INCEPTION

MUZYKA: Hans Zimmer
ROK PRODUKCJI: 2010
WYTWÓRNIA: WaterTower Music / Reprise
CZAS TRWANIA: 49:16 min.


01. HALF REMEMBER DREAM
02. WE BUIL OUR OWN WORLD
03. DREAM IS COLLAPSING
04. RADICAL NOTION
05. OLD SOULS
06. 528491
07. MOMBASA
08. ONE SIMPLE IDEA
09. DREAM WITHIN A DREAM
10. WAITING FOR A TRAIN
11. PARADOX
12. TIME



Mówi się, że dobrej muzyki ilustracyjnej nie powinno się słyszeć w samym filmie, co znaczy ni mnie ni więcej, że nie powinna ona wybijać się na pierwszy plan, a jedynie wspomagać narrację. Jednakże w "Autostopowiczu" na przykład, muzyka Marka Ishama wybijała się na pierwszy plan i budowała dramaturgię nie gorzej niż wszelakie krwawe sceny i widowiskowe pościgi. Z kolei w "Van Helsingu", rewelacyjna ścieżka dźwiękowa Alana Silvestri, w filmie ginęła, zagłuszana feerią dźwięków i nawałem akcji. Nie wiem zatem, czy to minus czy plus ścieżki z "Incepcji", ale oglądając film Nolana słyszałem każdy motyw, każdą sekundę muzyki, każdą nutę. I, choć zabrzmi to nieco dziwnie, muzyka nie zakłócała obrazu, a obraz nie przeszkadzał w pełnym odbiorze muzyki, która - moim zdaniem - jest odpowiedzialna co najmniej w połowie za ogromny sukces "Incepcji". Być może nawet ci widzowie, którzy po seansie stwierdzili, że pamiętają tylko piosenkę Edith Piaf, poddali się nieświadomie urokowi kompozycji Zimmera. Dodając do tego fakt, że score słuchany w oderwaniu od filmu nie tylko nic nie traci, a wręcz wypada jeszcze lepiej, mogę stanowczo stwierdzić, że stoimy w obliczu muzycznego arcydzieła, przed którym wypada tylko paść na kolana i, wzorem chłopaków ze "Świata Wayne'a" zakrzyknąć: "Nie jesteśmy warci, nie jesteśmy warci!"

Co takiego jest w ścieżce dźwiękowej z "Incepcji", że już podczas kinowego seansu zawładnęła całkowicie moimi emocjami i nieomal zamieniła seans filmowy w stricte słuchowisko muzyczne? Przede wszystkim muzyka Hansa Zimmera, będąca konglomeratem muzyki orkiestralnej i na wskroś nowoczesnej elektroniki (patent sprawdzony już choćby w "Mrocznym Rycerzu"), niesie ze sobą potężny ładunek emocjonalny i niesamowitą głębię. Jest niczym gąbka, z której kompozytor wyciska posępne dźwięki i naładowane niepokojem posępne basy. Gitarowy motyw przewodni, stopniowo nabierający tempa, energii i rozmachu w "Dream is Collapsing" (jednym z najlepszych na krążku) doskonale opisuje dynamikę filmu, ale przede wszystkim charakter i zawziętość głównego bohatera. "Dream is Collapsing" jawi się niczym rozpędzony pociąg, który, hamowany jakąś potężną siłą, wciąż prze do przodu, nie bacząc na żadne trudności. Posłuchajcie od 1 minuty i 32 sekundy, a zrozumiecie to niecodzienne skojarzenie. W podobnym klimacie pozostaje duża część ścieżki dźwiękowej Zimmera. Otwierający płytę utwór "Half Remembered Dream" to z kolei najlepszy przykład muzycznych spowolnień, które dostrzegalne są też w melancholijnym "Old Souls", który w filmie słyszymy w scenie rozmowy DiCaprio z Murphym. Zimmer świadomie używa środka wyrazu kojarzącego się ze starą płytą lub zaciągającym magnetofonem, aby podkreślić spowolnienie czasu we śnie. Warto w tym miejscu dodać, że ponura kompozycja "Half Remembered Dream" to nic innego, jak puszczony w zwolnionym tempie utwór Edith Piaf pod tytułem "Non, je ne regrette rien", który przewija się przez film. Kompozytorsko-reżyserskie mrugnięcie okiem do widza, a może w pełni świadomy zabieg formalny mający na celu pokazanie, że wszystko w tej opowieści jest snem?

Posłuchaj na YouTube - kliknij tutaj

"Dream within a dream" ilustruje najlepszą akcję filmu, czyli walkę wręcz w korytarzu na podłodze, ścianach i suficie. Jest to jedna z tego rodzaju spektakularnych scen, które z miejsca zapisują się w historii obok takich cudów X muzy jak Bullet time z "Matrixa" czy pierwsze wyjście T-Rexa z "Parku Jurajskiego". "Dream within a dream" jest niemal kalką "Dream is Colapsing", co nie przeszkadza po raz drugi rozkoszować uszu tym genialnym motywem przewodnim, który wizualnej perełce jaką jest wspomniana bijatyka w obracającym się pomieszczeniu, dodał nerwu i dramaturgii. Najbardziej dynamicznym utworem na płycie jest "Mombasa", ze sceny ucieczki Cobba ulicami miasteczka - kolejny po fenomenalnym motywie przewodnim, kawałek do głośnego posłuchania na sprzęcie z podkręconym basem. Płytę zamyka klimatyczny "Time", którym Hans Zimmer pokazuje, jak sprawnie i nadzwyczaj płynnie potrafi przechodzić od utworów spokojnych, wyciszonych, w scenach ukazujących Cobba z żoną, do prawdziwego poweru we fragmentach ilustrujących sceny akcji, pozostając przez cały czas w ramach jasno określonej, konsekwentnie budowanej, muzycznej rzeczywistości "Incepcji".

Soundtrack z najlepszego jak do tej pory filmu Nolana, całkowicie mnie pochłonął. Pojawiają się opinie, że muzyka niemal przez cały czas jest tak wzniosła, jakby opisywała wydarzenia na miarę końca świata albo co najmniej wielkiego potopu. Tak, jest pompatyczna, ale w najlepszy z możliwych sposobów, bo w sposób niedrażniący, a porywający i nie pozwalający oderwać się od akcji, choćby to była zwykła rozmowa w barze. I, o ile o filmie Nolana powiedzieć mogę, że jest znakomity, tak o muzyce Zimmera z pełnym przekonaniem powiem, że jest absolutnie genialna. Jeżeli podobały wam się ścieżki z nolanowskich Batmanów, soundtrackiem z "Incepcji" będziecie po prostu zachwyceni.

Dla wszystkich, których krążek z "Incepcji" oczaruje i będą chcieli usłyszeć więcej muzyki Zimmera, skomponowanej do filmu Nolana, polecam stronę http://inceptionscore.com/, z której można ściągnąć dwa bonusowe utwory: "Projections" oraz "Don't Think About Elephants" - obydwa stanowią satysfakcjonujące rozwinięcie/wariacje opisywanego powyżej, z miejsca wpadającego w ucho, motywu przewodniego. Miłego słuchania!

Ocena:
Autor recenzji: Rafał Donica - DUX
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI