
FRIDAY THE 13TH - THE MUSIC
MUZYKA: Harry Manfredini ROK PRODUKCJI: 2002 WYTWÓRNIA: Nieznana (bootleg) CZAS TRWANIA: 69:28 min.
Jason Voorhees... Urodzony w 1946 roku, syn Eliasa oraz Pameli Voorhees. Wszyscy byli pewni, że Jason zatonął w jeziorze Crystal Lake w wieku 11 lat. Niestety, tak się nie stało, a od tej pory winny jest 83 udokumentowanych morderstw. Udokumentowanych... Tak naprawdę patrząc na tą statystykę przez przekrój wszystkich filmów, Jason Voorhees pozbawił życia 157 osób (nie licząc oczywiście pierwszego filmu i "Freddy vs Jason"). Tym samym jest to największy seryjny morderca, jaki został stworzony na potrzeby filmu. Zdecydowanie większy niż Freddy Kruger, Latherface czy nawet Michael Myers. Z drugiej strony jednak porównując te postacie pod tym względem, należy pamiętać, że na cykl "Friday the 13th" składa się największa liczba części, co bezpośrednio przekłada się na powyższą statystykę. Autorem muzyki do wszystkich filmów (z wyjątkiem "Part 8: Jason Takes Manhattan" Freda Mollin'a) jest Harry Manfredini - kompozytor specjalizujący się w ilustracjach do obrazów grozy, dysponujący bardzo dobrym warsztatem. Ta wydana w nieoficjalnej formie ścieżka dźwiękowa to niezwykle ciekawa pozycja, zawiera bowiem tematy przewodnie (najczęściej w postaci "Main Theme" oraz "End Theme") z każdej części. Takie zestawienie pozwala na bezpośrednie porównanie poszczególnych narracji scenicznych i prześledzenie sposobu konstrukcji każdej kolejnej warstwy muzycznej. Całość otwiera znany wszystkim miłośnikom serii motyw przewodni, który jest bardzo dobrą częścią kompozycji. Dominują w nim wyraźnie instrumenty smyczkowe, odpowiedzialne za stworzenie odpowiedniej atmosfery. Jest to bardzo prosty, ale jakże efektywny utwór, który dobitnie potwierdza znakomite rozeznanie Harry'ego Manfredini w tym zakresie ilustracji filmowej. Drugim tematem scenicznym z pierwszej części jest "End Theme" o zupełnie innym charakterze brzmieniowym. To pewna forma optymistycznego epilogu napisanego na fortepian o stosunkowo niezłej melodyce. W każdym razie stanowi bardzo dobry kontrast dla nerwowego i nieco chaotycznego "Main Theme". Po nim następuje temat przewodni z drugiej części z wykorzystaniem tego samego instrumentarium, jakie mogliśmy usłyszeć w analogicznym motywie z pierwszego filmu. Linia melodyczna ma jednak inny, bardziej dramatyczny przebieg. Utwór numer cztery to już zupełnie nowy "Main Theme", który powstał jako ilustracja do trzeciej części cyklu "Part 3: 3D". Harry Manfredini zupełnie zrezygnował z orkiestry, zastępując ją całkowicie brzmieniem syntezatora. Oczywiście sama wymowa nie uległa zmianie, jednak ten utwór to już nie strach uzyskany za pomocą urywanych dźwięków oraz niespokojnych sekcji smyczkowych, stanowi bowiem przykład przemyślanej, ułożonej od początku do końca kompozycji. Kolejne trzy utwory ("Main Theme", "End Theme" oraz jedna piosenka) pochodzą z czwartej części cyklu "The Final Chapter". Tym razem H. Manfredini powraca do brzmienia znanego już z pierwszego i drugiego filmu, a więc warstwa muzyczna ze wszystkimi współbrzmieniami i półtonami w asyście wymownym instrumentów smyczkowych. Sięga jednak także po syntezator, łącząc te dwa obszary w jedną całość. Podobnie w temacie przewodnim z "Part 5: A New Beginning" - znowu wyobrażenie Jasona Voorhees'a i wszystkiego co jest z nim związane sprowadza się do całej plejady niespokojnych, orkiestralnych dźwięków o nieustabilizowanym przebiegu. Drugi utwór tej części cyklu to piosenka. Motyw "Main Theme" ilustrujący "Part 6: Jason Lives" jest najbardziej zbliżony formą do tematu przewodniego, który otwierał ścieżkę dźwiękową. Po nim następują trzy rockowe piosenki. Natomiast zupełnie odmienny charakter ma "Main Theme" z "Part 7: New Blood". Harry Manfredini zupełnie rezygnuje z nieodłącznej sekcji smyczkowej, która (z wyjątkiem trzeciej części "3D") towarzyszyła nam nieustannie w przypadku tematów przewodnich, zastępując ją elektronicznym podkładem z powtarzanymi cyklicznie uderzeniami perkusji oraz zaakcentowanym współbrzmieniem. Zarówno "Main Theme" jak i "End Theme" mają taką właśnie konstrukcję, przy czym utwór końcowy doznaje dwukrotnego załamania tonacyjnego, przechodząc z niespokojnego brzmienia w optymistyczne i na odwrót. Poza tym właściwej warstwie muzycznej towarzyszą partie chóralne, z którymi nie spotkaliśmy się jeszcze do tej pory. Z filmu numer osiem - "Jason Takes Manhattan" została zamieszczona tylko piosenka, nie ma więc sensu zatrzymywać się w tym miejscu na dłużej... Oczywiście zadanie piosenek sprowadza się do pewnego urozmaicenia podkładu muzycznego i oderwania od niezwykle emocjonalnej linii melodycznej. Po niej następują trzy tematy sceniczne z "Jason Goes to Hell: The Final Friday", w tym "Main Title" i "End Titles". To także powrót do znanej już formy brzmienia opartej na syntezatorze oraz nieuporządkowanej sekcji smyczkowej i po raz kolejny inna ilustracja postaci Jasona Voorhees'a, bez tego optymistycznego zakończenia w temacie zamykającym. Trzy ostatnie tematy sceniczne to "Jason X" i znowu odmienna wizja muzyczna w postaci rozbudowanej orkiestry, uzupełnionej elektronicznym brzmieniem. Po przesłuchaniu całości jedno można stwierdzić z pełnym przekonaniem - założenie Harry'ego Manfredini było jasne i polegało na stworzeniu za pomocą stosunkowo prostych środków, muzycznego portretu największego seryjnego mordercy w historii kina. Realizacji tego założenia sprzyjał fakt, że jest on autorem muzyki do całej serii, dzięki czemu mógł krok po kroku urzeczywistniać swoją wizję, stosować nawiązania lub przedstawiać wątki w podobnej lub zupełnie innej formie w odniesieniu do poprzednich części. Z drugiej strony taka ciągłość w tworzeniu kompozycji do poszczególnych filmów cyklu, siłą rzeczy powoduje pewną szablonowość, choć trzeba przyznać, że kompozytor robi wszystko, aby jego kolejne ilustracje nie zamykały się w jednym i tym samym brzmieniu, a poszczególne tematy sceniczne miały odmienny charakter. Harry Manfredini uniknął problemu z jakim spotkałem się w przypadku serii "Halloween" Johna Carpenter'a - przy tak dużej liczbie części składowych nie sposób uniknąć tych samych rozwiązań (pomijając fakt czy są one celowo wykorzystane czy też nie). Jednak H. Manfredini to zupełnie inna konstrukcja muzyczna niż John Carpenter, który zamyka się prawie wyłącznie w obszarze wykorzystania syntezatora. Pan Manfredini sięga po orkiestrę, dysponując tym elementem indywidualnie, albo w połączeniu z elektronicznym brzmieniem, a jego sposób postrzegania rozwoju fabuły, która zmierza w podobnym kierunku jest miejscami diametralnie inny. Muzyka, którą pisze prezentuje się znacznie lepiej i znacznie ciekawiej w autonomicznej postaci zarówno pod względem stricte muzycznym, jak i czysto konstrukcyjnym. Czyli począwszy od samego rozwiązania, a na melodyce kończąc. Ta ścieżka dźwiękowa to bardzo dobre posunięcie. Szkoda tylko, ze w nieoficjalnej formie. Stanowi znakomite zestawienie tematów przewodnich i potwierdza bardzo dobre umiejętności warsztatowe Harry'ego Manfredini. Ten kompozytor znakomicie porusza się w obszarze ilustracji do horroru i potrafi skutecznie zaznaczyć charakter swojej muzyki w odniesieniu do sensu filmu. Jego ilustracje są na tyle specyficzne, że potrafią bez problemu przyporządkować wizerunek seryjnego mordercy temu właśnie aspektowi. Trudno nawet jednoznacznie stwierdzić, który z powstałych motywów przewodnich jest najlepszy, ponieważ każdy z nich w określony sposób odnosi się do filmowych wydarzeń oraz niezwykle mrocznej, tajemniczej sylwetki Jasona Voorhees'a. |
![]() |
|
![]() |