MAD MAX BEYOND THUNDERDOME

MUZYKA: Maurice Jarre
ROK PRODUKCJI: 1985
WYTWÓRNIA: GNP / Crescendo
CZAS TRWANIA: 44:24 min.


1. TINA TURNER - WE DON'T NEED ANOTHER HERO (THUNDERDOME)
2. TINA TURNER - ONE OF THE LIVING
3. BARTERTOWN
4. THE CHILDREN
5. COMING HOME
6. WE DON'T NEED ANOTHER HERO (THUNDERDOME) - INSTRUMENTAL



Apokaliptyczna wizja świata po trzeciej, nuklearnej wojnie światowej ukazana w trzeciej części "Mad Maxa" szczególnie przypadła mi do gustu, a cała trylogia należy do moich ulubionych cykli. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że jedna z głównych ról w ostatniej części przypadła samej Tinie Turner, która jest gwiazdą największego formatu światowej muzyki rozrywkowej. Ponadto wykonuje ona również dwie piosenki zamieszczone na płycie - otwierającą, tytułową "We Don't Need Another Hero" oraz "One of the Living", przy czym pierwsza z nich królowała swego czasu na wszystkich poważniejszych, światowych listach przebojów. Pozostała część kompozycji, również autorstwa Maurice'a Jarre'a jest jednym słowem rewelacyjna... Te cztery, instrumentalne tematy sceniczne - "We Don't Need Another Hero", "Coming Home", "The Children" oraz "Bartertown" - to narracja najwyższej klasy. Narracja harmonijna, narracja zadziwiająca... Pierwszy wymieniony motyw - zamykający całość, to nic innego jak piosenka wykonywana przez Tine Turner w formie podkładu melodycznego. Pozostałe trzy to już prawdziwy majstersztyk, przy czym prym wśród nich wiedzie niewątpliwie "Bartertown". Ten fragment narracji jest niezwykły, cudowny, rzec by można enigmatyczny, przeplatany gdzieniegdzie jednym z motywów przewodnich, którego główne rozwinięcie możemy usłyszeć w utworze "The Children". To właśnie te cztery niezwykle oryginalne utwory o takiej samej, specyficznej konstrukcji brzmieniowej są także składową niezwykłej indywidualność tej kompozycji, której przyznałem możliwie najwyższą ocenę. Jest to jedna z najlepszych, "nie-klasycznych" ilustrcji jakie do tej pory słyszałem. Poza tym należy pamiętać o jeszcze jednej bardzo istotnej rzeczy - Maurice Jarre podobnie jak Vangelis wszystko aranżuje sam, zupełnie pomijając udział orkiestry, która mimo wszystko zapewnia znacznie szerszy zasięg dynamicznych i emocjonalnych możliwości.

Jedyne zastrzeżenie jakie można mieć do tej ścieżki dźwiękowej wynika z braku pewnych utworów, które wiadomo, że powstały. Można je znaleźć na przykład w zbiorach wybranych kompozycji Maurice'a Jarre'a. Trudno powiedzieć co jest bezpośrednią przyczyną tak zaistniałej sytuacji oraz z czego ona wynika. Być może zadecydowały o tym jakieś względy komercyjne bądź finansowe, bądź niezrozumiałe układy na linii producent - kompozytor. Być może powody mają zupełnie inne podłoże. Fakt pozostaje jednak faktem. Ta przedziwna i niejasna sytuacja dotyczy, m.in. znakomitego utworu "Captain Walker", który jest ilustracją wielu ważnych oraz przełomowych zdarzeń w kontekście przebiegu fabuły. Ponadto - mimo, że zawiera kilka nawiązań do muzyki zamieszczonej na ścieżce dźwiękowej - stanowi zupełnie odmienną kompozycję, oczywiście utrzymaną w tej samej konwencji melodycznej.

Wielka szkoda, że płyta do filmu "Mad Max Beyond Thunderdome" jest pozycją niekompletną. Nie ma to jednak znaczenia z punktu widzenia końcowej oceny, ponieważ nie wpływa to w żaden sposób na jakość narracji. Pozostaje jednak żal oraz niedosyt, że o takiej a nie innej decyzji zadecydowały względy, które w konsekwencji są decyzjami krzywdzącymi tylko i wyłącznie słuchacza... Traci on tym samym możliwość zapoznania się z kompletnym przedsięwzięciem Maurice'a Jarre'a.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI