GODFATHER TRILOGY, THE

MUZYKA: Nino Rota, Carmine Coppola
ROK PRODUKCJI: 2001
WYTWÓRNIA: Silva Screen
CZAS TRWANIA: 51:56 min.


THE GODFATHER:

01. WALTZ
02. LOVE THEME
03. SICILIAN PASTORALE
04. THE PICK-UP
05. TARANTELLA
06. MAZURKA
07. FINALE

THE GODFATHER: PART II:

08. THE IMMIGRANT
09. KAY
10. MARCIA STILO ITALIANO
11. END TITLE

THE GODFATHER: PART III:

12. MARCIA RELIGIOSA
13. MARCIA FESTA
14. THE IMMIGRANT / LOVE THEME
15. INTERMEZZO
16. PRELUDIO FROM CAVALLERIA RUSTICANA
17. CODA (FINALE)



10 lat po wydaniu "zaległej" muzyki z dwóch pierwszych części "Ojca Chrzestnego", wytwórnia, która nie miała nic wspólnego z tamtymi odsłonami, postanowiła wydać pewnego rodzaju zbiór z całej trylogii Francisa Forda Coppoli - w dodatku z okazji 30-lecia od powstania pierwszego "Godfathera". Efektem tego jest płyta, która autentycznie zawiera najlepsze kawałki ze wszystkich trzech filmów, a nawet posuwa się o krok dalej - ale o tym za chwilę. Na płycie znajdują się kolejno: 7 utworów z "The Godfather", 4 kawałki z "The Godfather: Part II" oraz 6 ścieżek z "The Godfather: Part III". Są to bez wątpienia najciekawsze kompozycje jakie widniały na poprzednich płytach, choć nie obyło się bez drobnych "zgrzytów". Najpierw jednak o plusach. Otóż pierwszą i niepodważalną zaletą jest fakt, iż w końcu wszystko mamy na jednej płycie w formie "best of the best" - co cieszy niezmiernie. Po drugie - płyta jest bardzo ładnie skonstruowana i utwory uzupełniają się nawzajem, stanowiąc swoisty przekrój wszystkich trzech filmów. Płyta jest też stosunkowo długa (około 52 minuty, do tego mając na względzie wcale nie porażający czas trwania pierwszych wydań...) i z pewnością się nie nudzi - co także zapisuje się na poczet plusów. No i do tego przemilczany przeze mnie na początku fakt - wśród utworów z części pierwszej znajduje się "Tarantella", której próżno szukać na oryginalnym wydaniu. Stanowi to na pewno dużą zaletę i pewien "bonus" od producentów. Natomiast co do minusów - są "aż" dwa ;) Ten pierwszy to zepchnięcie jakby na margines części drugiej - są tu tylko 4 utwory. Szczególnie razi brak pięknego "A New Carpet". Drugi minus to paradoksalnie czas trwania całości. Paradoksalnie dlatego, iż ów czas wymieniłem w plusach, jednak całość jest mimo wszystko krótsza od ścieżki dźwiękowej z części III. Szkoda, gdyż można tu było zamieścić znacznie więcej utworów (jak choćby wspomniany wyżej "A New Carpet") lub dorzucić jakieś piosenki, które tak ładnie współgrały z resztą na poprzednich krążkach. Zatem pozostaje lekki niedosyt, mogło być lepiej, ale i tak całość trzyma poziom i jest godna polecenia. Ocenę wystawiam taką samą jak poprzednim, "mafijnym" odsłonom. Na zakończenie wspomnę jeszcze o "The Godfather Suite" - albumie, który został wydany wraz z poprzednimi płytami w roku 1991, przez tę samą wytwórnię - i także stanowi przekrój przez muzykę z trylogii (nie mylić z kasetowym wydaniem z 1977 roku, pod tym samym tytułem, a zawierającym muzykę nagraną przez Milan Philharmonia Orchestra).

Ocena:
Autor recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI