
FIFTH ELEMENT, THE
MUZYKA: Eric Serra ROK PRODUKCJI: 1997 WYTWÓRNIA: Virgin CZAS TRWANIA: 62:42 min.
Eric Serra już zdążył nas przyzwyczaić do swoich oryginalnych, nowatorskich kompozycji. Za każdym razem jest to coś innego i niepowtarzalnego, a nie inaczej jest z muzyką do filmu Luca Bessona "Piąty Element". Jako, że sam film mocno futurystyczny - taka też musiała być oprawa muzyczna do niego. Muzyczny futuryzm cechuje się tutaj ogromną dawką niepowtarzalnego klimatu, tajemniczości i celowej wręcz chaotyczności - wszystko razem zmieszane stanowi bardzo wysoki poziom. Na szczególną uwagę zasługują utwory, w których występuje przemieszanie muzyki instrumentalnej z elektroniczną (przykładem jest fragment z elektroniką w tle i z fortepianem na pierwszym planie). Efekt wypada lepiej niż by się tego oczekiwało, a powodem jest fakt, iż pan Serra używa różnych ciekawych połączeń instrumentalnych. Zatem przy boku standardowych trąbek, szkypiec czy wspomnianego już fortepianu usłyszymy również np. harmonię. Niestety, ale jeśli chodzi o jakość poszczególnych utworów, to na tym polu już bywa różnie. Nie brakuje fragmentów epatujących lekkim znużeniem, ciągnięciem jakiegoś tematu muzycznego jakby w nieskończnoność... Na szczęście wygląda to tak, jakby Eric Serra nagle budził się i tuszował niedoskonałości świetnymi, szybkimi i rytmicznymi wstawkami. W całej kompozycji nie zabrakło zwariowanego i humorystycznego dialogu z filmu w wykonaniu Ruby'ego ("Ruby Rap"), a na największe brawa zasługują ścieżki "Lucia Di Lammermoor" oraz "The Diva Dance". Pierwszy z nich to solowy popis filmowej śpiewaczki Divy (niesamowity głos!), a drugi to genialne przejście do szybszej wersji tego utworu, ponownie z wykorzystaniem wcześniejszego śpiewu - kapitalny efekt! Jak dla mnie zdecydowanie najlepszy kawałek na soundtracku. Naprawdę nieźle wypada również piosenka końcowa ("Little Light Of Love") oraz końcowy bonus track ("Aknot! Wot?"), z wplecionymi dialogami z filmu. Całość to jak zwykle dobra ścieżka spod ręki francuskiego kompozytora. Ocena - 3,5 gwiazdki. Mimo wielu zasadniczych plusów - do czwóreczki troszkę jednak brakuje... Poniżej inna okładka do tego soundtracku:
|
![]() |
|
![]() |