
HALLOWEEN 2
MUZYKA: John Carpenter, Alan Howarth ROK PRODUKCJI: 1981 WYTWÓRNIA: Varese Sarabande CZAS TRWANIA: 30:54 min.
Widziałeś tego człowieka w masce? Tak, to był on... To był Michael Myers. Wszyscy wyrażają się o nim jakby nie był człowiekiem. Ale to przecież jest istota ludzka. Chyba jest... Przez 15 lat był pacjentem dr Loomis'a. W końcu stał się jego obsesją. To właśnie Loomis odkrył, że nie ma w nim żadnego sumienia, nawet odrobiny człowieczeństwa. Gdy Micheal Myers uciekał ze szpitala to on strzelił do niego 6 razy. Jednak jak gdyby nigdy nic Myers wstał i poszedł dalej. Wydostał się na wolność, a to może oznaczać tylko jedno - kolejne ofiary. Nikt nie zazna spokoju, dopóki Michela Myers nie będzie martwy... Ścieżka dźwiękowa do "Halloween 2" do drugie z kolei wspólne przedsięwzięcie Johna Carpenter'a i Alana Howarth'a, który ponownie opracował brzmienie syntezatora. Linia melodyczna zmieniła się nieco w stosunku do pierwszej części, a nowy sposób wykorzystania elektronicznych dźwięków spowodował jej znaczne rozszerzenie oraz zmianę kilku znanych już motywów. Przede wszystkim inaczej prezentują się wszystkie tematy sceniczne, które bezpośrednio dotyczą pojawienia się na ekranie Michaela Myers'a. Nie zmienił się natomiast temat Laurie oraz sam motyw przewodni - występuje również w innej aranżacji: "He Knows Where She Is", a także "The Shape Stalks Again", w którym położony został większy nacisk na elektroniczne brzmienie. To bardzo dobre posunięcie wobec ogólnego retuszu jakiemu została poddana ponownie wykorzystana część kompozycji - po co zmieniać motyw nieodłącznie kojarzący się z filmem. Nie ma więc sensu zagłębiać się w tą ilustrację, stanowi ona bowiem jedynie rozbudowaną linię melodyczną w stosunku do pierwszego przedsięwzięcia, z syntezatorem użytym w nieco szerszym obszarze. Całość zamyka nieco groteskowy i bardzo ciekawy utwór "Mr. Sandman". Podobnie jak pierwsza ścieżka dźwiękowa, tak i narracja do "Halloween 2" sprawdza się przede wszystkim w połączeniu z obrazem, jako ilustracja filmowych wydarzeń. Poza ekranem traci znacznie na wartości, i w niektórych fragmentach zupełnie nie radzi sobie jako autonomiczna muzyka. Trudno napisać coś odkrywczego w przypadku tej ścieżki, mając w pamięci poprzednie przedsięwzięcie. John Carpenter wciąż stosuje oszczędny, surowy styl i nawet nie próbuje ukrywać swojej szablonowości. I choć moja ocena jest bardzo niska i wynika głównie z takiego, a nie innego dobioru tej muzyki jako samodzielnej kompozycji, należy pamiętać, że powierzone jej zadanie spełnia bez zarzutu. |
![]() |
|
![]() |