ROAD WARRIOR, THE (MAD MAX 2)

MUZYKA: Brian May
ROK PRODUKCJI: 1982
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande
CZAS TRWANIA: 35:07 min.


1. MONTAGE - MAIN TITLE
2. CONFRONTATION
3. MARAUDER'S MASSACRE
4. MAX ENTERS COMPOUND
5. GYRO SAVES MAX
6. BREAK OUT
7. FINALE AND LARGO
8. END TITLE
9. SFX SUITE - BOOMERANG ATTACK



"(...) Moje życie gaśnie, obraz się zaciera... Pozostają jedynie wspomnienia. Pamiętam czas chaosu, zburzone marzenia, wyjałowioną ziemię. Ale najlepiej pamiętam Wojownika Drogi - człowieka o imieniu Max...". Muszę przyznać, że trylogia o szalonym Maxie należy do moich ulubionych cykli. Mimo wszystko postanowiłem nieco chłodno i obiektywnie, bez zbędnych sentymentów ocenić narrację do tego filmu...

Autorem przedsięwzięcia jest australijski kompozytor Brian May, w przypadku którego niezwykła zbieżność personaliów ze znanym członkiem grupy 'Queen' jest zupełnie przypadkowa. Pierwsze takty od razu skojarzyły mi się z pewnym małym, dzikim chłopcem z bumerangiem, który okazuje się bardzo ważną postacią w przekroju całego filmu. Co prawda niewiele ma on wspólnego z samą muzyką, ale to właśnie odgłos jego lecącego bumerangu jest swego rodzaju preludium otwierającym całość. Ilustracja została podzielona na dziewięć kawałków scenicznych, z czego pierwszy utwór "Main Tittle" jest niejako zbiorem wszystkich tych motywów, których główne rozwinięcia przyjdzie nam dopiero usłyszeć. Również ostatni temat sceniczny "SFX Suite - Boomerang Attack" ma nieco inny, zresztą bardzo ciekawy charakter, o czym napisałem w końcowej części recenzji. Muzyka jest w przygniatającej wręcz części bardzo niespokojna oraz zupełnie pomija jakichkolwiek elementy optymistyczne. Taką aranżację muzyczną mają wszystkie te utwory, które w bezpośredni sposób dotyczą wydarzeń, w których bierze udział Lord Humungus ze swoimi ludźmi, takie jak "Confrontation" lub choćby "Marauder's Massacre" oraz fragmenty pozostałych narracji scenicznych pośrednio dotyczące tego przebiegu fabuły ("Montage - Main Title"). To zupełne pominięcie elementu optymistycznego jest moim zdaniem jedynym błędem w konstrukcji tej ilustracji. Oczywiście usprawiedliwieniem dla Briana May'a jest fakt, że tylko taki podkład muzyczny oddaje w pełni wszystko to co dzieje się na ekranie - walka o przetrwanie, przemoc, terror, gwałt... Poza tym "Mad Max 2" jest filmem specyficznym, pozbawionym wątku miłosnego, którego muzyczna interpretacja zawsze wprowadza pewnego rodzaju uspokojenie na ścieżce dźwiękowej. Z tego powodu odniosłem wrażenie, że całość nie jest prawidłowo wyważona emocjonalnie w wyniku czego całokształt pozostaje trochę mało harmonijny. I za to minus, choć niewielki... Jak już wspomniałem na samym wstępie każdy ważniejszy, bądź uznany za taki przez Briana May'a fragment filmu ma swoje muzyczne odzwierciedlenie. Mnie najbardziej podoba się motyw muzyczny, wykorzystany m.in. pod koniec utworu "Marauder's Massacre", jego bardziej obszerne rozwinięcie na początku "Gyro Saves Max" i całość jako "End Title". Ta część to bardzo ładny, smyczkowy fragment skomponowany przez pana May'a w ten sposób, że pozornie wydawałoby się spokojniejszy w przesłaniu, z pewną nutką smutku, wprowadza mimo wszystko pewien rodzaj niepokoju, będąc na ekranie bardzo często elementem załamania akcji. Oczywiście tym samym, jest to według mnie najważniejszy temat sceniczny tej ścieżki. Narrację zamyka utwór "Boomerang Attack", który podobnie jak "Main Title" również rozpoczyna się odgłosem lecącego bumerangu. Ponadto uwzględnia również odgłosy wyrwane z kontekstu dwóch najważniejszych sekwencji filmu - lecący samolot Gyro połączony z akcją sprowadzenia przez Max'a ciężarówki zdolnej do pociągnięcia cysterny z paliwem oraz końcowe zdarzenia - czyli pościg ludzi Humungus'a za ciężarówką i wysadzenie obozu.

Brian May skomponował bardzo dobrą ilustrację do bardzo dobrego filmu. Nie dorównuje ona jednak kompozycji Maurice'a Jerre'a do ostatniej części trylogii. Jej jedyną wadą jest stosunkowo słabsze wyważenie całości. Powinno pojawić się jakieś zwolnienia tempa, które uspokoiłby nieco atmosferę i dało słuchaczowi czas na "nabranie oddechu". Ekspresja poszczególnych tematów scenicznych jest bardzo duża, a całość zaaranżowana jest w ten sposób, że postanowiono umieścić tylko te motywy, które dotyczą samej akcji oraz związanych z nią zdarzeń. I dlatego jakikolwiek element uspokojenia, choćby w sposobie niewielkiej zmiany brzmienia poszczególnych ścieżek, powinien zostać użyty.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI