GREAT ESCAPE, THE

MUZYKA: Elmer Bernstein
ROK PRODUKCJI: 1999
WYTWÓRNIA: RCA Victor
CZAS TRWANIA: 39:20 min.


01. MAIN TITLE
02. PREMATURE PLANS
03. COOLER MOLE
04. BLYTHE
05. DISCOVERY
06. VARIOUS TROUBLES
07. HENDLEY'S RISK
08. ON THE ROAD
09. THE CHASE
10. FIRST CASUALTY
11. HILTS CAPTURED
12. ROAD'S END
13. BETRAYAL
14. FINALE



Z muzyką do klasycznego już filmu o ucieczce żołnierzy alianckich z niemieckiego obozu spotkałem się wcześniej. Pamiętam, że bardzo spodobał mi się wtedy temat główny. A była to melodia, brzmiąca jak żołnierska piosenka, która aż się prosiła, by ją zagwizdać. Po latach dotarłem do ścieżki muzycznej z "The Great Escape". Niestety film już słabo pamiętam, dlatego postaram się podejść do tej recenzji jak do kompletnej suity muzycznej, bez względu na to co ona ilustruje. Jakkolwiek jest to podejście nieco fałszywe, gdyż z góry dyskryminuje wartość podkładu muzycznego, a trzeba nadmienić, iż w latach '60 inaczej traktowano muzykę filmową, niż obecnie.

Płyta składa się z czternastu utworów. Pierwszym z nich jest temat główny "Main Theme", przewijający się kolejno niemal we wszystkich fragmentach. Ma on charakter marszowy, który sugestywnie jest podkreślany werblem. W utworze wybijają się i inne instrumenty cechujące marsz. Popularne są one w orkiestrach wojskowych, tworząc tam sekcję dętą. Nie brakuje tu też smyczków. W zasadzie to cała orkiestra jest tutaj zaangażowana. Temat główny ma charakter przygodowy, niemal zawadiacki. Od pierwszego momentu przywodzi na myśl film wojenny. Są tu też elementy westernowe, jakby wprost wyjęte z jakiejś historii o grupce rezolutnych wojaków. No, ale pamiętajmy, że autorem muzyki jest nie kto inny, lecz sam Elmer Bernstein, twórca podkładów do "Magnificent Seven" czy "Wild Wild West". Do grona innych, bardziej interesujących utworów zaliczyłbym sielankowy "Blythe". Tajemniczo rozpoczynający się cichymi dźwiękami skrzypiec i fortepianu "On the Road" również wypada całkiem nieźle na płycie. Pierwszą część tego utworu kończy groźna blacha, po której w ostatniej chwili wchodzi wariacja tematu głównego. Około połowy motyw przewodni ustępuje spokojnym skrzypcom przywołującym scenę wyczekiwanej wolności, z której w oka mgnieniu zostajemy wyrwani żwawą melodią "Great Escape". Cały utwór wieńczą ponownie spokojne skrzypce, charakterystyczne także w "Finale". Do ciekawszych utworów, choć również podporządkowanych muzycznie akcji filmu, zaliczyłbym "The Chase", "Hilts Captured" oraz dwa ostatnie, czyli "Betrayal" i "Finale". I w zasadzie to wszystko, co wyłuskać można z tej ścieżki. Zapewne spełnia ona doskonale swą rolę w filmie. Jednakże słuchana osobno nie robi wielkiego wrażenia. Szkoda, bo temat główny zapowiada na początku coś bardzo dobrego, a ostatecznie mamy tu do czynienia z solidną, ale tylko dobrą muzyką.

Poniżej okładki z innych wydań. Po lewej - wytwórnia Intrada (13 utworów) / Rykodisk (16 utworów - "Deluxe Edition") - cover obydwóch jest prawie identyczny. Po prawej natomiast - wersja nieoficjalna (bootleg) z 32-oma utworami - spory rarytas dla fanów.


    

Ocena:
Autor recenzji: Tomasz Jamry - DZIADEK
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI