
LORD OF THE RINGS, THE: THE TWO TOWERS
THE COMPLETE RECORDINGS MUZYKA: Howard Shore ROK PRODUKCJI: 2006 WYTWÓRNIA: Reprise Records CZAS TRWANIA: CD 1 - 63:01 min., CD 2 - 64:19 min., CD 3 - 61:12 min.
Minął rok od czasu, gdy światłu dziennemu ukazała się kolejna część serii "Complete Recordings", ilustrująca muzyczną stronę drugiej części trylogii "Władcy Pierścieni". Ze względu na fakt, iż jest to kontynuacja, proponuję aby wszyscy ci, którzy nie mieli okazji zapoznać się z obszerną recenzją pierwszej części sagi, zrobili to zanim zabiorą się do czytania niniejszego tekstu (można ją znaleźć w dziale muzycznym KMF). Zanim zaczniemy warto również wspomnieć, iż ostatnio na rynku pojawiła się trzecia i zarazem ostatnia część tejże serii. Wracając do meritum. Wszyscy pamiętamy wydanie na DVD "Gwiezdnych Wojen" Epizod 1, 2 i 3, gdzie każda nowowydawana część różniła się od poprzednika. W przypadku muzyki Shore'a wydawcy w odróżnieniu od ludzi Lucasa trzymają się przyjętego standardu. Druga część serii to dokładnie "DRUGA" część, a nie coś totalnie nowego. Mamy więc prawie tak samo wyglądające opakowanie (tym razem niebieskie), i taką samą zawartość. Co tu dużo mówić. Prawdziwy majstersztyk i rarytas dla prawdziwego kolekcjonera muzyki filmowej. Na 3 płytach CD lub też 1DVD znalazło się aż 45 kompozycji z filmu. Dodatkowo, podobnie jak w przypadku pierwszego wydania z serii, dołączono książeczkę, w której Douglas Adams, ekspert w sprawach muzyki Shore'a, wyjątkowo dokładnie i głęboko analizuje oraz opisuje poszczególne motywy, które możemy znaleźć na płytach. Aby w pełni docenić potencjał muzyki do "The Two Towers" należy na wstępie zrozumieć pewien zasadniczy fakt. Muzyka ta nie powstała do sequela, ale do kontynuacji pewnej opowieści, która stanowi pewną integralną całość. Nie jest to score do drugiej części filmu "Spider-Man", który w porównaniu z częścią pierwszą posiada zupełnie nową fabułę i właściwie poza pojawiającymi się w filmie bohaterami nie ma z nią za wiele wspólnego. W przypadku LOTR sytuacja jest zupełnie inna. Każda kolejna część sagi stanowi kontynuację jednej i tej samej historii. Właśnie z tą świadomością należy podchodzić do tej muzyki, gdyż tylko wtedy słuchacz jest w stanie docenić jej możliwości. Muzyka Shore'a w moim przekonaniu nie jest tylko i wyłącznie pewnego rodzaju uzupełnieniem obrazu. Jest ona czymś znacznie większym. W pewien sposób samodzielnie opowiada tę samą historię, co film. W części pierwszej trylogii, "Fellowship Of The Ring", Howard Shore zaprezentował główne motywy muzyczne, które poddane zostają przez artystę pewnej rozbudowie i modyfikacjom, w efekcie tworząc oprawę muzyczną filmu. W takim sposobie działania nie ma nic dziwnego i zaskakującego, gdyż w gruncie rzeczy to sam obraz wymusza na kompozytorze zarówno stosowanie napisanych już przez siebie motywów, jak i tworzenie nowych, gdy są takowe potrzebne. I w tym przypadku nie jest inaczej. Shore wykorzystuje skomponowane przez siebie motywy w całym filmie, tylko że tym razem cały film to nie tylko część pierwsza trylogii, ale wszystkie trzy części. Tak więc wracając do "The Two Towers" - fakt, iż w partyturze pojawiają się kompozycje znane z części pierwszej trylogii (także zmodyfikowane lub rozbudowane) nie oznacza, że "The Two Towers" nie jest inna od poprzedniczki. Słuchając tej ścieżki możemy odnaleźć w niej zupełnie nowe motywy, po raz pierwszy przedstawione słuchaczowi. W zasadzie podstawową różnicą, jaka mi przychodzi do głowy, jest znacznie bardziej mroczna atmosfera soundtracku od tej znanej z "Fellowship Of The Ring". Część pierwsza sagi koncentruje się głównie na magicznym świecie Hobbitów i Elfów, natomiast "Dwie Wierze" to głównie upadek świata ludzi i ich desperacka wojna z Sarumanem oraz niebezpieczna podróż Frodo przez bagna i lasy. Kilka lżejszych kawałków powiązanych jest z kilkoma komediowymi przerywnikami w fabule i dotyczy poczynań Merry'ego i Pippina z drzewcem Treebeardem oraz Entami. Niestety motywy te zostały w przeważającej części wycięte z filmu i w wersji kompletnej znajdują się tylko w omawianym wydaniu (CD1 utwór 16). W gruncie rzeczy w drugiej części trylogii pojawia się co najmniej dziesięć nowych motywów muzycznych, które doskonale uzupełniają i wypełniają treścią historię kraju Rohan, Gondoru, Lasu Fangorn, Gandalfa Białego oraz dalsze losy Frodo. Bardzo istotne oraz trafne jest także mocne akcentowanie na całej ścieżce motywu Isengardu, który stara się jak gdyby pochłonąć inne motywy tematyczne. Podobnie jak w filmie, także i w muzyce możemy obserwować swoistą walkę miedzy dobrem i złem. Zabieg ten jest wręcz rewelacyjny i robi na słuchaczu niesamowite wrażenie, szczególnie, że orkiestracja oraz kompozycja motywu jest równie mocno eksploatowana, co sam motyw, i w efekcie jest on znacznie mniej odizolowany od reszty muzyki (jak to miało miejsce w pierwszej części trylogii). Podobnie jak w przypadku motywu Isengardu, także w trakcie podróży Frodo i Sama obserwujemy podobną walkę. Od momentu, w którym spotykają oni Golluma, jego motyw powoli zaczyna dominować w muzyce. "The Pity Of Gollum" w "Drużynie pierścienia" egzystował w bardziej konwencjonalnej wersji. W "Dwóch Wieżach" widać natomiast, iż Shore mocno się nad nim napracował. W utworze "Lost In Emyn Muil" usłyszeć możemy także zupełnie nowy motyw związany z tym bohaterem, "Gollum's Manace". Pisząc niniejszą recenzję dochodzę powoli do wniosku, iż nie jestem w stanie dokładnie i rzeczowo opisać niesamowitej złożoności tej wspaniałej muzyki. Nie można jej porównać, z "Fellowship Of The Ring". Już pierwszy utwór "Glamdring" informuje słuchacza o tym, iż ta muzyka jest znacznie bardziej epicka niż część pierwsza trylogii. Jednocześnie z biegiem czasu dochodzę do przekonania, iż jest ona także znacznie bardziej osobista i emocjonalna.. Howard Shore w sposób wręcz niepojęty przerzuca słuchacza pomiędzy zupełnie różnymi uczuciami oraz stylami. Od komedii po możliwie najgłębszy smutek, od motywów typowych dla muzyki XX wieku po XIX-wieczną operę. Najważniejsze jednak jest to, iż cała ta muzyczna paleta jest na rewelacyjnym poziomie. Doskonałe partie chóralne w wielu momentach dodają całości patosu i niesamowitego epickiego wymiaru. Wspaniali soliści, tacy jak Isabel Bayrakdarian, Sheila Chandra, Elizabeth Fraser, Ben Del Maestro oraz Emiliana Torrini, potwierdzają fakt, iż "The Two Towers" to nie tylko świetna muzyka orkiestrowa, ale także piękne utwory wokalne. Niespotykane wręcz mistrzostwo kompozycji, orkiestracji oraz wykonania stawia tę pozycję w szeregu z najlepszymi w historii muzyki filmowej. Jest jednak coś, co wyróżnia LOTR spośród innych opraw muzycznych. Jest to wręcz niewiarygodne dopasowanie muzyki do obrazu, które w tym przypadku osiągnęło najwyższy poziom. Reasumując, muzyka z drugiej części LOTR to prawdziwy rarytas dla każdego wielbiciela muzyki filmowej i gorąco polecam jej zakup. Cena nie jest może niska, ale za tak bogate wydanie warto zapłacić. Zresztą jest ona bezpośrednim odzwierciedleniem jakości. W zamian za przysłowiowe "parę złotych" otrzymujemy kilka godzin nieopisanej przyjemności obcowania z fantastyczną, pełną baśniowego klimatu muzyką. Z pełną odpowiedzialnością mogę również zagwarantować, iż słuchając tego soundtracku można przeżyć historię "Władcy Pierścieni" nie włączając telewizora. |
![]() |
|
![]() |