
LAST PLACE ON EARTH, THE (MINI-SERIES)
MUZYKA: Trevor Jones ROK PRODUKCJI: 1985 WYTWÓRNIA: Island Records CZAS TRWANIA: 39:48 min.
Szczerze powiem, że serial ten pamiętam jak przez mgłę i kiedy trafił do mnie ten score musiałem sobie przypomnieć co nieco. Niestety nie pamiętam zbyt wiele, faktem jest jednak, że score ten spowodował iż postaram się obejrzeć ten mini serial przy najbliższej okazji. Co do samej płyty, to przyznam, że pan Jones zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Jest to bowiem jeden z ładniejszych i pogodniejszych (mimo wymowy serialu) score'ów jakie dane mi było słyszeć. Nie twierdzę, że nie brakuje tu kawałków smutniejszych czy mroczniejszych (np. "In Memory of Soldier"), ale ogólnie rzecz biorąc muzyka jest na tyle żywa i piękna, że aż porywa nas do wielkiej przygody, o jakiej niewątpliwie opowiada serial. Bardzo ważną rolę gra tu motyw przewodni, który (jak to zwykle bywa w serialach i nie tylko) powraca co chwilę w takiej czy innej formie. Drugim ważnym elementem jest piękny kobiecy głos, który czasem wspomagany jest przez równie ładny chórek. Bardzo dużo grają tu też trąbki, skrzypce i sporo instrumentów dętych. Wspomniany motyw przewodni, który atakuje nas już na początku, jest niezwykle żywiołowy i jest kawałkiem świetnego "grania". Energia zawarta w tym skromnym dziele starczyłaby, moim zdaniem, na niejedną superprodukcję hollywoodzką spod znaku kina nowej przygody czy też epopei. Wykorzystywany w praktycznie każdym następnym utworze potrafi zmienić się nie do poznania i pewnie dlatego tak mi się spodobał. Kolejne 2 utwory są dużo bardziej spokojne, ale dzięki wspomnianym juz chórom, przepiękne wręcz. Potem mamy kolejną świetną moim zdaniem melodię, która, o dziwo, nie korzysta z tegoż motywu. Jest to rewelacyjne i bardzo rytmiczne (z wykorzystaniem chóru właśnie) "Norwegian Theme" - to, poza "Main theme", mój ulubiony motyw z płyty. Kolejne utwory są już z reguły oparte, jak już wspomniałem, na tymże utworze tytułowym. Nieco wyłamuje się z tej konwencji utwór nr 6 - "Mabel Beardsley's Sairee", który to oparty jest głównie na skrzypcach; tu jednak widać już większą zależność niż przy "Norwegian theme". Kolejne kawałki są już, wraz z rozwojem wydarzeń, coraz bardziej niepokojące, tudzież trzymające w napięciu, nie brakuje także smutniejszych czy wręcz przygnębiających melodii, jednakże całość wciąż pozostaje bardzo radosna i porywająca. Do tego nieustannie powracający chór lub kobiecy głos sprawiają, że chce się słuchać dalej. W tym miejscu powiem, że dawno nie słyszałem tak idealnie skomponowanej płyty, gdyż utworów jest tu dokładnie tyle, ile być powinno. Muzyki nie jest za mało (choć niespełna 40 minut to w gruncie rzeczy nie dużo), ani nie nuży jej nadmiar. Być może nie jest to cała muzyka użyta w serialu, a i dodanie kolejnego fragmentu czy piosenki jako 20-tego utworu nie zaszkodziłoby całości - myślę, że proporcje są wręcz idealne i jeśli kiedyś wyjdzie jakieś wydanie complete score (w co wątpię), to zastanowię się dobrze zanim kupię. Na pewno spytacie, czemu "tylko" 4 gwiazdki, skoro tak bardzo zachwycam się tym krążkiem? Ano dlatego, że słyszałem w życiu znacznie lepsze i ładniejsze score'y (co ani trochę nie umniejsza tej płycie), a także myślę, że nie każdy będzie się tu mógł znaleźć i nie wszystkim się spodoba. Także i mi czegoś zabrakło do maksymalnej oceny. Nie pytajcie jednak czego, ponieważ trudno mi odpowiedzieć. Jestem zadowolony z tego, co słyszałem, a płytę polecam gorąco. |
![]() |
|
![]() |