
HANNIBAL
MUZYKA: Hans Zimmer ROK PRODUKCJI: 2001 WYTWÓRNIA: Decca CZAS TRWANIA: 54:08 min.
Po blisko dziesięciu latach od ukazania się filmu "Silence of the Lambs" ponownie możemy ujrzeć na ekranie demonicznego dr Lecter'a... A to wszystko za sprawą samego Ridleya Scott'a, który podjął się wyreżyserowania kontunuacji powieści Thomas Harris'a. Nie mogło zabraknąć oczywiście Anthony'ego Hopkins'a w tytułowej roli, jednak tym razem zamiast Jodie Foster jako Clarice Starling wystąpiła bardzo słaba Julianne Moore. Zrobiła ona z roli cichej i nieco zagubionej agentki postać, która zupełnie odbiega od tego co zaprezentowała nam pani Foster w "Milczenie Owiec". W negatywnym tego słowa znaczeniu. Zresztą także sam film jest marną kontynuacją, zrealizowaną zupełnie bez polotu i bez cech typowych dla wcześniejszego "Silence of the Lambs". Nie mamy już tak sprawnie zrealizowanych psychologicznych zmagań pomiędzy Hannibal'em Lecter'em i agentką Starling, a "Hannibal" miejscami bardziej przypomina film akcji niż typowy thriller. Po spektakularnej ucieczce w "Silence of the Lambs", dr Hannibal Lecter znalazł schronienie we Florencji, gdzie pracuje jako kustosz w jednym z miejscowych muzeów. Pomimo tego wciąż pozostaje jednym z najbardziej poszukiwanych przestępców na świecie. Przypadkowo na jego trop wpada inspektor Rinaldo Pazzi, dzięki któremu miejsce pobytu dr Lecter'a zostaje odkryte. Ale nie tylko policja poszukuje Hannibal'a Cannibal'a. Próbuje go również odnaleźć rządny zemsty Mason Verger, który był niegdyś pacjentem Lecter'a, i który za jego psychologiczną namową został godnym pożałowania wrakiem człowieka... Teraz nadszedł długo przez niego oczekiwany czas zemsty... Po raz drugi reżyser Ridley Scott zaprosił Hansa Zimmer'a (wcześniej "Gladiator") do współpracy. Podkład muzyczny pan Zimmer'a różni się nieco od ścieżki dźwiękowej do "Silence of the Lambs" Howarda Shore'a, na której kompozytor uraczył nas muzyką typową dla filmu grozy. Choć sam film "Hannibal" jest moim zdaniem filmem słabym, to na szczęcie muzyka nie poszła w jego ślady. Cała płyta jest mroczna i klimatyczna, a ponadto w odróżnieniu do części pierwszej cechuje ją miejscami klasyczna elegancja. Partie skrzypcowe wykonywane są nadzwyczaj subtelnie, zapewniając znakomitą równowagę intonacyjną pomiędzy psychologicznym strachem, a wyrafinowaną wytwornością. Wytworność, która paradoksalnie do mrocznej natury często cechuje dr Lecter'a... Całość efektywnie podsyca atmosferę, wprowadzając u słuchacza uczucie złowieszczego niepokoju. Dodatkową atrakcję stanowią wyrwane z kontekstu filmu dialogi Hannibala Lecter'a dodatkowo budujące napięcie, które możemy usłyszeć podczas utworów "Dear Clarice", "Let My Home Be My Gallows" oraz "The Burning Heart". Szczególnie ten ostatni to znakomity temat, gdzie przy niezwykle nastrojowej i melancholijnej muzyce w wykonaniu sekcji smyczkowej Anthony Hopkins recytuje Dante'go Aligheri. Dla odmiany podczas "Dear Clarice" zwraca się w formie listu do głównej bohaterki - agentki Starling, a wtóruje mu w tle chórek chłopięcy. I właśnie kolejną rzeczą na jaką chciałbym zwrócić uwagę jest idealne połączenie muzyki z fragmentami zawierającymi dialogi oraz ze wspomnianym chórkiem, śpiewającym czasami w języku łacinińskim. Dało to naprawdę bardzo dobry rezultat, a wprowadzenie monologów jako formy pewnego rodzaju nietypowej linii wokalnej w wyraźny sposób podniosło jakość wspomnianych utworów. Warto jeszcze wspomnieć, że poza właściwą muzyką Hansa Zimmer'a ścieżka dźwiękowa zawiera utwory, będące zapożyczeniami oraz tematy sceniczne, które powstały we współpracy z Klausem Badelt'em ("Gourmet Valse Tartare"), Martinem Tillman'em oraz Melem Wesson'em ("Firenze Di Notte"). Dotyczy to zwłaszcza "Vide Cor Meum" (libretto z "La Vita Nuova" Dante'go), "To Every Captive Soul" w oparciu o adagio (wolne tempo utworu muzycznego) z 5-ej Symfonii Gustava Mahlera oraz "Aria Da Capo" Jana Sebastiana Bacha w wykonaniu kanadyjskiego pianisty Glenna Gould'a. Ostatni utwór pochodzi z "Wariacji Goldbergowskich" (zbiór arii z 30-stoma wariacjami, czyli formami muzycznymi opartymi na zmianach tematu), które Jan S. Bach napisał niegdyś na zamówienie jednego z arystokratów, jako sposób na bezsenność... Wykonywać je miał nadworny klawsynista - niejaki Goldberg. Stąd właśnie taka nazwa tego wielkiego pianistycznego dzieła. Ścieżka dźwiękowa do niezwykle przeciętnego filmu jakim jest niewątpliwie "Hannibal" jest bardzo dobrą narracją, która na tle filmu prezentuje się znakomicie. Poza tym jest bez wątpienia najlepszą ilustracją muzyczną całej trylogii Hannibala Lecter'a. Szkoda tylko, że sam obraz nie dostosował się poziomem do tego podkładu. Kto wie czy nie dostalibyśmy wtedy filmu znacznie lepszego niż "Silence of the Lambs". |
![]() |
|
![]() |