INDIANA JONES AND THE LAST CRUSADE

MUZYKA: John Williams
ROK PRODUKCJI: 1989
WYTWÓRNIA: Warner Bros.
CZAS TRWANIA: 58:16 min.


01. INDY'S VERY FIRST ADVENTURE
02. X MARKS THE SPOT
03. SCHERZO FOR MOTORCYCLE AND ORCHESTRA
04. ACH, RATS!!!
05. ESCAPE FROM VENICE
06. NO TICKET
07. THE KEEPER OF THE GRAIL
08. KEEPING UP WITCH THE JONESES
09. BROTHER OF THE CRUCIFORM SWORD
10. BELLY OF THE STEEL BEAST
11. THE CANYON OF THE CRESCENT MOON
12. THE PENITENT MAN WILL PASS
13. END CREDITS (RAIDERS MARCH)



Dziesiąty projekt Johna Williams'a i Stevena Spielberg'a, nad którym pracowali razem oraz trzeci z serii "Indiana Jones". Tym razem jednak podkład muzyczny jest nieco inny niż w przypadku pozostałych części trylogii, ale to wcale nie oznacza, że gorszy... Wprost przeciwnie ! Uwagę zwraca przede wszystkim fakt, że tym razem znany wszystkim charakterystyczny, fanfarowy motyw przewodni, pojawia się stosunkowo rzadko. Mamy za to całkowicie nową i jakże oryginalną muzykę. Nowy jest również wspomniany już wyżej motyw przewodni - równie doskonały i wpadający w ucho jak poprzedni. Sam temat na płycie dotyczący krucjaty i poszukiwania Graal'a jest poruszający, dostojny i sprawia wrażenie podniosłego. Jednak czasem odnosi się wrażenie, że muzyce jakby czego brakuje. Aż prosi się, aby w niektórych miejscach można było usłyszeć w tle jakie chórki, tak jak to było zrobione przez Williams'a w filmie "Hook" nieco później (1991). Nadało by to niektórym tematom bardziej "pobożnej" oraz jeszcze bardziej doniosłej formy. No, ale nie czepiajmy się. Spośród wszystkich 13 utworów największe wrażenie zrobiły na mnie dwa: "The Pentient Man Will Pass" i "End Credits". Pierwszy z nich możemy usłyszeć, gdy Indy musi podołać trzem próbom: Próba Wiary, Słowo Boga i Ścieżka Boga. Gdy po raz pierwszy słuchałem tej płyty, wydawało mi się, że będzie to najlepszy motyw całego podkładu. Jednak okazało się, że był to dopiero przedsmak tego co dopiero miałem za chwilę usłyszeć... A usłyszałem utwór "End Credits", jeszcze lepszy i jeszcze bardziej dostojniejszy niż poprzedni. Jest to bezsprzecznie jeden z tych motywów muzycznych, który za każdym razem brzmi równie rewelacyjnie, i do którego zawsze chętnie się powraca. Dodatkowo utwór ten ma jeszcze jeden zasadniczy plus - zawiera również stary, fanfarowy temat przewodni znany z poprzednich części. Taki właśnie wynik połączenia "starego" motywu z całkiem nowym dał w tym wypadku znakomity rezultat. Na koniec - poza dwoma wspominanymi - chciałbym jeszcze zwrócić szczególną uwagę na dwa utwory: "Scherzo For Motorcycle and Orchestra" oraz "Escape From Venice", ponieważ to prawdziwy popis 85-cio osobowej, hollywoodzkiej orkiestry wykonującej muzykę na tej płycie.

"Indiana Jones and the Last Crusade" to z całą pewnością doskonała narracja. Na tle poprzednich ilustracji tej najlepszej trylogii przygodowej w dziejach kina, wypada miejscami nawet bardziej przekonywująco, m.in. dzięki nowatorstwie oraz znakomitemu motywowi przewodniemu, który pojawia się dość często i niewątpliwie podnosi jakość niektórych tematów scenicznych. Rekompensuje to całkowicie brak chórków w niektórych miejscach kompozycji, która - warto dodać - była nominowana do Oscara w 1989 roku.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI