JOHNNY MNEMONIC

MUZYKA: Różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 1995
WYTWÓRNIA: Columbia
CZAS TRWANIA: 45:12 min.


01. STABBING WESTWARD - Lost
02. COP SHOOT COP - 3 AM accident
03. HELMET - Complete
04. ORBITAL - Sad but true
05. KMFDM - Virus
06. ROLLINS BAND - I see through
07. GOD LIVES UNDERWATER - No more love
08. BONO AND THE EDGE - Alex descends into hell
09. STABBING WESTWARD - Nothing
10. BRAD FIEDEL - Send it out



10 kawałków, ponad 45 minut muzyki - tyle ma nam do zaoferowania album z filmu "Johnny Mnemonic". W sumie o każdym kawałku można co nieco napisać, tak więc zaczynamy... "Lost" (Stabbing Westward) - całkiem fajnie się zaczyna, stopniowo rozwija robiąc się bardziej dynamicznym. Dziwny klimat, co nie oznacza wcale, że zły. Wręcz przeciwnie - kawałek ten to naprawdę dobre rozpoczęcie całej płyty. Potem jest już trochę lżej ("3 AM Incident" - Cop Shoot Cop) i nie tak klimatycznie, ale kawałek "Complete" (Helmet) na szczęście wraca do "pierwotnych klimatów" - czyli znowu jest dość ostro i ciężko. Później mamy bardzo dobry, elektroniczny utwór grupy Orbital - "Sad But True", z bardzo ciekawym i zakręconym podkładem przywodzącym na myśl kompozycje takich grup jak np. "Prodigy". Jedna z lepszych ścieżek na całym soundtracku. "Virus" (KMFDM) to kolejny ostry kawałek, ale trochę bez wyrazu i podobnie jak pierwsze - nie zostający zbyt długo w pamięci. Brak mu trochę polotu i czegoś, czym mógłby śmiało się wybić ponad inne. "I See Through" (Rollins Band) - tu już lepiej, ale do prawdziwie ostrej "sieczki" jeszcze sporo brakuje. Trochę lepszy niż poprzedni. "No More Love" (God Lives Underwater) - przy tym kawałku miałem wrażenie, że mam do czynienia z tendencją spadkową. Albo producentom tego soundtracku brakuje jakichś konkretnych koncepcji, albo umieszczają w filmie piosenki trochę na siłę. W każdym razie - ten utwór to nic szczególnego. Bono And The Edge - "Alex Descends Into Hell" - może i będę zbyt krytyczny w stosunku do tej ścieżki, ale jedyne co tu niezłe to żeński głos i fajne bębenki w podkładzie. "Nothing" (ponownie Stabbing Westward) to kolejny przeciętniak, a opisałbym go tak samo, jak kawałek nr 5 - czyli patrz powyżej :) Na szczęście całość ratuje naprawdę niezła kompozycja Brada Fiedela (autor muzyki do dwóch części "Terminatora" czy "True Lies") nosząca nazwę "Send It Out" - naprawdę klimatyczna, idealnie przywodząca na myśl cyberpunkową, smutną i zepsutą wizję świata zawartą w filmie. To bezsprzecznie najlepszy, najciekawszy i najbardziej wyrazisty motyw na całym soundtracku. Poza tym na końcu fajnie zwalnia i dostajemy bardzo ładną, wolną i nastrojową melodię. Kawałek ten jest całkiem inny niż całość- - i przez to lepszy. Gdyby nie on - ocena albumu byłaby dużo niższa. Tak wygląda ścieżka dźwiękowa do wątpliwej jakości produkcji "Johnny Mnemonic". Całkiem ciekawa to płyta, ale brak jej większego polotu i jakiegoś naprawdę mocnego wejścia. Całość ratuje naprawdę niezła kompozycja Fiedela i niektóre całkiem fajne i ciekawe utwory różnych wykonawców. Ogółem - nic wybitnego, ale można bez przeszkód posłuchać.

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI