HELLRAISER

MUZYKA: Christopher Young
ROK PRODUKCJI: 1987
WYTWÓRNIA: Silva Screen
CZAS TRWANIA: 43:08 min.


01. HELLRAISER
02. RESURRECTION
03. HELLBOUND HEART
04. THE LAMENT CONFIGURATION
05. REUNION
06. A QUICK DEATH
07. SEDUCTION AND PURSUIT
08. IN LOVE'S NAME
09. THE CENOBITES
10. THE RAT SLICE QUARTET
11. RE-RESURRECTION
12. UNCLE FRANK
13. BROUGHT ON BY NIGHT
14. ANOTHER PUZZLE



Kostka... Tajemnicza kostka pokryta bardzo dziwnymi symbolami o niewiadomym znaczeniu... Ale to nie jest zwykła kostka... To drzwi... Drzwi do rozkoszy nieba i piekła. Jeśli uda Ci się rozwiązać zagadkę tego dziwnego pudełka, przekroczysz wszelkie granice i doświadczysz czegoś czego jeszcze do tej pory nie znałeś - bólu niepodzielnie związanego z czystą rozkoszą... Czasami trzeba wiele znieść, aby prawdziwa przyjemność stała się jeszcze słodsza. Uczynił to Frank Cotton i trafił do piekła... A jeśli myślisz, że do tej pory poznałeś znaczenie słowa ból, to jesteś w wielkim błędzie. Ale co innego Frank... Frank Cotton to przeżył. Zdołał się jednak stamtąd wydostać i po straszliwych męczarniach powrócił na ziemię...

"Hellraier" powstał na podstawie książki Clive'a Barkera. Sam pisarz był także reżyserem filmu. Ta ścieżka dźwiękowa to niewątpliwie jedna z najlepszych kompozycji w dorobku Christophera Younga. Konstrukcja utrzymana jest w konwencji typowej muzyki dla horroru, we wszystkich możliwych elementach. Doskonale zaaranżowana linia melodyczna to gwarancja nieuniknionego, ciągłego powstawania napięcia i prawie groteskowej gwałtowności. Pan Young zastosował w pewnych fragmentach syntezator, który w połączeniu z muzykę instrumentalną znakomicie ilustruje spojrzenie na przerażającą rzeczywistość Clive'a Barkera. Największe wrażenie wywarł na mnie tytułowy utwór - mroczny, niesamowity motyw przewodni, o bardzo prostej, ale niezwykle intrygującej melodyce. Analizując dokładnie pozostałe tematy sceniczne tej ścieżki dźwiękowej, możemy usłyszeć pewne rozwiązania znane już z kompozycji do "Nightmare on Elm Street 2" oraz wiele takich, do których Christopher Young powróci jeszcze przy okazji drugiej części "Hellraisera". Podstawą warstwy muzycznej są instrumenty smyczkowe, które odgrywają bardzo istotną rolę praktycznie we wszystkich tematach scenicznych, niezależnie od wyznaczonego tempa. Nadają muzyce odpowiedniej specyfiki i w bardzo wyraźny sposób kierują przebiegiem narracji - powodują niesamowitą dramaturgię, niepokój zawsze przeradzający się w strach, ale również pewne stonowanie całości. Bo trzeba przyznać - ścieżka dźwiękowa jest doskonale wyważona i patrząc na nią pod tym kątem nie sposób jej cokolwiek zarzucić. Obok sekcji smyczkowej, drugim najważniejszym elementem kompozycji są różnego rodzaju ekspresyjne współbrzmienia, wykorzystywane przez Christophera Younga w pewnej formie wyznaczników dobieranych w zależności od postępującej fabuły. Źródłem wspominanych półtonów pozostaje oczywiście nieodłączny syntezator, a ich zadanie jest jasno określone i sprowadza się do jednej, ale jakże istotnej funkcji - bezustannie niepokoić zmysły widza czy słuchacza. Przyglądając się tej ścieżce dźwiękowej z perspektywy filmu warto wspomnieć jeszcze o sześciu niewykorzystanych motywach scenicznych. Są to: alternatywny temat przewodni, "The Hellbound Heart", "Box Theme", "No New World", "Attack of the Sennapods" oraz "Main Title". Ich konstrukcja różni się nieco od utworów, które ostatecznie znalazły się na ścieżce - warstwa muzyczna została zarejestrowana prawie wyłącznie przy wykorzystaniu syntezatora, pomijając zupełnie jakikolwiek udział orkiestry. W bezpośrednim porównaniu z ogólnodostępną częścią kompozycji nie tracą one jednak nic ze swojej wartości. To znakomite utwory, które charakteryzuje świetna melodyka, typowa dla całości dramaturgia i wysublimowany strach. Szczególne wrażenie zrobił na mnie motyw przewodni i paradoksalnie nieco groteskowy "Box Theme". Pewne względu zadecydowały jednak o tym, że wszystkie wspominane tematy sceniczne nie znalazły swojego miejsca na ścieżce dźwiękowej... Poza tym trudno jednoznacznie określić czy zostały wydane w oficjalnej formie... W każdym razie stanowią uzupełnienie podstawowego wydania i oczywiście nie lada gratkę dla kolekcjonerów.

"Hellraiser" to narracja towarzyszysząca najbardziej przerażającym zakamarkom skomplikowanej, ludzkiej osobowości i przyjemności wynikającej z bólu, które tak znakomicie ukazał w swoim filmie Clive Barker. Niestety wizja muzyczna pana Younga nie znalazła uznania ani w oczach członków Akademii, ani nawet dziennikarzy akredytowanych w Hollywood. A wielka szkoda, ponieważ jest to obok "Hellraisera 2" i "Pet Sematary" jedna z najlepszych muzycznych ilustracji nie tylko horroru lat 80-tych, ale także przekrojowo w całej historii filmu grozy. Nie jest to może przedsięwzięcie takiego formatu jak wspomniany "Hellbound", nie mniej jednak to kompozycja ocierająca się o narracyjny geniusz. Zresztą nie bez powodu Christopher Young uznawany jest za mistrza w obszarze muzyki przeznaczonej dla horroru...

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI