FIFTH ELEMENT, THE

MUZYKA: Eric Serra
ROK PRODUKCJI: 1997
WYTWÓRNIA: Virgin
CZAS TRWANIA: 62:42 min.


01. LITTLE LIGHT OF LOVE
02. MONDOSHAWAN
03. TIMECRASH
04. KORBEN DALLAS
05. KOOLEN
06. AKTA
07. LEELOO
08. FIVE MILLENIA LATER
09. PLAVALAGUNA
10. RUBY RAP
11. HEAT
12. BADABOOM
13. MANGALORES
14. LUCIA DI LAMMERMOOR
15. THE DIVA DANCE
16. LEELOOMINAI
17. A BOMB IN THE HOTEL
18. MINA HINOO
19. NO CASH NO TRASH
20. RADIOWAVES
21. HUMAN NATURE
22. PICTURES OF WAR
23. LAKTA LIGUNAI
24. PROTECT LIFE
25. LITTLE LIGHT OF LOVE (END TITLES VERSION)
26. AKNOT! WOT? (BONUS TRACK)



Eric Serra już zdążył nas przyzwyczaić do swoich oryginalnych, nowatorskich kompozycji. Za każdym razem jest to coś innego i niepowtarzalnego, a nie inaczej jest z muzyką do filmu Luca Bessona "Piąty Element". Jako, że sam film mocno futurystyczny - taka też musiała być oprawa muzyczna do niego. Muzyczny futuryzm cechuje się tutaj ogromną dawką niepowtarzalnego klimatu, tajemniczości i celowej wręcz chaotyczności - wszystko razem zmieszane stanowi bardzo wysoki poziom. Na szczególną uwagę zasługują utwory, w których występuje przemieszanie muzyki instrumentalnej z elektroniczną (przykładem jest fragment z elektroniką w tle i z fortepianem na pierwszym planie). Efekt wypada lepiej niż by się tego oczekiwało, a powodem jest fakt, iż pan Serra używa różnych ciekawych połączeń instrumentalnych. Zatem przy boku standardowych trąbek, szkypiec czy wspomnianego już fortepianu usłyszymy również np. harmonię. Niestety, ale jeśli chodzi o jakość poszczególnych utworów, to na tym polu już bywa różnie. Nie brakuje fragmentów epatujących lekkim znużeniem, ciągnięciem jakiegoś tematu muzycznego jakby w nieskończnoność... Na szczęście wygląda to tak, jakby Eric Serra nagle budził się i tuszował niedoskonałości świetnymi, szybkimi i rytmicznymi wstawkami. W całej kompozycji nie zabrakło zwariowanego i humorystycznego dialogu z filmu w wykonaniu Ruby'ego ("Ruby Rap"), a na największe brawa zasługują ścieżki "Lucia Di Lammermoor" oraz "The Diva Dance". Pierwszy z nich to solowy popis filmowej śpiewaczki Divy (niesamowity głos!), a drugi to genialne przejście do szybszej wersji tego utworu, ponownie z wykorzystaniem wcześniejszego śpiewu - kapitalny efekt! Jak dla mnie zdecydowanie najlepszy kawałek na soundtracku. Naprawdę nieźle wypada również piosenka końcowa ("Little Light Of Love") oraz końcowy bonus track ("Aknot! Wot?"), z wplecionymi dialogami z filmu. Całość to jak zwykle dobra ścieżka spod ręki francuskiego kompozytora. Ocena - 3,5 gwiazdki. Mimo wielu zasadniczych plusów - do czwóreczki troszkę jednak brakuje...

Poniżej inna okładka do tego soundtracku:




Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI