
LION KING 2, THE: SIMBA'S PRIDE
MUZYKA: Różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 1998 WYTWÓRNIA: Walt Disney Records CZAS TRWANIA: 41:08 min.
Druga część "Króla Lwa" to historia dalszych losów Simby, który będzie musiał tym razem podjąć walkę z byłą "żoną" Skazy, planującą osadzić na królewskim tronie swojego syna. Tymczasem oczywistym jest, że na tronie musi zasiąść córka Simby. "The Lion King II: Simba's Pride" trafił tylko na rynek kaset VHS i DVD, i nie osiągnął oczywiście nawet namiastki sukcesu, jaki osiągnęła część pierwsza - to samo tyczy się oprawy muzycznej, która w przypadku sequela nie zrobiła już żadnej furory - w przeciwieństwie do wielkiego dzieła Hansa Zimmera. Ścieżka dźwiękowa z drugiej części "Króla Lwa" nosi nazwę "Return To Pride Rock" i jest to niestety tylko składanka z piosenkami różnych wykonawców - do tego większość piosenek zawartych na płycie to utwory filmem inspirowane i nie słychać ich podczas obrazu. A szkoda, bo przyzam szczerze, że piosenki są to niezłe i na pewno bardzo przyjemne do słuchania. Większość wykonuje Lebo M, afrykański artysta, znany chociażby z poprzedniej części "The Lion King", a "maczający" też palce w muzyce do takich filmów jak "Made In America", "Power Of One" i "Long Night's Journey Into Day". Piosenki wykonywane przez Lebo M na tym krążku to kolejno: "He Lives In You" (napisana przez Marka Mancinę, Jay'a Rifkinsa i Lebo M; nawiasem mówiąc chyba najlepsza piosenka na tym soundtracku), "She Believes In You", "Song For The Children", "I Want To See The Moon" (wykonuje także Sharon Dee) i "The Lion Sleeps Tonight" (przeróbka dość znanego utworu, posłuchajcie sami :) Wszystkie oczywiście przesycone afrykańskimi rytmami, co jest wizytówką pana Lebo M. Z reszty piosenek, wykonywanych przez raczej mniej znanych wykonawców (których nazwiska pominę, aby nie robić czytelnikom zbędnego mętliku w głowach :), na większą uwagę zasługują naprawdę ładne utwory śpiewane napisane głównie przez Toma Snowa i Jacka Feldmana ("We Are One" w dwóch wersjach, "One Of Us", "Love Will Find The Way" - również w dwóch wersjach, w tym jedna pochodzi z napisów końcowych) - obok "He Lives In You" najprzyjemniejsze do słuchania. Warto jeszcze wspomnieć o niezłym "Upendi" napisanym specjalnie do filmu przez duet Kevin Quinn & Randy Petersen no i oczywiście o piosence wykonywanej w filmie przez Zirę ("żona" Skazy) - "My Lullaby". Wszystko ładnie brzmi, wszystkiego słucha się przyjemnie, są tylko dwa "szkopuły" całości. Po pierwsze - jak już wspomniałem wyżej - większość z tych piosenek usłyszymy tylko na tej właśnie płycie. Po drugie - wielkim brakiem i niedopatrzeniem takiej ścieżki dźwiękowej jest nieumieszczenie chociażby jednego utworu instrumentalnego z filmu. Wprawdzie oprawa muzyczna Nicka Glennie-Smitha nie jest tak genialna jak dzieło Hansa Zimmera (nota bene jeden z jego tematów słychać w filmie), ale podczas oglądania brzmiało ładnie. A tym większym jest to niedopatrzeniem z tego względu, że nie został oficjalnie wydany żaden score autorstwa pana Glennie-Smitha (może ewentualnie jakiś bootleg, ale nie szukałem). Jest jeszcze jakieś wydanie kolekcjonerskie, 2-płytowe, ale nie znalazłem niestety o nim żadnych konkretnych informacji. Tak więc 3 gwiazdki dla "The Lion King II: Simba's Pride" - a to i tak bardzo wysoko. |
![]() |
|
![]() |