FRIGHTENERS, THE

MUZYKA: Danny Elfman
ROK PRODUKCJI: 1996
WYTWÓRNIA: MCA Records
CZAS TRWANIA: 41:07 min.


01. INTRO / TITLES
02. THE "LADS"
03. POLTERGEISTS
04. VICTIM #38
05. WHO'S NEXT?
06. THE GARDEN
07. CHILLY
08. TIME
09. PATTY'S PLACE
10. FLASHBACKS
11. PATTY ATTACK
12. FRANK'S WIFE
13. DOOM
14. HEAVEN
15. THE MUTINY BIRDS - Don't fear the reaper



"The Frighteners", w Polsce obecny pod tytułem "Przerażacze", to kawałek świetnego, rozrywkowego kina, a wywodzący się spod ręki samego Petera Jacksona. Przemieszanie komedii z horrorem, przywodzące na myśl legendarnego "Beetlejuice", gdzie mamy do czynienia ze sporą dawką zarówno grozy, jak i dobrego humoru. Świetna rola Michaela J. Foxa (w moim prywatnym rankingu to najlepszy jego film po trylogii "Back to the Future"), a nastrój i jakże specyficzny klimat tej produkcji buduje udana muzyka nie byle kogo, bo samego Danny'ego Elfmana. Może właśnie ze względu na podobieństwo gatunkowe do wspomnianego wyżej "Soku z Żuka" (również muzyka tego kompozytora) pan Jackson wynajął właśnie jego... Jestem olbrzymim miłośnikiem Elfmana, jednak przy tej recenzji postaram się być obiektywny i już na wstępie powiem, że ścieżka z "Przerażaczy" z jednej strony mnie zaciekawiła, z drugiej - lekko znużyła... Wszystko zaczyna się pięknie, mamy tutaj typowy styl kompozytora, czyli szybkie i melodyjne skrzypce i trąbki, kościelne dzwony w tle, całość przeplatana od czasu do czasu chórem... Część utworów "snuje" się przywodząc na myśl wspomnienia głównego bohatera filmu (Frank Bannister)... Na największą uwagę zasługuje pewien genialny fragment, a pochodzący z momentu pierwszego ujrzenia przez Franka "Damy z Kosą" (restauracyjna toaleta), a obecny w utworze "Victim #38" (dokładnie 16 sekunda). Szkoda, że ta genialna melodia nie doczekała się jakiegokolwiek rozwinięcia, jakiejkolwiek rearanżacji ze strony kompozytora, i w sumie zarówno w filmie, jak i na płycie, pojawia się tylko raz... A fragment mógłby spokojnie posłużyć za coś w rodzaju tematu przewodniego... W sumie cała kompozycja prezentuje się znacznie lepiej w obrazie niż na płycie. To jeden z niewielu soundtracków Elfmana, którego jakoś ciężko słuchało się osobno - nie wiem dlaczego... Może to przez wspomnianą lekką nudę i monotonię, jednak i tych zwyczajnie pięknych fragmentów nie brakuje. Na pewno zdecydowanie więcej tutaj zalet niż wad. Podobnie jak obraz Petera Jacksona - jest to ścieżka dźwiękowa dobra, z przebłyskami piękna charakterystycznego dla Danny'ego Elfmana, jednak całościowo nie odbiegająca zbytnio od standardu dobrej filmowej kompozycji. Zarówno płytę, jak i film, kończy bardzo ładna piosenka "Don't Fear the Reaper" (napisana przez Donalda Roesera, wykonanie - grupa The Mutiny Birds), w wersji szybszej niż oryginał (obecny chociażby w "Krzyku" Wesa Cravena). Moja faktyczna ocena tej ścieżki dźwiękowej to 3,5 gwiazdki.

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI