LORD OF THE RINGS, THE: THE FELLOWSHIP OF THE RING

MUZYKA: Howard Shore
ROK PRODUKCJI: 2001
WYTWÓRNIA: Warner Bros.
CZAS TRWANIA: 71:22 min.


01. THE PROPHECY
02. CONCERNING HOBBITS
03. THE SHADOW OF THE PAST
04. THE TREASON OF ISENGRAD
05. THE BLACK RIDER
06. AT THE SIGN OF THE PRANCING PONY
07. A KNIFE IN THE DARK
08. FIGHT TO THE FORD
09. MANY MEETINGS
10. THE COUNCIL OF ELNORD / ANIRON - ENYA
11. THE RING GOES SOUTH
12. A JOURNEY IN THE DARK
13. THE BRIDGE OF KHAZAD DUM
14. LOTHLORIEN
15. THE GREAT RIVER
16. AMON HEN
17. THE BREAKING OF THE FELLOWSHIP
18. MAY IT BE - ENYA



Nie ma chyba sensu robić jakiegokowiek wstępu o samym filmie, będącym ekranizacją najsłynniejszej powieści fantasy. Trylogia "Władcy Pierścieni", wybitne dzieło Petera Jacksona, odbiło się szerokim echem w filmowym świecie, szybko zdobywająć miano klasyki i kultu. Początkowo napisaniem muzyki do "Drużyny Pierścienia" miał się zająć nie kto inny, jak nasz Wojciech Kilar. Jednak Polak odmówił Jacksonowi, gdyż był w trakcie komponowania bardzo ważnej partytury klasycznej. Wybór padł zatem na Howarda Shore'a. I dobrze się stało... Shore skomponował partyturę swojego życia (Oscar i Złoty Glob), a ów wyczyn udanie powtórzył przy dwóch kolejnych częściach filmu - ale nie o nich mowa, więc odsyłam do osobnych recenzji ścieżek dźwiekowych :) Wracając do "Fellowship Of The Ring" - muzyka idealnie pasuje do świata przedstawionego, do czasów Magów, Orków, Elfów i innych istot gatunku fantasy. Wśród całego mroku i powagi opowieści, nie brakuje fragmentów wesołych, jednak te podniosłe i patetyczne zdecydowanie zdominowały "Władcę Pierścieni" (i jest to słuszna dominacja). Najlepsze są jednak utwory dynamiczne - zaczynające się niepozornie, cicho, by po chwili zrobić wspaniałe przejście i wybuchnąć potężną orkiestrą. I vice versa - przejścia do fragmentów cichszych wypadają równie niesamowicie. Wielką sztuką kompozytora muzyki filmowej jest oddanie przez muzykę, przez plejadę dźwięków i przeróżnych instrumentów, skrajnie różnych emocji - lęk, obawa, niepokój, smutek, ciepło, radość, dramat... Howard Shore zawarł to wszystko w partyturze do "The Lord Of The Rings", za co należą mu się wielkie słowa uznania. Najlepiej w pamięci zostaje wspaniały motyw przewodni (początek "The Bridge Of Khazad Dum") oraz niesamowity, żeński głos Enyi ("The Council Of Elrond / Aniron" oraz piosenka "May It Be"). Ponadto chóry - wspaniałe, męskie, doniosłe partie chóralne oraz wszelkie bębny i kotły (pokazujące potęgę przy znakomitym nagłośnieniu) - poezja dla uszu. Szczerze mówiąc niewiele wydawanych jest soundtracków z nowych filmów, które naprawdę potrafią na zawsze zachować się w pamięci. "Władca Pierścieni" natomiast stał się swoistym przełomem. I dostrzegła ten fakt m.in. amerykańska Akademia Filmowa (tak często się przecież myląca w swoich wyborach...), nagradzając pana Shore'a w pełni zasłużoną statuetką. Piosenka przewodnia Enyi również była nominowana do tej prestiżowej nagrody, jednak niestety została pokonana przez utwór śpiwany autorstwa Randy'ego Newmana, do filmu "Monsters, Inc." ("Potwory i Spółka"). Całość - grzechem byłoby nie polecić. Przykład wspaniałego kunsztu, rewelacyjnych tematów, pięknych rozwiązań i idealnego dopasowania do filmowego tematu. Soundtrack, który trzeba mieć w swojej kolekcji.

Istnieje jeszcze kilka odmian ścieżki dźwiękowej z "Władcy Pierścieni", które jednak różnią się tylko okładkami - sa to tak zwane Limited Edition. Na okładkach są różni bohaterowie (m.in. Gandalf, Aragorn czy Saruman). Poniżej przykładowa okładka z hobbitem Frodo (po prawej) i jeszcze dwie inne okładki. Na dole po prawej - kolekcjonerskie wydanie ścieżki dźwiękowej w skórzanej oprawie + książeczka. Płyta była dostępna tylko w niektórych sklepach (np. Empik) w cenie ok. 110 zł.


    

    

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI