
GONE IN 60 SECONDS
MUZYKA: Różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 2000 WYTWÓRNIA: Island CZAS TRWANIA: 55:30 min.
Jednocześnie ukazały się dwa całkiem podobne filmy (podobne nie w sensie fabuły, lecz pościgów i pięknych samochodów :) - "The Fast And The Furious" oraz "Gone In 60 Seconds". Osobiście uważam, że ten pierwszy jest po prostu lepszy, ale nie we wszystkim - jak pewnie się domyślacie, chodzi o muzykę. W recenzji soundtracku do "Szybkich i Wściekłych" wspomniałem, że muzyka w tym filmie powinna być szybka i dynamiczna - a tak nie jest... Może i w "60 Sekundach" nie ma aż tyle akcji co w tym drugim, ale ścieżka dźwiękowa jest jak najbardziej na miejscu. Mamy tu wielu świetnych i dobrze znanych wykonawców, jak Moby (utwór "Flower" rozpoczynający film), The Chemical Brothers, BT, trochę rapu w wykonaniu Ice Cube'a i DMX'a, świetny i szybki kawałek "Stop the rock" (Apollo 440) oraz naprawdę dobrą kompozycję Trevora Rabina "Boost me" (końcowy pościg, gdy Nicolas Cage prowadzi Mustanga). Utwór jest szybki i aż czuć w nim jakąś akcję, pościg. Zaczyna się niepozornie, cicho i spokojnie, by po 45 sekundzie rozwinąć skrzydła i przyspieszyć, zrobić się ostrzejszym. Potem coraz bardziej przyspiesza i dopiero pod koniec znów zwalnia i kończy się tak samo, jak się zaczynał. Super! Takich właśnie kawałków brakowało na soundtracku do "The Fast And The Furious"... Ale najważniejsze jest to, że całej płytki słucha się przyjemnie i nie ma żadnej dominacji jednego rodzaju muzyki, mamy wszystkiego po trochu. I jeszcze jedno - kawałki "Da Rockwilder" (Method Man / Redman), "Roll All Day" (Ice Cube) i "Party Up (Up In Here)" (DMX) występują w wersjach nie użytych w filmie. Film zupełnie średni, momentami nawet niezły, muzyka z kolei bardzo dobra. Warto przesłuchać, chociaż score z muzyką tylko i wyłącznie Trevora Rabina jest oczywiście lepszy... Zapraszam do osobnej recenzji. |
![]() |
|
![]() |