INDIANA JONES AND THE TEMPLE OF DOOM

MUZYKA: John Williams
ROK PRODUKCJI: 1984
WYTWÓRNIA: PID
CZAS TRWANIA: 40:08 min.


01. ANYTHING GOES
02. FAST STREETS OF SHANGHAI
03. NOCTURNAL ACTIVITIES
04. SHORT ROUND'S THEME
05. CHILDREN IN CHAINS
06. SLALOM ON MT. HUMOL
07. THE TEMPLE OF DOOM
08. BUG TUNNEL AND DEATH TRAP
09. SLAVE CHILDREN'S CRUSADE
10. THE MINE CAR CHASE
11. FINALE AND END CREDITS



Kontynuacja Indiany Jonesa zatytułowana "Indiana Jones i Świątynia Zagłady" została nakręcona w 1984 roku i odniosła równie duży sukces, co część pierwsza (m.in. zdobyła Oscara za efekty specjalne - podobnie jak "Poszukiwacze Zaginionej Arki"). Osobiście uważam że ta część jest najsłabsza ze wszystkich, ale to nie znaczy że jest zła! Wszystkie trzy są świetną przygodą, tyle że druga odsłona podobała mi się najmniej. Muzyką zajął się nie kto inny jak John Williams - i znowu z bardzo dobrym skutkiem. Soundtrack ze Świątyni Zagłady jest nieco krótszy od poprzednika, zawiera też mniej utworów. Płytę otwiera jedyna w całej trylogii piosenka, "Anything Goes" - całkiem fajna. Mamy także nowy drugorzędny motyw przewodni, brzmieniem przypominający indyjskie klimaty (jak wiadomo akcja tej części toczy się w Indiach) i przewijający się przez całą płytę. Oczywiście nie mogło zabraknąć głównego, genialnego motywu przewodniego, który jednak występuje tutaj troszeczkę zbyt rzadko... Za to w pełni rekompensuje to ostatni kawałek na płycie, czyli "Finale and End Credits". Na płycie znaleźć można także świetne, podniosłe męskie i żeńskie chóry - szczególnie polecam przesłuchanie najlepszej moim zdaniem na soundtracku ścieżki "The Temple Of Doom". Druga część była także najbardziej mroczna ze wszystkich i taka jest także muzyka. Całość jest kolejnym dziełem Williamsa, w którym kompozytor wykorzystuje ulubione orkiestry czy fanfary. Jednak we wszystkich trzech ścieżkach dźwiękowych z trylogii najbardziej podoba mi się to jakby "zróżnicowanie". Niby wszystkie są do siebie bardzo podobne, a jednak dzięki różnym motywom - różne. W pierwszej części mieliśmy egipskie klimaty, tutaj mamy indyjskie, zaś w Ostatniej Krucjacie mamy fantastyczny motyw Graala - jakby religijny, patetyczny. Z oceną ścieżki miałem po raz kolejny mały problem - podobała mi się ciut mniej niż ta z "Raiders Of The Lost Ark", ale trzy gwiazdki byłyby bardzo krzywdzące dla dzieła Williamsa. Muzyka z Indiany Jonesa zasługuje na conajmniej cztery. Dlatego też te dwie ścieżki stawiam mniej więcej na równi ze sobą. A w moim rankingu niepodzielnie króluje muzyka z trzeciej odsłony, która jest tak piękna, że aż momentami potrafi wgnieść w fotel (recenzja w tym dziale). Na koniec tylko powtórzę to, co napisałem na końcu recenzji "Poszukiwaczy Zaginionej Arki" - wszystkie trzy soundtracki z przygód słynnego archeologa są warte swojej ceny i każdy fan Indy'ego powinien się w nie niezwłocznie zaopatrzyć (choć zdobycie tych dwóch pierwszych jest naprawdę trudne).

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI