HITCHHIKER'S GUIDE TO THE GALAXY, THE

MUZYKA: Joby Talbot
ROK PRODUKCJI: 2005
WYTWÓRNIA: Hollywood Records
CZAS TRWANIA: 70:06 min.


01. THE DOLPHINS
02. SO LONG & THANKS FOR ALL THE FISH
      (Hilary Summers, Kemi Ominiyi)
03. ARTHUR WAKES UP
04. SHOO-RAH! SHOO-RAH! (Betty Wright)
05. HERE I AM (COME AND TAKE ME) (Al Green)
06. DESTRUCTION OF EARTH
07. JOURNEY OF THE SORCERER
08. THE HITCHHIKER'S GUIDE TO THE GALAXY
09. INSIDE THE VOGON SHIP
10. VOGON POETRY
11. SPACE
12. VOGON COMMAND CENTRE
13. TRILLIAN & ARTHUR REUNITED
14. PAN GALACTIC GARGLE BLASTER
15. TEA IN SPACE
16. DEEP THOUGHT
17. INFINITE IMPROBABILITY DRIVE
18. VILTVODLE STREET MUSIC
19. HUMA'S HYMN (Gabriel Crouch)
20. CAPTURE OF TRILLIAN
21. VOGCITY
22. LOVE
23. THE WHALE
24. PLANET FACTORY FLOOR
25. EARTH MARK II
26. MAGIC MOMENTS (Perry Como)
27. SHOOTOUT
28. FINALE
29. BLAST OFF
30. SON LONG & THANKS FOR ALL THE FISHES (REPRISE)
      (Neil Hannon)
31. CARELESS TALK
32. VOTE BEEBLEBROX
      (Neil Hannon, Douglas Payne, Andy Dunlop, Miggy Barradas,
      Chuck Norman, Hannah Thomas and Fran Balke
)
33. REASONS TO BE MISERABLE (HIS NAME IS MARVIN) (Stephen Fry)



Na trzy tygodnie przed premierą trzeciego, ostatniego miejmy nadzieje epizodu "Gwiezdnych Wojen", na ekranach światowych kin pojawiła się ekranizacja słuchowiska radiowego, a zarazem książki - obu autorstwa nieżyjącego już niestety Douglasa Adamsa. "Autostopem przez Galaktykę", bo o tym filmie mowa, z miejsca podbił serca widzów, nawet tych, którzy uważali przeniesienie dzieła życia Douglasa Adamsa na srebrny ekran za błąd. Wizja Brytyjczyka Gartha Jenningsa, debiutującego na stołku reżyserskim przy tak wielkiej produkcji, oczarowała niemal wszystkich nie tylko swoim rozmachem, a zarazem kameralnością, nie tylko swoim pięknem, a zarazem brzydotą (Vogonów ;), ale także doskonałą ścieżką dźwiękową autorstwa Joby Talbota.

Szczerze muszę przyznać, że jest to moje pierwsze spotkanie z tym kompozytorem. Na rynku muzyki filmowej zadebiutował dopiero w roku 1999 i skupił się głównie na tworzeniu soundtracków do brytyjskich seriali telewizyjnych. W swoim dorobku artystycznym ma jednak kilka naprawdę znakomitych osiągnięć: nagrodę krytyków na festiwalu w Edynburgu z roku 1997, za jedną z płyt zespołu "The Divine Comedy", którego był członkiem; współpracę z zespołem Travis, z Tomem Jonesem i Paulem McCartneyem; nagrodę za najlepszą piosenkę tytułową do popularnego zwłaszcza w Wielkiej Brytanii serialu "The League of Gentlemen" z roku 2000; nową ścieżkę dźwiękową do pierwszego słynnego filmu Alfreda Hitchcocka "Lokator" i wiele innych. Wreszcie w roku 2004 został poproszony o skomponowanie muzyki do filmowej wersji "Autostopem przez Galaktykę".

Soundtrack do wyżej wymienionego filmu to mieszanina rewelacyjnych piosenek i jeszcze lepszych utworów na orkiestrę. Otwiera go jednak, tak jak w filmie, monolog wypowiadany przez Stephena Fry'a, głos przewodnika, dotyczący ucieczki (zniknięcia) delfinów z planety Ziemia. Doskonałe wprowadzenie, po którym następuje rewelacyjna piosenka śpiewana w domyśle przez wspomniane ssaki (w wykonaniu Hilary Summers, Kemi Ominiyi oraz "The R'svp voices") o charakterystycznym tytule i Broadwayowym brzmieniu: "Cześć i dzięki za ryby" ("So Long & Thanks for All the Fish"). Pozostałe piosenki nie pozostają daleko w tyle. Czwarty utwór na opisywanej płycie to piosenka o przedziwnym tytule "Shoo-rah! Shoo-rah!" w wykonaniu Betty Wright, która jest jednym z najjaśniejszych punktów tej płyty, a której jedynie krótki (NIESTETY!) fragment znalazł się w filmie. Dawno nie słyszałem tak optymistycznego, łatwo wpadającego w uszy kawałka, który wydany był przecież równe 30 lat temu! Piąty utwór to wielki klasyk Ala Greena "Here I am (Come With Me)", jeden z najbardziej hitowych singli tego piosenkarza (w roku 1973 uplasował się na 10 miejscu najlepiej sprzedających się płyt w USA). Kolejna piosenka ("Magic Moments" nagrana w latach 50-tych!) to 26 utwór tej płyty, a wykonuje ją rewelacyjny Perry Como. W filmie słyszymy ją dwa razy, na dwóch takich samych, ale jednak różnych planetach (pierwszy raz, kiedy Artur wchodzi z Arturem do Pubu, drugi, kiedy nasi przyjaciele spotykają się w dokładnej kopii jego domu). W trakcie napisów końcowych słyszymy wolniejszą wersję piosenki "So Long & Thanks for All the Fish" w wykonaniu Neila Hannona, która na płycie występuje pod numerkiem 30. Soundtrack jest więc objęty swoistą klamrą kompozycyjną, co uważam za znakomity pomysł - dynamiczne otwarcie i spokojne zakończenie, a wszystko to (zwłaszcza dla słuchaczy znających język angielski) po prostu prześmieszne. Ale to nie koniec! Na ścieżce dźwiękowej, której jestem posiadaczem, znalazły się dwie dodatkowe piosenki, których (NIESTETY!) nie usłyszymy w filmie. Mowa tu o "Vote Beeblebrox" (najprawdopodobniej hymn wyborczy Zaphoda :), którą wykonuje siedmiu różnych artystów, a której brzmienie i rozbrajające słowa po prostu miażdżą. Drugim bonusem jest piosenka dla fanów Marvina, androida-paranoida. Śpiewa ją swym kapitalnym głosem Stephen Fry, a całość przypomina połączenie białego rapu z muzyką FatBoy Slima. Dla tej jednej tylko piosenki warto mieć ten soundtrack!

Przejdźmy jednak do utworów na orkiestrę, które stanowią tło dla zdecydowanej większości wydarzeń dziejących się na ekranie. Tu właśnie Joby Talbot daje popis swoich umiejętności. Wszyskie skomponowane specjalnie dla filmu utwory pasują doń idealnie. Utwory monumentalnie dramatyczne (takie jak "Destruction of Earth", "Inside the Vogon Ship", "Capture of Trillian" czy króciótki "Blast Off") przeplatają się tutaj z kawałkami bardziej stonowanymi i spokojnymi ("The Hitchhiker's Guide to the Galaxy", "Trillian & Arthur Reunited", "Tea in Space" czy "Love") ale także z takimi, które same w sobie brzmią zabawnie, a stanowią tło muzyczne do jeszcze zabawniejszej scen ("Arthur Wakes Up", "Vogon Poetry", "Pan Galactic Gargle Blaster", "Viltvodle Street Music"). Na płycie nie zabrakło również miejsca dla jednego utworu chóralnego ("Huma's Hymn", wykonywanego przez niedoświadczonych w śpiewaniu fanów Douglasa Adamsa, a także przypadkowych ludzi - czego w ogóle nie słychać!), a także dla hołdu złożonego słuchowisku radiowemu oraz serialowi telewizyjnemu z lat 80-tych. Mowa tu o utworze "Journey of the Sorcerer", który pierwotnie otwierał każdy odcinek wspomnianego serialu i był motywem przewodnim słuchowiska. W filmie, w nieco zmodyfikowanej wersji (granej chyba na banjo :), stanowi muzyczne tło dla pierwszej prezentacji przewodnika "Autostopem przez Galaktykę".

Słuchając opisywanego soundtracku można odnieść wrażenie, że część utworów jest dziwnie znajoma. Nic w tym dziwnego, bowiem Joby Talbot, najprawdopodobniej uczył się fachu kompozytora filmowego słuchając ścieżek dźwiękowych wielkich mistrzów. Gołym uchem słychać nawiązania do muzyki z "Gwiezdnych Wojen" Johna Williamsa (początek utworu "Vogcity"), nie wspominając o niektórych brzmieniach łudząco podobnych do partytur Jamesa Hornera czy Jerry'ego Goldsmitha (obaj komponowali muzykę do filmów z serii "Star Trek"), że o Nabuo Uematsu (kompozytor muzyki do serii gier "Final Fantasy") nie wspomnę (posłuchajcie chociażby utworu numer 8!). Jednak w całym tym lekkim wrażeniu deja vu nie ma nic złego, bowiem Talbot zaczerpnął tylko to co najlepsze od najlepszych, odpowiednio dopasował do filmu i prawdę mówiąc odwalił kawał dobrej roboty, bo soundtrack do "Autostopem przez Galaktykę" jest naprawdę perfekcyjny!

Ocena:
Autor recenzji: Michał Fedorowicz - hOPS
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI