KRZYSZTOF KOMEDA - MUZYKA Z FILMÓW ROMANA POLAŃSKIEGO

MUZYKA: Krzysztof Komeda
ROK PRODUKCJI: 1999
WYTWÓRNIA: Power Bros. Records
CZAS TRWANIA: 44:50 min.


1. KNIFE IN THE WATER
2. TWO MEN AND A WARDROBE
3. WHEN ANGELS FALL



Nazwisko Krzysztofa Komedy kojarzy się niemal automatycznie z dwiema rzeczami: wspaniałym jazzem i filmami Romana Polańskiego. Omawiana płyta, na której zebrano nagrania z dwóch etiud studenckich reżysera oraz z jego fabularnego debiutu, jest zarazem fonograficzną dokumentacją początku niezwykłej, twórczej współpracy. O ile fantastyczne, oszczędnie zaaranżowane jazzowe perełki z "Noża w wodzie" należą do najlepiej znanych dźwięków w historii polskiej muzyki filmowej, to arcyciekawe ilustracje muzyczne do "Dwóch ludzi z szafą" i "Gdy spadają anioły" nie były zbyt często przypominane. Dla Komedy zawsze najważniejsza była kompozycja, był muzykiem o charakterystycznym stylu, jednakże daleko mu było do wirtuoza. Jego utwory nie porażają wymyślnymi brzmieniami, połamanym rytmem czy łamaniem harmonii. Najważniejsza pozostaje atmosfera, nastrój, uczucia niesione przez dźwięki. W dobie, gdy rodził się stawiający na rozpasane improwizacje free jazz, Komeda pozostawał w swych filmowych ilustracjach jazzowym purystą. Potrafił, jak w jednym z fragmentów ilustracji do "Noża w wodzie", zbudować dyskretny akompaniament, który miał za zadanie towarzyszyć prostej, niemal hipnotycznej linii basu. Niby nieskomplikowany drobiazg, ale ileż w tym feelingu! Takiego pulsowania nie powstydziliby się Hancock czy Davis. Wszystkie kompozycje filmowe Komedy są świadectwem ogromnej pokory wobec opowiadanej przez reżysera historii. Dźwięki, choć budują swój niepowtarzalny świat, pozostają podporządkowane obrazowi. O ogromnym wyczuciu ekranowej materii, jakie cechowało kompozytora, świadczy anegdota opowiadana przez Zofię Komedę w sfilmowanym wywiadzie, także zamieszczonym na płycie. Otóż w "Gdy spadają anioły" jest scena, w której widoczny jest maszerujący oddział. Scenie owej towarzyszyć miała śpiewana przez żołnierzy pieśń. Chciano jednak uniknąć zdradzania narodowości wojaków. Komeda wpadł więc na pomysł, aby rosyjską piosenkę, którą postanowił w tym fragmencie wykorzystać, puścić od tyłu! Efektu jego zabiegów można posłuchać na płycie. Powiem tylko, że nie wyobrażam sobie tej muzyki bez zaśpiewanych "wspak" słów. Wynikłe z potrzeby chwili muzyczne rozwiązanie stało się dzięki talentowi Komedy integralną częścią kompozycji. Zastrzeżenia mam jedynie odnośnie edytorskiej strony albumu. Po pierwsze, nie zadbano o należytą jakość nagrań. Rozumiem, że zamieszczone kompozycje nagrywane były wiele lat temu, ale można było przecież poddać je choćby delikatnej cyfrowej obróbce. Po drugie, w książeczce niestety nie znalazły się informacje o składach nagrywających poszczególne utwory. Plusem jest, rzecz jasna, wspomniany wywiad z Zofią Komedą, niestety jakość obrazu woła o pomstę do nieba. Tym niemniej wywiad jest arcyciekawy, ponadto przepleciony został fragmentami z obydwu etiud Polańskiego. Mimo niedociągnięć wydawcy zdecydowanie warto posiadać tę płytę w swojej kolekcji. Przede wszystkim dla prawdziwie magicznej muzyki. O ile więc samym kompozycjom z czystym sumieniem wystawiam maksymalną notę, to wydanie zasługuje co najwyżej na 2 w pięciogwiazdkowej skali.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Marczewski - SHANDOR
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI