HOUSE BY THE CEMETERY

MUZYKA: Walter Rizatti
ROK PRODUKCJI: 1981
WYTWÓRNIA: Beat Records
CZAS TRWANIA: 28:42 min.


01. QUELLA VILLA
02. I REMEMBER
03. TEMA BAMBINO
04. BLONK SUSPENSE
05. BLONK MONSTER END
06. VERSO IL TERRORE
07. INCONTRO
08. TEMA BAMBINO
09. BLONK MONSTER
10. VOCI DAL TERRORE
11. CHI STA ARRIVANDO?
12. WALT MONSTER END
13. BLONK FASCIA
14. VERSO IL TERRORE
15. TEMA BAMBINO



Ten dom jest dziwny. Obok jest cmentarz... Ale w Nowej Anglii trzeba się do tego po prostu przyzwyczaić. Większość starych domów w tej okolicy, posiada obok groby jego poprzednich mieszkańców... Mimo wszystko dębowy dwór Freudstein'a jest inny... Doktor Freudstein był chirurgiem w XIX wieku, który wykazywał skłonności do przeprowadzania nielegalnych eksperymentów. Gdy rzekomo umarł, jego dom zaczął przyciągać jak piekielny magnes. Jest coś przerażającego w jego pokojach. Ten zapach. To zapach krwi... Ten stary, dębowy dom kryje jakąś mroczną tajemnicę. Gdy ktoś przekroczy jego progi już nigdy nie będzie wiedział czy dzieci są potworami, czy może potwory są dziećmi...

Szukałem tej ścieżki dźwiękowej przez naprawdę długi czas, zaintrygowany tym co usłyszałem podczas filmu. Byłem niezwykle ciekawy w jaki sposób będą prezentować się poszczególne tematy sceniczne Walter'a Rizatti w formie dłuższych rozwinięć. Muszę przyznać iż trochę się zawiodłem, oczywiście na miarę moich oczekiwań w stosunku to tego typu kompozycji. Na wstępie zaznaczę jednak, że to całkiem przyzwoita ścieżka dźwiękowa z bardzo dobrym motywem przewodnim, który ma niestety tylko jedno pełne rozwinięcie. Sama konstrukcja muzyki jest stosunkowo prosta i nie odbiega wyraźnie od ogólnie przyjętych standardów. Przez większą część warstwy muzycznej linia melodyczna ma nużący, niespokojny charakter, który przygotowuje widza, a następnie słuchacza (lub na odwrót) na pewne istotne ustępy, które gwałtownie zmieniają formę brzmienia bądź współbrzmienia. Kompozycja pełna jest ponurych fraz, a jej podstawą jest oczywiście nieodłączny syntezator oraz organy o klasycznej, gotyckiej wymowie, nawiązujące wyraźnie do ilustracji z dekady lat 60-tych i wcześniej.

Podkład Walter'a Rizatti nie jest porywającym dziełem, nawet w obszarze muzyki do horroru. Wykazuje jednak wszystkie typowe cechy takiego przedsięwzięcia oraz stanowi porządny czynniki emocjonalny. Nie ustrzega się przy tym pewnej dozy trywialności, a nawet kiczu. Poza tym brak mu jakiegoś indywidualnego stylu, ogólnie pojętej estetyki oraz nieco większej dramaturgii. Położono zdecydowanie za mały nacisk na główny motyw muzyczny, którego specyfika powinna zostać wykorzystana jako podstawa kompozycji, i który powinien występować znacznie częściej, przedzielany innymi ważnymi tematami scenicznymi. Ogólnie jednak ścieżka dźwiękowa prezentuje dobry poziom, ale znacznie lepiej prezentuje się na ekranie w formie skrótowej narracji, niż później jako pełne rozwinięcie.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI