HALLOWEEN

MUZYKA: John Carpenter
ROK PRODUKCJI: 1978
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande
CZAS TRWANIA: 43:48 min.


01. HALLOWEEN THEME - MAIN TITLE
02. LAURIE'S THEME
03. SHAPE ESCAPES
04. MEYER'S HOUSE
05. MICHAEL KILLS JUDITH
06. LOOMIS AND SHAPE'S CAR
07. "THE HAUNTED HOUSE"
08. THE SHAPE LURKS
09. LAURIE KNOWS
10. BETTER CHECK THE KIDS
11. THE SHAPE STALKS



Illinois... święto Halloween... rok 1963... Sześcioletni wówczas Micheal Myers w bestialski sposób morduje swoją nastoletnią siostrę i jej chłopaka. Po tym zdarzeniu Michael trafia pod opiekę dr Sama Loomis'a, który później zezna - "Spotkałem go piętnaście lat temu. Powiedzieli mi, że nic w nim nie pozostało... Żadnego motywu, poczucia winy ani zrozumienia. Nawet najprostszego rozróżnienia życia od śmierci, dobra od zła. Zobaczyłem tego sześcioletniego chłopca o bladej, nienawidzącej, pozbawionej wszelkich emocji twarzy. Miał najczarniejsze oczy jakie widziałem. Oczy diabła...".

Film "Helloween" to pierwszy horror w dorobku Johna Carpenter'a. To także pierwszy horror, do którego samodzielnie napisał muzykę. Zaplanowanie całej produkcji zajęło mu tylko trzy tygodnie, dwadzieścia dni wykonanie roboczych zdjęć, a napisanie kompozycji dziesięć dni. Duży wpływ na ostateczny kształt tej lustracji miała twórczość Bernarda Herrmann'a, który dysponował niezwykłymi umiejętnościami tworzenia bardzo dobrych ilustracji przy ograniczonych środkach, wykorzystując jedynie podstawowe dźwięki oraz Ennio Morricone, z którym John Carpenter będzie miał okazję później współpracować przy filmie "The Thing". Sam reżyser przyznał kiedyś, że ścieżka dźwiękowa do "Halloween" powstała w wyniku fascynacji dokonaniami obu kompozytorów. Prace nad muzyką rozpoczęły się w drugiej połowie czerwca w Sound Arts Studio. Konsultantem muzycznym był Dan Wyman, który będzie jeszcze pomagał Carpenter'owi przy "The Fog". To on zaprogramował syntezator i nadzorował rejestrowanie warstwy dźwiękowej przez mało doświadczonego reżysera. Został także współproducentem ścieżki dźwiękowej. Najciekawsze jest to, że cała ilustracja powstała w studio, bez odniesienia i synchronizacji w stosunku do obrazu. Po prostu John Carpenter uznał, iż na tyle dobrze zna swój film, że taki zabieg nie jest konieczny do urzeczywistnienia jego wizji. Efektem jego pracy jest bardzo prosta kompozycja. Składa się z kilku tematów scenicznych, których konstrukcja oparta jest na brzmieniu syntezatora, a klasyczna linia melodyczna miesza się z dźwiękami fortepianu. Całość jest co prawda mało efektowna, ale za to niezwykle skuteczna. Ogólnie jest to całkiem przyzwoita ilustracja, której najmocniejszym elementem jest składający się 4-5 rytmów motyw przewodni... Jest to jeden z tych podkładów muzycznych, których specyfika jest tak ogromna, że jest zawsze rozpoznawalny. To prawdziwa wizytówka tej narracji, a jak się później okaże także całej serii.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI