
GHOST IN THE SHELL
MUZYKA: Kenji Kawai ROK PRODUKCJI: 1998 WYTWÓRNIA: RCA Victor / BMG CZAS TRWANIA: 45:25 min.
Od pierwszego kontaktu, "Ghost In The Shell" figuruje do dnia dzisiejszczego wśród najlepszych produckji anime jakie widziałem. Film słusznie porównywany do kultowego już "Blade Runnera" - ponura, szara przyszłość, androidy na każdym kroku, mocno rozwinięta technika komputerowa. Muzyka w obu przypadkach - niesamowita... Przez cały czas trwania ścieżki nie uświadczymy ani jednego weselszego, bardziej optymistycznego lub szybkiego utworu. Całość to w większości kilka tylko instrumentów (głównie perkusja oraz co jakiś czas uderzenie tamburynem) - niektórzy mogą stwierdzić, że ścieżka jest uboga... nic z tych rzeczy. Tu głównie postawiono na cyberpunkową atmosferę (z udanym skutkiem) oraz śpiew - japońskie głosy towarzyszą nam na każdym kroku. Początkowo wydawały mi się nieco "śmieszne" i nie miały nawet szans konkurować z podniosłymi chórami i śpiewami w języku łacińskim, ale jakby tak się przysłuchać - japońskie chóry wcale nie są gorsze, a po dłuzszym obcowaniu z ich brzmieniem - poziomem dorównują nawet tym wyżej wymienionym. Końcowa piosenka "See you everyday" (oznaczona jako bonus track) napisana przez pana Kawai, a wykonana przez Fang Ka Wing (wspaniały głos!) dodatkowo uświadcza nas w przekonaniu, że mamy do czynienia ze świetnym produktem, który posiada w sobie "ducha" japońskiej animacji. Ta ścieżka dźwiękowa ma tylko jedną wadę: monotematyczność. Większość utworów jest bardzo podobna, przydałoby się lekkie zróżnicowanie, ale to pewnie ja znów marudzę... Zapomniałem wspomnieć, że najbardziej podobał mi się jeden niesamowity kawałek na krążku (szczególnie po minięciu około półtorej minuty) - "III - Reincarnation" oraz rewelacyjny "Floating Museum" (najlepszy pod sam koniec). Wspomniana monotematyczność jednak nie jest w stanie zmienić mojego odczucia względem całej kompozycji, która oczarowała mnie na tyle, iż stawiam bez mrugnięcia okiem 4 gwiazdki. |
![]() |
|
![]() |