
HACKERS - VOL. 3
MUZYKA: Różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 1995 WYTWÓRNIA: Edel / E.A.R. CZAS TRWANIA: 73:18 min.
No i ostatnia już część składanki do "Hakerów", "Volume 3", która jest równie udana i równie dobra co dwie poprzednie. Co odróżnia ten krążek od dwóch poprzednich? Podobnie jak na tamtych - prócz piosenek pochodzących stricte z filmu znajduje się także kilka filmem inspirowanych. Całe szczęście, że nie są to utwory przypadkowe, a wręcz przeciwnie - ładnie wkomponowane w resztę kawałków, a i stylowo, tematycznie i zwyczajną treścią jak najbardziej pasują do "Hakerów". Zatem w tym przypadku element "inspired by" wypada w miarę poprawnie i nie budzi większych zastrzeżeń. Oczywiście idąc trendem wszystkich trzech albumów - i tutaj nie brakuje znanych wykonawców (ponownie Moby i BT, poza tym Fluke, Carl Cox i znów Orbital czy Brooklyn Bounce...). Trochę mixów, trochę powtórek, a emocjonalnie całość raz przypomina bardziej stonowany klimat, jaki gościł na "Volume 1", kiedy indziej klimat szybszy i bardziej dynamiczny, co jest z kolei ukłonem w stronę "Volume 2". Inną rzeczą odróżniającą "Volume 3" od reszty jest umieszczenie tutaj dwóch kawałków Simona Boswella - kompozytora, który napisał muzykę specjalnie dla potrzeb filmu. Na temat utworów "Diskette" i "Launch DaVinci" nie sensu się jakoś specjalnie rozwodzić - są to utwory dobre i stylistycznie pasujące do reszty. Albo może to cała reszta pasuje właśnie do nich... Jak zatem ostatecznie plasuje się "Hackers - Volume 3"? Powiedziałbym, że jest pośrodku poprzednich krążków. Zatem jest ciut lepiej niż w "Volume 1", za to słabiej niż w przypadku "Volume 2". Dlatego stawiam 3,5 gwiazdki. Suma summarum - wszystkie trzy albumy z "Hakerów" to zbiór aż 42-óch bardzo dobrych piosenek / utworów przeznaczonych głównie dla fanów filmu i elektronicznej twórczości muzycznej. Aby kolekcja była kompletna - polecam oczywiście nabycie wszystkich trzech soundtracków - z pewnością warto. |
![]() |
|
![]() |