
KIKUJIRO
MUZYKA: Joe Hisaishi ROK PRODUKCJI: 1999 / 2000 WYTWÓRNIA: Milan / Polydor CZAS TRWANIA: 39:52 min.
"Kikujiro" to przesiąknięty optymizmem, ciepły, a przy tym wcale nie cukierkowaty film japońskiego reżysera Takeshi Kitano. Tym, którzy znają filmografię tego reżysera, nie trzeba przedstawiać sylwetki i niezwykłego stylu narracyjno-wizualnego, jaki uprawia. Dla tych, którzy jednak nie widzieli takich dzieł jak "Sonatine", "Hana-Bi", "Brother", "Zatoichi", czy "Kids Return" należy się mały wstęp wyjaśniający czym jest kino Kitano. Filmy tego obecnie najbardziej znanego japońskiego reżysera to przeważnie kompilacja scen przemocy i wątków lirycznych, gdzie krew przeplata się z ciepłymi uczuciami i oryginalnym poczuciem humoru bohaterów. Takeshi Kitano przeważnie gra główne role w swoich filmach (wyjątkiem jest "Scene at the Sea", "Kids return" i "Lalki", oraz "Getting any" gdzie zagrał jedynie małą rolę), a reszta obsady to często twarze znane z poprzednich filmów reżysera. Muzykę zaś do jego dzieł komponuje przeważnie Joe Hisaishi (autor muzyki do 7 filmów Kitano), którego dokonania znamy choćby ze współpracy z Hayao Miyazakim (m.in. chyba najbardziej znane, znakomite "Princess Mononoke" czy "Spirited Away"). Twórczość Takeshi Kitano pozostaje do dziś swoistym ewenementem i fenomenem; reżyser tworząc kino autorskie, dociera ze swoimi filmami wszędzie, trafiając w gusta i wrażliwość widzów na całym świecie. Paradoksalnie, ten były komik, będąc osobowością medialną i najbardziej znanym w Japonii człowiekiem, za swoje dokonania na polu filmowym długo przez swych rodaków nie został doceniony. Jeśli nie znacie jeszcze filmów Kitano, to niech najlepszą rekomendacją do sięgnięcia po jego dzieła będzie fakt, że na stronie www.imdb.com spośród 11 jego filmów (zrealizowanych do dziś), jedynie "Getting Any" i "Boiling point" zostały ocenione poniżej noty 7.0. Tak w gigantycznym skrócie przybliżyłem nieco osobę Takeshi Kitano i jego twórczość, a teraz już czas przejść do recenzji soundtracku z jego najsympatyczniejszego, pozbawionego przemocy filmu pod tytułem "Kikujiro", w którym muzyka stanowi jeden z najważniejszych elementów budowania pozytywnego klimatu. "Kikujiro" (znany też jako "Summer of Kikujiro") to niezwykle ciepła opowieść o przyjaźni małego chłopca z egoistycznym, złośliwym niczym Jaś Fasola, podstarzałym samolubem (jedna z najlepszych kreacji Kitano!), który ma zaprowadzić malca do jego matki. Opowieść zilustrowana przepiękną muzyką Joe Hisaishi'ego sprawia, że z filmu emanuje dobroć i pogoda ducha, choć jednocześnie nie sposób nie śmiać się z zawziętości, uporu, nerwowości i szalonych pomysłów głównego bohatera, który mimo podróży z wrażliwym, pogodnym chłopcem, nie zmienia się wcale na lepsze ;) Niezwykle miłą dla ucha ścieżkę dźwiękową otwiera utwór "Summer", który ilustruje napisy początkowe i będąc jednocześnie motywem przewodnim - będzie jeszcze na ścieżce słyszany kilka razy. Główna linia melodyczna wygrywana jest na fortepianie, ale w tle słyszymy również całą galerię innych instrumentów: skrzypce, kontrabas, dzwoneczki, dzwonki (motyw dzwonka jest także istotny dla fabuły filmu), cymbałki, bębenki itp. Wręcz anielsko spokojna muzyka, idealnie pasująca do wprowadzenia bohatera małego chłopca, który nosi ze sobą plecak ze skrzydłami anioła właśnie. Motyw "Going out" to z kolei ilustracja do sceny, w której malec biegnie ulicami po tym, jak postanowił wyruszyć w podróż do swojej mamy. Ten utwór to delikatna przeróbka motywu przewodniego. "Mad summer" to początek podróży naszych bohaterów i ilustracja sceny kradzieży taksówki, może dlatego utwór zaczyna się nieco tajemniczymi, "szuranymi" odgłosami, wszak właśnie główny bohater wpada na niebezpieczny pomysł kradzieży auta, a gdy to rusza, muzyka wraca do znanego już, sympatycznego motywu przewodniego, by za chwilę nieco zwolnić i uspokoić tempo, gdy taksówka stoi już z zatartym silnikiem ;) "Nightmare" to zupełna zmiana muzycznego klimatu, gdyż muzyka ilustruje senny koszmar malucha, który w śnie widzi siebie przykutego łańcuchem do dziwnego, czerwonego słupa, a wokół niego tańczą demony. Muzyka staje się nieco złowroga (ale nie straszna!), lekko mroczna i tajemnicza, do głosu dochodzą instrumenty elektroniczne i nie ma tu w zasadzie żadnej melodii, poza wybijanym regularnie i leniwie, posępnym rytmem. "Kidness" to powrót do motywu przewodniego, jednak tym razem w wersji nieco poważniejszej i podniosłej, nie ma żadnych wesołych dzwonków czy cymbałek, utwór wygrywany jest na fortepianie i skrzypcach. Ten motyw muzyczny ilustruje ostatnie chwile spędzone przez naszych bohaterów wraz z sympatyczną parą (poznaną na parkingu), oraz ich pożegnanie na przystanku autobusowym, dlatego pod koniec słyszymy w muzyce nutkę nostalgii i smutku rozstania. "The rain" to kontynuacja nieco smutnego nastroju zapoczątkowanego w poprzednim utworze. Spokojna, powolna, wzruszająca muzyka ilustruje niepowodzenia chłopczyka, który nie może złapać samochodu na "stopa". W tym momencie filmu dwa razy pada deszcz, co tym bardziej podkreśla chwilowe zawieszenie akcji i bezsilność bohaterów. W końcu jednak, gdy ostatni samochód potrąca Kitano udającego ślepca, muzyka się ożywia, bohaterowie ruszają w dalszą drogę pieszo, a w warstwie muzycznej powraca niezawodny motyw przewodni, wprowadzając ponownie pogodny nastrój. Tym razem jednak, to skrzypce wygrywają linie melodyczną, a fortepian robi za podkład. Po chwilowej poprawie nastroju bohaterów, przychodzi kolej na najsmutniejszą scenę filmu, gdy maluch obserwuje swoją mamę z jej nową rodziną i zaczyna płakać. Taka sama jest muzyka w motywie "Real eyes", rozegrana głównie na skrzypcach (z domieszką kontrabasu i znikomą ilością innych delikatnie brzmiących w tle instrumentów), pełna smutku, zwątpienia i rozczarowania. "Angel bell" to z kolei muzyka przywracająca nadzieję, pogodna i pomagająca zarówno chłopcu jak i widzom, zapomnieć o wszystkim co złe, niespełnione i rozczarowujące. Temu motywowi muzycznemu towarzyszy wszak Anielski dzwoneczek! Jest to też druga, charakterystyczna dla filmu "Kikujiro" melodia. I oto przed nami "Two hearts", kolejny nostalgiczny utwór, który oparty jest na tej samej linii melodycznej co motyw poprzedni. Tym razem w rytm smutnej muzyki z której przebijają jednak nieśmiało promyki radości i optymizmu, widzimy, jak maluch biegnie w nocy do apteki i zajmuje się pobitym do krwi starszym przyjacielem. "Mother" to kolejna nowa melodia na soundtracku z "Kikujiro", ilustruje wizytę naszego starszego bohatera u swojej matki w domu starców - muzyka obowiązkowo zatem jest spokojna, stonowana, melancholijna, a melodia grana jest na kontrabasie przy akompaniamencie fortepianu. Motyw ten pod koniec nabiera jednak troszkę rumieńców i tempa, gdyż film wchodzi w najważniejszą fazę - długiego, zwariowanego i obfitującego w fantazyjne wydarzenia biwaku, z czego radość będą czerpać zarówno wszyscy jego filmowi uczestnicy, jak i widzowie. Przedostatni utwór na płycie to powrót do głównego motywu przewodniego, radosnego, miłego i rozwiewającego wszelkie troski. Muzyka ta ilustruje magiczne, bajkowe niemal sceny, w których przebrani bohaterowie zabawiają malca przebierając się w najprzeróżniejsze stroje: samurajów, szkieletów, niewolników itp. - ku wielkiej radości chłopczyka, który dzięki temu może zapomnieć o nękających go podczas snu demonach i złych duchach. Doprawdy przepiękna muzyka ilustrująca cudowną i przesympatyczną scenę. Motyw ten w drugiej połowie trwania ilustruje również pożegnanie głównych bohaterów z przyjaciółmi, oraz rozstanie chłopczyka i tytułowego Kikujiro (Kitano). Wszystko kończy się w miłej atmosferze i choć podróż dobiegła końca - pozostają cudowne wspomnienia. Ścieżkę dźwiękową zamyka "Summer road" ilustrujący napisy końcowe i będący swoistą mieszanką niemal wszystkich motywów muzycznych jakie słyszeliśmy w filmie. Warto wspomnieć w tym miejscu o tym, że ścieżka dźwiękowa z filmu "Kikujiro" zawiera w sobie dokładnie wszystkie utwory wykorzystane w filmie - nie ma zatem na ścieżce niczego, czego nie można było usłyszeć w filmie, a w obrazie nie usłyszymy żadnej muzyki, która nie znalazłaby się na płycie. A na sam koniec mój swoisty komentarz w pigułce: ten film i ta muzyka wręcz przytulają widza, głaszczą go po głowie, koją smutki i rozniecają ogień w sercach. To czyste dobro. Naprawdę. Poniżej okładka ze szwajcarskiej wytwórni Alhambra ("Kikujiros Sommer").
|
![]() |
|
![]() |