GIRL WITH A PEARL EARRING

MUZYKA: Alexandre Desplat
ROK PRODUKCJI: 2004
WYTWÓRNIA: Decca / Lions Gate Records
CZAS TRWANIA: 50:18 min.


01. GIRL WITH A PEARL EARRING
02. GRIET'S THEME
03. A NEW LIFE
04. THE MASTER'S HOUSE
05. CAMERA OBSCURA
06. THE BIRTH FEAST
07. CORNELIA
08. VERMEER'S STUDIO
09. WINTER NIGHTS
10. VAN RUIJVEN
11. HOME
12. COLOURS IN THE CLOUDS
13. THE MASTER IS PAINTING
14. BY THE CANAL WITH PIETER
15. CATHARINA'S PEARLS
16. COLOURS IN THE CLOUDS (SMYCZKI)
17. GIRL WITH A PEARL EARRING (REPRISE)
18. SILENCE AND LIGHT (FORTEPIAN SOLO)
19. GRIET'S THEME (REPRISE)
20. GRIET REMEMBERS



Czasami tak się zastanawiam, dlaczego mało popularne jest pisanie muzyki dla galerii sztuki, albo pod wpływem samych obrazów i rzeźb. Przecież nie są to miejsca, ani przedmioty, których muzycznie "sportretować" się nie da. To nie same sytuacje wywierają wrażenia na kompozytorach. Mogą to też być fotografie, pomniki, a nawet budowle, takie jak wielka zapora wodna na Paranie w Brazylii - źródło inspiracji dla Philipa Glassa. A jednak o muzyce tworzonej pod wpływem dzieł sztuki rzadko się słyszy. Dlatego, gdy jakiś czas temu zobaczyłem płytę z muzyką do tymczasowej wystawy malarstwa w Warszawie pt. "Francisco Goya, Giambatista Piranesi. Symbole i wizje" zostałem miło zaskoczony. Niestety po baczniejszym przyjrzeniu się jej spostrzegłem, że jest to kompilacja utworów muzyki poważnej. A już miałem nadzieję, iż specjalnie na tę wystawę stworzono coś zupełnie nowego i oryginalnego. Niemniej jednak czasami zdarza się usłyszeć nową i oryginalną muzykę będącą dopełnieniem miłej wędrówki pośród obrazów galerii sztuki. Tym razem jej tematem jest dzieło Johannesa Vermeera i Petera Webbera - "Dziewczyna z Perłą".

Zanim jednak przejdę do krótkiego opisu płyty i jej recenzji, przypomnę kim jest owa dziewczyna z obrazu. Cóż, tak do końca to nikt nie jest pewny tej osoby, będącej natchnieniem holenderskiego malarza. Nikt, z wyjątkiem Tracy Chevalier, autorki powieści pod tym samym tytułem, której wyobraźnia podsunęła myśl o historii twórcy i jego dzieła. Na podstawie tej powieści Peter Webber nakręcił film z przepięknymi zdjęciami Eduardo Serry, opowiadający o roku spędzonym przez dziewczynę imieniem Griet na służbie w domu państwa Vermeer. Domu przesyconym sztuką mistrza Jana z Delft oraz nienamacalnym uczuciem jakie się wywiązuje między nim a służącą. Zdjęcia Eduardo Serry są w tym filmie niczym kalejdoskop obrazów mistrzów holenderskich. Są jak galeria malarstwa, tutaj zaprezentowanego na błonie filmowej. I właśnie do tego filmu-galerii francuski kompozytor Alexandre Desplat skomponował nową i oryginalną muzykę.

Cała, trwająca 50 minut, ścieżka utrzymana jest w jednakowym stylu. Brak w nim tempa marszowego, czy też "allegro furioso" jak to u niektórych hollywoodzkich twórców bywa, no ale i fabuła nie po temu. Za to usłyszymy tu lekkie, ale wcale niekomiczne skrzypce, delikatny fortepian, łagodny flet w średnich rejestrach, wiolonczele, czelestę, harfę i trójkąt. Wszystkie te instrumenty w odpowiedniej mollowej tonacji tworzą atmosferę owej magicznej historii. W pewnych fragmentach muzyka przypomina nawet kolaż "Misji" Morricone z "Edwardem Nożycorękim" Elfmana, a w innych Preisnera z Nymanem. Kompozytor stworzył tu jeden motyw przewodni oraz conajmniej trzy sytuacyjne, odpowiadające postaciom Griet, Vermeera i van Ruijvena. W utworze, a zarazem temacie głównym, "Girl With A Pearl Earring" melodię prowadzi altówka, wzbogacona przede wszystkim o skrzypce i harfę. Jest to melodia spokojna, delikatna i nieco smutna, nienarzucająca się jednak słuchaczowi, jak wiele tematów głównych innych ścieżek. Z kolei motyw Griet to muzyka już znacznie żywsza, jakby pędząca na umówione spotkanie. Linię melodyczną prowadzi tu flet. Melodia ta przypomina mi niektóre fragmenty z "Pięknego umysłu" Jamesa Hornera, zwłaszcza gdzieś koło drugiej minuty. "The Master's House" to trochę posępny utwór, przynajmniej przez pierwsze 1,5 minuty, zapowiadający jakby coś złego miało się wydarzyć. Od 1,5 minuty dzięki fortepianowi atmosfera zostaje nieco rozluźniona, ale poźniej stopniowo napięcie znowu rośnie, zagłuszając tym samym fortepian. W utworze "Vemeer's Studio" przeplatają się obok siebie motywy Vermeera i Griet. Pierwszy to melodia fortepianu, niesamowicie przesiąknięta pewnego rodzaju tajemnicą, drugi to już znany nam motyw Griet. Trzeci z tematów wymienionych na pocżątku, temat van Ruijvena cechuje się niepokojącą melodią skrzypiec z wybijanym jednostajnie, ale dość szybko rytmem w tle. Jest to dosyć interesujący fragment. Nie może się on jednak mierzyć z najlepszym utworem na płycie "Colours In Clouds". Niemal minimalistyczny, z początku płynie powoli, majestatycznie, niczym tytułowe chmury. Po czasie dochodzą kolejne instrumenty, w tym charakterystyczny flet. Około drugiej minuty napięcie narasta, by w końcu zostać uwolnionym piękną melodią, jakby nagrodą za rozwikłanie tajemniczej zagadki, w tym wypadku kolorów chmur. Jest to też jedna z najciekawszych scen w samym filmie. Na płycie mamy powtórzenie tego utworu w równie pięknej wersji smyczkowej.

"Girl With A Pearl Earring" jest niczym powiew świeżego powietrza w nieco już zatęchłym pokoju wszystkich tych Hornerów, Williamsów i Zimmerów. Niesie ze sobą moc kultury europejskiej nie nastawionej na masy, ale niszowej, dla chętnych usłyszenia czegoś oryginalnego. Europa, a szczególnie Francja, już drugi raz w krótkim okresie czasu prezentuje mało znanych, a jakże kreatywnych kompozytorów muzyki filmowej. Nie tak dawno miałem okazję usłyszeć Bena Charesta "Les Triplettes de Belleville". Teraz Alexandre'a Desplat. I muszę przyznać, że jeden i drugi są artystami najwyższej klasy i jestem tego pewien, że jeszcze o nich głośniej usłyszymy. Zwłaszcza, że ostatnia płyta Desplata to dzieło nieprzeciętne i szczególne. Aż trudno mi spojrzeć na nie pod obiektywnym kątem, bo muzyka ta jest magiczna, niczym projekcja "camera obscura", stonowana, niczym purytańska Holandia, kolorowa, niczym obrazy Vermeera i piękna, niczym "Dziewczyna z Perłą".

Powyższa okładka pochodzi z brytyjskiej wytwórni Decca, poniższa - z amerykańskiej Lions Gate Records.




Ocena:
Autor recenzji: Tomasz Jamry - DZIADEK
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI