HACKERS - VOL. 2

MUZYKA: Różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 1995
WYTWÓRNIA: Edel / E.A.R.
CZAS TRWANIA: 77:12 min.


01. PRODIGY - Firestarter (Empirion mix)
02. ORB - Toxygene
03. DAVID BOWIE - Little Wonder (Danny Saber mix)
04. SCOOTER - Fire
05. EMPIRION - Narcotic Influence 2
06. BT - Remember
07. MOBY - Go
08. LEFTFIELD - Inspection (check one)
09. UNDERWORLD - Cherry pie
10. LUCE DRAYTON - To be loved
11. ORBITAL - Speed freak (Moby remix)
12. BROOKLYN BOUNCE - Get ready to bounce (radio attack)
13. CHICANE - Offshore
14. LEFTFIELD - Original



Do "Hakerów" zostały wydane aż 3 różne składanki, wszystkie przez wytwórnie Edel / E.A.R., a sam zabieg jest jak najbardziej na miejscu - wszak w filmie przewija się naprawdę mnóstwo dobrych piosenek / utworów i szkoda, aby cokolwiek się zmarnowało. Skoro mamy do czynienia z filmem o tytułowych hakerach, z wszechobecnymi komputerami i bezkresami sieci - należało się spodziewać muzyki czysto elektronicznej (może z małymi wyjątkami), pasującej przecież do tematu idealnie - zatem na tej konkretnej płycie mamy tylko i wyłącznie house, techno, trance, rave i inne bliźniacze gatunki. Dla mnie to ulubiony - zaraz po kompozycjach filmowych rzecz jasna - gatunek muzyczny, więc tym bardziej uważam drugą odsłonę składanki z "Hakerów" za produkt zwyczajnie wspaniały. Dobry bas, ciężkie brzmienie, motywy transowe - oto co znajdziecie na opisywanym albumie. Prodigy, BT, Moby, Leftfield, Underworld, Orbital, Brooklyn Bounce - te grupy robią naprawdę świetną muzykę, nadającą się zarówno do swawolnego słuchania, jak i do podkładu konkretnych filmowych wydarzeń. Większość z wykonawców obecnych na tym krążku przecież nie raz gościła na wielu innych składankach filmowych, chyba zawsze z równie znakomitym efektem. A ocena tej konkretnej płyty jest wysoka z jednego, podstawowego względu - wszystkie, naprawdę wszystkie tracki przypadły mi tutaj do gustu. To album, który postawiłbym na równi z "Human Traffic", a przecież to dwupłytowe wydanie z angielskiej produkcji młodzieżowej uważam za składankę prawie idealną... Może i obie oceny są zbyt wygórowane, bo powiecie, iż nie każdy musi lubić czy tolerować ten gatunek muzyki... Ale w recenzowaniu ścieżki dźwiękowej, podkładu muzycznego słyszalnego w filmie, chodzi głównie o dopasowanie do tematu oraz tzw. "życie" płyty poza filmowym obrazem. Tutaj wszystko wypada bez najmniejszego zarzutu.

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI