisane konkretnym postaciom znanym z gry. Drugi styl reprezentują thrash-metalowe utwory z gitarą elektryczną w roli głównej - jest ich jeszcze więcej niż tych fortepianowych. Gitara elektryczna zawsze jest głośna, a riffy w niektórych miejscach wręcz rozrywają nasze głośniki. Trzeci styl to instrumenty smyczkowe. Skrzypce i kontrabasy wygrywają wspaniałe melodie, które są chyba najlepszymi na całej ścieżce dźwiękowej. Prócz tych trzech stylów nieodłączną domeną muzyki są chóry - potężne, w różnych odmianach (zarówno delikatne, subtelne, jak i groźne i posępne), śpiewające w języku łacińskim, pojawiające się niemal w co drugim utworze. Nierzadko w podkładzie słychać elektroniczne brzmienie, mocny bas i perkusję. A całość zakończona piosenką przewodnią. Oczywiście nie mogło zabraknąć motywów znanych z gry, zawartych zarówno na 4-płytowym soundtracku z "Final Fantasy VII", jak i na osobno wydanej płycie "Piano Collections". Niektóre z tych kawałków są wręcz przeniesione z tamtych wydań (motyw Tify, motyw Aeris), niektóre zostały całkiem przearanżowane na potrzeby filmu (np. "One-Winged Angel" czy "J-E-N-O-V-A"). Trzeba podkreślić, że aranżacje są bardzo udane i wnoszą sporo świeżości do muzyki z siódmej części gry. Rzecz jasna nie mogło zabraknąć motywu przewodniego FFVII (również lekko przearanżowanego), znalazło się nawet miejsce dla krótkiego fragmentu, będącego swoistym hymnem serii (w dodatku mojego ulubionego np. z ósmej odsłony! Brawa dla pana Uematsu za odpowiednie wyczucie :). Cała reszta to fragmenty całkowicie nowe, powstałe na potrzeby filmowej kontynuacji. I rzekłbym, że to właśnie nowa muzyka jest najlepszą częścią całej partytury do "Advent Children".

Jak już wspomniałem wyżej - soundtrack został podzielony na dwie płyty (i tak też podzieliłem analizę) i jest to jednocześnie podział na dwie połowy filmu. Na pierwszym krążku mamy do czynienia z różnym przekrojem muzyki - od utworów spokojniejszych, refleksyjnych, poprzez złowrogie i pełne zadumy, na typowym action-score skończywszy. Druga płyta to już natomiast akcja pełną gębą (podobnie jak w filmie) - zaczynając od przywołania Summona, a na ostatniej walce Clouda z Sepirothem kończąc. To właśnie na drugiej płycie rządzi gitara elektryczna (połowa utworów), a jedynymi spokojniejszymi kawałkami są trzy ostatnie (łącznie z piosenką przewodnią). Trzeba przyznać, iż muzyka do "FFVII: Advent Children" została mistrzowsko dopasowana do filmu i do tego, co dzieje się na ekranie. Praktycznie każda akcja, każde wydarzenie zostało zilustrowane inną muzyką - tak więc nikt nie ma prawa narzekać na zróżnicowanie. Oczywiście nie są to całkowicie inne utwory - mimo wszystko mają ze sobą wiele wspólnego (czasami świetne mieszanie wszystkich wymienionych w poprzednim akapicie stylów), w wielu z nich kompozytor przemyca niektóre stałe, najważniejsze tematy. Każda filmowa akcja została okraszona podkładem, którego nie sposób zapomnieć, a podczas słuchania soundtracku - nie sposób się pomylić, z którego momentu filmu pochodzi dany kawałek. Bardzo ważna to cecha dobrze skomponowanej muzyki w połączeniu z obrazem. Rzekłbym, że pod tym względem partytura z "Advent Children" to mistrzostwo kompozycji. Miłośnicy gry będą usatysfakcjonowani w 100%, znajdując tutaj wiele smaczków i odnośników, a muzyka przeniesie ich ponownie w świat "Final Fantasy". O ile po pierwszym obejrzeniu filmu miałem minimalne "ale" co do ilustracji niektórych scen (przy kilku akcjach po prostu chciałem usłyszeć trochę inną muzykę), tak po wielokrotnym przesłuchaniu ścieżki dźwiękowej nie mam już żadnych wątpliwości co do tego, aby wystawić recenzowanemu soundtrackowi najwyższą ocenę. Może on nie przypaść do gustu fanom klasycznej muzyki filmowej, jednak jako wielki miłośnik gry nie potrafię ocenić tej partytury (podobnie jak filmu) w jakiś bardziej obiektywny sposób. Kompozycja Nobuo Uematsu jest dla mnie integralną częścią tego wyśmienitego tytułu i powtórzę to, co ostatnio napisałem w recenzji genialnej ścieżki do "Shaolin Soccer" - w połączeniu z filmowymi kadrami muzyka idealna, bez której film nie mógłby "żyć". Te dwa soundtracki (zarówno ten z filmu Stephena Chow, jak i z "Advent Children") są czystym dowodem na to, że Azjaci komponują niesamowitą muzykę do swoich produkcji. Muzykę, która perfekcyjnie sprawdza się w filmie i prezentuje doskonale poza nim, powodując, iż - jak wspomniałem już na początku opisu - podczas przesłuchiwania soundtracku ponownie przeżywamy film. To kolejna, najlepsza ścieżka dźwiękowa jakiej słuchałem, która bardzo szybko stała się jedną z moich ulubionych. Z pewnością bardzo często będę do niej powracał - przez bardzo długi czas...

Na koniec jeszcze słów kilka o jakości muzyki na płycie w sensie technicznym. Cała partytura została nagrana na dwóch krążkach niesamowicie czysto i bardzo głośno - dźwięk jest wręcz krystaliczny, a wszystkie instrumenty brzmią bardzo głośno i potężnie. Jest to jeden z przykładów, gdzie głośniki wręcz nie "wyrabiają" przy natłoku potęgi muzyki i trzeba mieć naprawdę dobry, mocny sprzęt, by w pełni - bez zniekształceń i jakichkolwiek zakłóceń czy "charczeń" - rozkoszować się ilustracją z "Advent Children". W tym przypadku nawet najlepiej skompresowane mp3 nie oddadzą czystości, które prezentuje płyta audio. Szkoda tylko, że póki co soundtrack jest dostępny właściwie tylko w Japonii i wkrótce w USA (podobnie jak film). Na premierę europejską niestety trzeba poczekać do 2006 roku. Film na nośniku DVD dotrze do Europy na pewno, miejmy nadzieję, że ścieżka dźwiękowa również - czego z całego serca życzę oddanym fanom "Final Fantasy VII". A teraz zapraszam do szczegółowego opisu wszystkich utworów z filmu... Poniżej natomiast okładka pudełka ze ścieżką dźwiękową.

Przeczytaj obszerną analizę muzyki z "Final Fantasy VII: Advent Children" - kliknij tutaj




Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI