
LOST BOYS ,THE - COMPLETE SCORE
MUZYKA: Thomas Newman, różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 1987 WYTWÓRNIA: Nieznana (bootleg) CZAS TRWANIA: CD 1 - 52:03 min., CD 2 - 32:46 min.
Legendarna już dziś młodzieżowa produkcja ocierająca się o horror, to jak dotąd jedyna współpraca Thomasa Newmana z reżyserem Joelem Schumacherem. Trudno się temu dziwić, gdyż styl kompozytora nie pasuje raczej do klimatów, w których porusza się reżyser. I po przesłuchaniu muzyki do "Straconych chłopców" muszę się z tym zgodzić, aczkolwiek nie do końca... Przede wszystkim muzyka całkiem nieźle radzi sobie w filmie, dodając mu sporo nastroju i dramatyzmu. Nie jest to jakaś idealna symbioza, ale muzyka się sprawdza i nie wychodzi przed obraz, a to ważne. Co ciekawe, to Schumacher wymusił na Newmanie taki, a nie inny styl. Reżyser zażądał od niego "naprawdę chorej muzyki rodem z wesołego miasteczka", która "musi być potężna i wkręcająca". Newman przygotował więc kilka przykładowych sampli, ale każdy następny był przez Schumachera odrzucany. Kompozytor musiał więc ostro poeksperymentować z orkiestrą i elektroniką, w czym dobitnie pomogli mu muzycy z grupy Tokyo 77, do której wtedy należał. Finalny efekt jest więc jednym, wielkim, mrocznym eksperymentem, który poza filmem ma niewiele racji bytu. Oczywiście na płycie jest parę wyjątków (świetnie horrorowe "You Must Feed" czy rytmiczne "Borrowing the Car"), ale lwia część to jednak ponury underscore, wywołujący 'jedynie' ciarki na plecach. Wystarczy zresztą posłuchać przewodniego "To the Shock of Miss Louise", aby zrozumieć, że mamy tu do czynienia z tworem co prawda wielce oryginalnym, ale też i wielce asłuchalnym. A za podsumowanie niech świadczy fakt, że najbardziej atrakcyjną melodią tej partytury jest ta najskromniejsza - "The Wind" wymaga wprawdzie sporej koncentracji od słuchacza, ale potrafi zafascynować swoim spokojem, delikatnością i prawdziwym, 'gotyckim' liryzmem. Zupełnie inną atrakcją są umieszczone tu piosenki - w większości to niezłe lub bardzo dobre utwory, posiadające nieodłączny klimat nieśmiertelnych lat 80, ale niedrażniące ani trochę swoją archaicznością. Z łatwością podzielić je można na te lepsze i gorsze, ale generalnie trzymają dość równy poziom. I choć mi najbardziej przypadła do gustu piosenka przewodnia - czyli "Cry Little Sister", które album otwiera - to jednak na pozostałe absolutnie nie mogę narzekać, bo i całkiem nieźle się przy nich bawiłem, przy okazji chłonąc nieprzerwanie ten ironiczny, ciemno-jasny klimat filmu, sympatycznie zwieńczony cytatem z tegoż. Pozycję tę polecam więc przede wszystkim fanom kultowego już dzieła Schumachera - oni także mogą do końcowej oceny swobodnie dodać jeszcze pół, a nawet całe oczko więcej. Pozostali słuchacze będą z pewnością zawiedzeni - szczególnie posępną, bardzo dziwaczną muzyką Newmana, która niespecjalnie nadaje się do słuchania. Całość ratuje jednak całkiem przyjemny, mroczny klimacik, który da się lubić. Tyle, że klimat ten posiada również podstawowe wydanie, które to bardziej polecam osobom postronnym. Complete score jest bowiem pozycją nadającą się tylko dla wytrwałych, na którą skuszą się może jeszcze przy okazji jakieś wampiry... P.S. Istnieje też "Deluxe Collector's Edition", który zawartością odpowiada powyższemu bootlegowi, ale zachwyca estetyką. Natomiast oficjalny soundtrack (dwie wersje okładki pod spodem) został wydany przez Atlantic Records i znajduje się na nim 10 utworów, z czego tylko jeden - ostatni - jest Newmana. A dwie pozostałe okładki są znowu (z braku laku) mojego autorstwa.
![]()
|
![]() |
|
![]() |