
HELLRAISER 3: HELL ON EARTH
MUZYKA: Randy Miller ROK PRODUKCJI: 1992 WYTWÓRNIA: GNP / Crescendo CZAS TRWANIA: 45:46 min.
"(...) Wojna zniszczyła moje pokolenie... Ale ja poszedłem dalej. Zgłębiałem zakazane przyjemności, a otwarcie tego pudełka było ostatnim etapem poszukiwań. Odkryciem. Niestety znalazłem w pudełku potwora, po czym ono znalazło potwora we mnie. Przez dziesięciolecia służyłem piekłu, nie pamiętając swego poprzedniego życia. Jednak pomimo tego, że byłem potworem, podlegałem pewnym prawom. Bo piekło też ma swoje przykazania... Żeby mnie uwolnić wystarczyło otworzyć pudełko. Wtedy jednak tylko naprawdę niewinni byli bezpieczni..." Po reżyserze Tonnym Randel'u przyszła kolej na Anthony'ego Hickox'a, który dostał szansę zrealizowania przerażającej wizji Cliva Barker'a. Szansę jak najbardziej wykorzystaną, ponieważ jego film to doskonała kontynuacja wcześniejszych części cyklu. Doszło także do zmian w obszarze muzyki, którą tym razem powierzono Randy Miller'owi. Stanął on jednak przed zadaniem, które już w założeniu było niemożliwe do wykonania. Wiadomo było bowiem, że nie jest w stanie stworzyć lepszej narracji od tej, którą swego czasu napisał Christopher Young, a jego ilustracja - jaka by nie była - nie uniknie różnego rodzaju porównań z wcześniejszymi przedsięwzięciami. Pozostała więc nadzieja na to, że muzyczna interpretacja pana Miller'a zostanie uznana za ciekawą kompozycję trzeciej części serii. I tak się stało. Jego muzyka to bardzo dobra ilustracja, która wciąż pozostaje w konwencji gotyckiego horroru. Na plus należy zapisać fakt, że Randy Miller nie eksperymentował niepotrzebnie i nie starał się na siłę stworzyć coś zupełnie nowego, po prostu zrobił to co należy - podążył w kierunku, który niegdyś wyznaczył Young, sięgając po cały szereg sprawdzonych środków jakie on wcześniej zastosował, włącznie z doskonałym motywem przewodnim. Jednak popełnił przy tym spory błąd konstrukcyjny. Położył zbyt duży nacisk na poszczególne rozwinięcia określonych tematów scenicznych, które podczas filmu były wykorzystane w znacznie krótszej formie. Powoduje to nadmierną rozciągłość linii melodycznej i zdecydowanie za długie niektóre tematy. Założenia Randy'ego Millera zostały spełnione. Mimo pewnych uchybień, stworzył niezwykle ciekawą ścieżkę dźwiękową, która bardzo dobrze ilustruje filmowe wydarzenia i bez najmniejszego problemu radzi sobie z tak specyficznym filmem. Jednak zestawienie jej z kompozycją Christophera Young'a do części pierwszej lub drugiej, powoduje obnażenie wielu niedociągnięć i błędów jakie popełnił pan Miller. Jest to jednak jedna z lepszych ilustracji do horroru, jakie miałem okazję słyszeć. |
![]() |
|
![]() |