KILL BILL: VOL. 1 - UNRELEASED TRACKS

MUZYKA: Różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 2003
WYTWÓRNIA: Nieznana (bootleg)
CZAS TRWANIA: 41:32 min.


01. SHAW BROTHERS - Shaw Brothers Theme (**)
02. FRANK MILLS - Music Box Dancer
03. VINCE TEMPERA, FABIO FRIZZI - Seven Notes In Black
04. ISAAC HAYES - Truck Turner
05. LUIS BACALOV - The Grand Duel, M10
06. ARMANDO TROVAJOLI - The Long Day Of Vengeance
07. LILY CHOU-CHOU - Kaifuku Suru Kizu
08. THE 5.6.7.8'S - I'm Blue
09. THE 5.6.7.8'S - I Walk Like Jane Mansfield
10. ENNIO MORRICONE - From Man To Man (Death Rides A Horse)
11. RIZ ORTOLANI - Day Of Anger
12. HARRY BETTS - Police Check Point
13. THE HUMAN BEINZ - Nobody But Me
14. MEIKO KAJI - Urami Bushi (**)
15. BARNARD GIRARD CHRISOTPHE - Sunny Road to Salina (*)
16. ENNIO MORRICONE - A Silhouette Of Doom (*)



Słodkiej zemsty ciąg dalszy. Szkoda tylko, że nieoficjalny. Jest to bowiem płyta, która z łatwością mogła zostać integralną częścią wydania oficjalnego, tym bardziej, że przecież zawarte nań utwory odnoszą się do Vol. 1 najnowszego dzieła Tarantino. No ale stało się i teraz trzeba to jeszcze jakoś zgrabnie opisać...

W przeciwieństwie do oryginału, bootleg raczy nas 16 utworami i czasem krótszym o niespełna 6 minut. Nie ma tutaj filmowych dialogów, choć gdyby ktoś się pokusił o wstawienie takowych, to z pewnością nie miałbym nic przeciwko. Na całe szczęście nie ma tu także upiorków, nad którymi tak wyżywałem się w poprzedniej recenzji, choć niestety jest parę równie zbędnych utworów, ale o tym póżniej. Zaczniemy jednak od tych gwiazdek, które pozwoliłem sobie dodać do niektórych tytułów tracklisty. Wszystkie, które takową otrzymały (*), to utwory umieszczone na tej płycie, jednakże w filmie nie występujące. Spytacie zatem, co się więc z nimi stało i co robią na tej płytce. A więc pochodzą z... Vol. 2. Zresztą na oficjalnym soundtracku drugiej części "A Silhouette Of Doom" zostało umieszczone. "Sunny Road to Salina" już tam niestety nie ma. A to naprawdę niezły utwór (ładne chórki w tle) pochodzący z momentu, gdy The Bride wędruje przez pustynię. Jeśli zaś idzie o pozycje oznaczone dwoma gwiazdkami (**), to po pierwsze - "Shaw Brothers Theme" jest bardzo krótkim tematem otwierającym część drugą, jednakże pojawiającym się tylko w niektórych wersjach z "Show Scope" intro na początku. Jak dla mnie, to pierwsza pozycja z dwóch obecnych na tej płycie 'dodatków', która jest całkowicie zbędna. Natomiast "Urami Bushi" ilustruje napisy końcowe obydwu części "Kill Bill" - także dostępna na soundtracku z części drugiej i tam też zapraszam po więcej szczegółów dotyczących tej melodii. I to tyle niespodzianek, ponieważ cała reszta jest jak najbardziej obecna w Vol. 1.

Poza wymienionymi pozycjami, jako pierwsza do odstrzału idzie melodia "Music Box Dancer". Słychać ją dość krótko i słabo, przed i po pojedynku z Vernitą Green - to właśnie ta melodyjka, którą skojarzyć można z dźwiękami furgonetki z lodami :) Następna jest właśnie ta pozycja, która na pierwszym soundtracku posłużyła jedynie jako tło do wygłupów RZA - "Seven Notes In Black". Tu natomiast w końcu słyszymy ją w pełni. Dla przybliżenia, w filmie pojawiła się podczas sympatycznego spotkania The Bride z Buckiem. Jeśli już więc skojarzyliście to wiecie, iż jest to melodia dość dramatyczna, powoli narastająca, z ładnie rozłożonymi chórami i trochę w typie kołysanki. Pierwsza duża strata wydania oficjalnego. Kolejną jest następująca bezpośrednio po niej (zarówno na filmie, jak i na CD) "Truck Turner". Rytmiczna i sympatyczna to piosenka, a wykonuje ją Isaac Hayes, który w tym momencie jako jedyny obok RZA i The 5.6.7.8's użycza filmowi więcej, jak jednej kompozycji (dla przypomnienia pierwszą była "Run Fay Run"). Morricone w tym przypadku nie liczymy, gdyż on niepodzielnie króluje w "Kill Bill: Vol. 2". Ale skoro o wilku mowa, to kolejnym wielkim wyrzuconym z wydania oficjalnego jest właśnie kompozycja Ennio, "From Man To Man (Death Rides A Horse)". To oczywiście westernowy fragment, charakterystyczny dla tego pana, pochodzący oryginalnie z filmu właśnie o tytule "Death Rides A Horse". W "Kill Bill" natomiast, Tarantino umieścił go w scenie paniki, jaka następuje w Domu Błękitnych Liści, gdy The Bride odcina kończynę Sophie Fatale. Należy pamiętać, że "Kill Bill" to, oprócz tradycji kina samurajskiego, także ukłon w stronę westernów właśnie. Nie dziwi więc kolejny świetny kawałek, czyli "The Long Day Of Vengeance", którego fragment mamy okazję usłyszeć w krwawej rzeźni Crazy 88 oraz w momencie, gdy ginie ojciec O-ren w animacji 'Origin of O-Ren'. Kto natomiast pamięta scenę, w której Hattori Hanzo po raz pierwszy pokazuje The Bride swoją kolekcję katan, ten z pewnością ma w pamięci także specyficzną melodię, która to ilustrowała. Mowa o naprawdę ślicznym "Kaifuku Suru Kizu", którego także postanowiono nie umieszczać na oficjalnym wydaniu, co również uważam za nieuzasadnione posunięcie. Powraca także The 5.6.7.8's, tym razem z aż dwiema piosenkami: "I'm Blue" i "I Walk Like Jane Mansfield". Obie odgrywane przed umieszczoną na płycie oryginalnej "Woo Hoo" i obie oczywiście do niej bardzo podobne. Trzeba przyznać, że jak ktoś lubi takie klimaty, to słucha się tego bardzo dobrze. Chociaż gdyby ich nie było - to bym nie płakał ;) Następnie "Day Of Anger" - bardzo dynamiczna, westernowa melodia, objawiająca się na krótko w scenie wypchanego po brzegi muzyką pojedynku The Bride vs. Crazy 88. Dalej, w tanecznym klimacie, jedna z piosenek, których także mi brakowało. "Nobody But Me" to świetny, rockowy utwór śpiewany, który słyszymy także w trakcie pamiętnej jatki - dokładnie rzecz biorąc w momencie, gdy The Bride wije się po podłodze odcinając nogi przeciwnikom, właśnie w szalony takt tej piosenki. Tu możemy ją usłyszeć całą i nienaruszoną, w przeciwieństwie do kończyn tych panów :) Na koniec zostawiłem jeszcze dwa utwory. Zrobiłem to celowo, gdyż pierwszy z nich to inna wersja "The Grand Duel" znana także z pierwszego albumu. W filmie słychać ją, gdy Uma vel The Bride próbuje odzyskać władzę w nogach, a potem wraz z tą melodią prezentuje nam O-Ren Ishii. I ten właśnie fragment obejmuje ta melodia, która potem przechodzi płynnie w pełną wersję "The Grand Duel". Drugim pominiętym jest także drugi zbędny dodatek. "Police Check Point", bo o nim mowa, to króciutki fragment, kolejny już pochodzący z fragmentu wielkiej bitwy. Jest on zupełnie średni i także niewiele wnosi, poza czystą ilustracją danej sceny. Można więc sobie było ponownie darować.

To dobry album, choć - co wciąż podkreślam - całkowicie zbędny. Muzykę, jaka się tu znalazła, swobodnie można było rozdzielić pomiędzy dwie płyty - w końcu pomimo nazwy, mamy tu utwory z obu woluminów. Gdyby nawet było to wydanie oficjalne, to jeszcze byłoby to do zrozumienia ("skok" na pieniądze potencjalnych klientów i te sprawy...), ale w tym wypadku Tarantino i producenci po prostu zawiedli, nie umieszczając na wydaniu oficjalnym tego, co powinni. Co do płyty jako takiej, to jest to pozycja bardzo dobra i choć nie posiada hologramu, to jednak warto się w nią zaopatrzyć. Ocena ciut niższa od wydania oficjalnego z kilku powodów. Po pierwsze: także i ona ma minusy w postaci zbędnych dodatków i tych kilku fragmentów z Vol. 2. Po drugie: mimo wszystko, jest jednak nieco gorsza od wspomnianego oryginału, bo choć tu także mamy wiele rewelacyjnych fragmentów, to jednak tamte są bardziej charakterystyczne i biorąc pod uwagę przekrój całości - jednak lepsze. Gdyby obie te pozycje złożyć tak, jak trzeba, to wystawiłbym murowane pięć gwiazdek. A tak mamy cztery tam i trzy z połówką tutaj. Warto jednak samemu skompletować i porównać obie pozycje, do czego gorąco zachęcam, gdyż pomimo sytuacji, przed jaką postawił nas Tarantino, to wciąż świetny kawał muzyki.

P.S. Nawet z tą płytą nie jest to absolutnie cała muzyka zawarta w części pierwszej. Na oficjalnych stronach widnieje jeszcze kilka tytułów. Ponieważ jednak przejrzałem pod względem muzycznym cały film kilkakrotnie, mogę szczerze powiedzieć, iż często są to jedynie minimalne fragmenty, które naprawdę trudno wyłapać (co tyczy się także i niektórych z powyższej listy). A zresztą po opis całości zapraszam do analizy muzycznej obydwu części - kliknij tutaj.

Ocena:
Autor recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI