
HOURS, THE
MUZYKA: Philip Glass ROK PRODUKCJI: 2002 WYTWÓRNIA: Nonesuch CZAS TRWANIA: 57:33 min.
Film "The Hours" powstał na podstawie powieści Michaela Cunningham'a, który jest wielkim entuzjastą wcześniejszych dokonań Phillipa Glass'a. Miał on zasadniczy wpływ na to, że ten właśnie kompozytor został zatrudniony przez producentów w celu napisania oprawy muzycznej. Styl jaki dość często preferuje pan Glass, a wiec skrzyżowania klasycznej kompozycji z różnymi innymi rodzajami muzyki oraz nieustanne eksperymentowanie w zakresie nowoczesnej instrumentacji imelodyki, praktycznie zawsze gwarantuje ciekawą i oryginalną ilustrację ekranowych wydarzeń. Tym razem jednak kompozytor nie zdecydował się na żadne kompilacje - postawił tylko i wyłącznie na klasycznš formę brzmienia. Muzyka do "The Hours" to typowy przykład ciągłej kompozycji, budowanej konsekwentnie w oparciu o jeden motyw muzyczny. Taki sposób konstrukcji stosowany jest bardzo często przez wszystkich kompozytorów bez względu na stopień zaawansowania warsztatowego, z jednego zasadniczego powodu - jest "najbezpieczniejszy" oraz stanowi pewien rodzaj asekuracji ze strony twórcy. Kompozycja Phillipa Glass'a oparta jest jedynie na pięciu elementach wykonawczych: pianiście wspomaganym kwartetem smyczkowym. Dało to bardzo dobry efekt, który zaowocował powstaniem melancholijnej ścieżki dźwiękowej, która dostarcza słuchaczowi prawie godzinę odprężającej i harmonijnej muzyki, o bardzo burzliwym fragmentalnym przebiegu. Oczywiście przedsięwzięcie pana Glass'a nie ustrzegło się drobnych błędów i niedociągnięć. Można odnieść wrażenie, że miejscami brak tej muzyce wyrazistości, a nagminne powracanie do tematu głównego daje czasem przykry efekt - ten charakterystyczny przecież motyw przewodni, nie jest w stanie pociągnąć całości kompozycji. Powoduje to, że niektóre momenty są trochę ciężkie w odbiorze. Jednak żaden z tych faktów nie jest w stanie przysłonić całego szeregu zalet, jakie wykazuje kompozycja Phillipa Glass'a. "The Hours" to film, którego częścią składową są oddzielne historie trzech kobiet - Virginii Woolf w 1920 roku, gospodyni domowej Laury Brown w 1940 roku i Clarissy 'Mrs. Dalloway' Vaughan w teraźniejszości. Mogłoby się zatem wydawać, a nawet wskazane by było, aby związek pomiędzy kobietami połączony przez wspólny emocjonalny wątek, został zilustrowany trzema odmiennymi brzmieniami, składającymi się w jedną całość. Oczywiście przy założeniu, że każda część kompozycji będzie dotyczyła określonego okresu. Nic z tego... Phillip Glass zdecydował się na jeden motyw muzyczny, za pomocą którego realizuje swoją wizję muzyczną, ilustrując wszystkie ważniejsze wątki. Pomija zupełnie wymiar czasowy faktycznie przedstawiony w filmie. Czy to źle ? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Gdyby kompozycja pana Glass'a była chybioną interpretacją, wówczas można by stwierdzić, że kompozytor popełnił błąd w sztuce decydując się na taką, a nie inną ilustrację. W tym przypadku jednak powstała ciekawa, w pełni klasyczna partytura, która stanowi bardzo dobre tło muzyczne. Jako samodzielna kompozycja, także zapewnia sporą dawkę emocji, potwierdzając w pełni nieszablonowe i nieprzeciętne umiejętności warsztatowe Phillipa Glass'a. Gdybanie zostawmy więc na boku... |
![]() |
|
![]() |