
HITCH
MUZYKA: Różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 2005 WYTWÓRNIA: Sony CZAS TRWANIA: 49:10 min.
Najnowszy film z udziałem "Dużego Willa" to - trzeba przyznać - dość przyjemna, i co najważniejsze, śmieszna komedia romantyczna. Duża w tym zasługa aktorów, ale także i muzyki. W trakcie oglądania filmu oprawa muzyczna przyciąga uwagę i bardzo dobrze współgra z konkretnymi scenami, a także ogólnie z całym obrazem. Kiedy więc wychodziłem z sali kinowej nie dziwiły mnie teksty innych osób, traktujące o zakupie płyty z muzyką, gdy tylko ukaże się na sklepowych półkach. Sam bowiem chciałem go sobie sprawić... Zacznijmy od tego, iż muzykę instrumentalną do filmu skomponował George Fenton. Została ona jednak odrzucona, wobec czego w filmie słyszymy tylko piosenki z opisywanej płyty. Z oczywistych względów nie ma i nie będzie także osobnego krążka z kompozycją Fentona. Nie spotkałem się także, ani nie słyszałem, o żadnym bootlegu z tą partyturą. Wieść jednak niesie, iż na przygotowywanym właśnie wydaniu DVD, ta kompozycja będzie w filmie. Nie wiadomo jednak, czy zostanie ona przywrócona tylko w części (naprawdę trudno wyobrazić sobie niektóre sceny bez piosenek) czy też w całości, i czy będzie zapisana jako osobna ścieżka. Pozostaje więc czekać... Co do opisywanego soundtracku - niestety muszę stwierdzić, iż jest on średni... i to bardzo. To, co w filmie sprawdza się doskonale, na płycie nie brzmi już tak dobrze. Tym większa szkoda, gdyż liczyłem na naprawdę solidną porcję muzyki, a dostałem zwykłego przeciętniaka. Na pewno na uwagę zasługuje pięć pierwszych piosenek. Dla jasności podam tytuły: "One Thing", "Don't You Worry 'Bout a Thing", "This Is How I Feel", "Ooh Wee" i "Now That We Found Love". To bez wątpienia te najlepsze kawałki, które najlepiej wpadają w ucho i kojarzą się z samym filmem. Nie ma się co rozpisywać na temat każdej z piosenek - to po prostu niezłe, miejscami naprawdę dobre granie, mieszczące się w definicji rock-pop-hip-hop. Z pewnością z tej całej piątki najlepszy jest ostatni utwór śpiewany - "Now That We Found Love". To piosenka najbardziej taneczna i najsympatyczniejsza, a pochodząca z samego końca obrazu. Z pozostałych numerów wart uwagi jest jeszcze "You Can Get It If You Really Want" Jimmy'ego Cliffa, ale to już numer stary i znany, choć nadal "jary". I to tyle z tych ciekawszych utworów. Inne po prostu albo w ogóle mi się nie podobały, albo już dawno wyleciały z głowy, a co za tym idzie - nie są zbyt dobre... Dziwi także (bo trudno powiedzieć, czy jest to odczuwalne) brak jakiejkolwiek piosenki Willa 'Hitcha' Smitha. Zabieg to przecież powszechny, że raper grający główną rolę (lub jedną z głównych) dorobi się także na płycie z muzyką z filmu. Tu jednak nie zastosowano tego zabiegu, co w uszy jakoś specjalnie nie kłuje... Mimo wszystkich zarzutów, soundtrack trzyma dość równy poziom rytmiczno-klimatyczny, i choć niektóre utwory są wyraźnie gorsze od reszty, to jednak całość wypada znośnie. Tyle, że - jak już mówiłem - jest bardzo przeciętna... No i kłopoty ocenowe. Płyta mnie rozczarowała - to pewne. Każdy jednak lubi co innego i wiem, że niektórym osobom się spodoba (bądź spodobała). Zatem w zależności od jej "zastosowania" - efekt będzie różny. Na imprezie i podczas jazdy autem płyta spełni swoje zadanie i wypadnie naprawdę dobrze. Jednak zupełnie osobno, tak do "zwykłego" posłuchania, jest już gorzej... Nie będę więc ani zachęcał, ani odradzał. W moim odczuciu soundtrack zasługuje na 2,5 gwiazdki. |
![]() |
|
![]() |