
FLY, THE
MUZYKA: Howard Shore ROK PRODUKCJI: 1986 WYTWÓRNIA: Varese Sarabande CZAS TRWANIA: 37:45 min.
Howard Shore ostatnimi czasy stał się bardzo znanym i rozchwytywanym kompozytorem, a to za sprawą stworzenia genialnej muzyki do trylogii "Władcy Pierścieni" (2 statuetki Oscara). Shore bardzo lubi współpracować z reżyserem Davidem Cronenbergiem - napisał muzykę do 10 jego filmów, a liczba ta zapewne będzie wzrastać... "Mucha" (znakomity remake klasycznego horroru z 1958 roku) to zdecydowanie jedno z najbardziej owocnych dokonań obojga. Jak wygląda soundtrack? Mamy 23 ścieżki, większość jest dość krótka (rzadko utwór przekracza długość 2 minut), a całość trwa około 38 minut i wykonuje ją The London Philharmonic Orchestra. W drugim utworze ("Plasma Pool") można usłyszeć coś na wzór motywu przewodni (całkiem niezłego motywu), który później występuje w różnych utworach. Zaś jeśli chodzi o całość - nie potrafię jednoznacznie jej opisać. Jeśli chodzi o brzmienie - jest mało charakterystyczne i trudne do skojarzenia z samym filmem. W tym wszystkim pomaga wspomniany wyżej motyw przewodni, który można usłyszeć stosunkowo często. Niemniej jednak wszystkie utwory stanowią zwartą kompozycję, bardzo niepokojącą i klimatyczną. Słuchałem także muzyki z drugiej części filmu, i - podobnie jak sequel - podobała mi się trochę bardziej. Czyli w skrócie ujmując - można powiedzieć, że muzyka z części pierwszej jest dobra, zaś z "dwójki" - bardzo dobra. Ogólnie jest to bardzo smutny i pesymistyczny soundtrack, wywołujący pewnego rodzaju refleksje, a nawet pewnego rodzaju wzruszenie i współczucie (podobnie jak sam film, a szczególnie ostatnia scena, gdy Brundle wypada z kapsuły). Cała muzyka, wszystkie kompozycje stworzone przez pana Shore, są doskonałym uzupełnieniem filmu oraz świetnie budują niespokojną atmosferę tego makabrycznego, ale jakże genialnego i kultowego dzieła Cronenberga. Nie wątpię, że komu spodobał się film, temu do gustu przypadnie także muzyka. |
![]() |
|
![]() |