MANIAC

MUZYKA: Jay Chattaway
ROK PRODUKCJI: 1980
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande
CZAS TRWANIA: 32:24 min.


01. MANIAC'S THEME (MAIN TITLES)
02. APOCALPYSE NEW YORK
03. ON THE BEACH
04. HOOKERS HEARTBEAT
05. A LITTLE KNIFE MUSIC
06. INNER VOICES
07. MANIAC STRIKES BACK
08. BLAST HIM
09. BLAST HER
10. WINDOW SHOPPING
11. SUBWAY TERROR
12. GOODBYE RITA
13. CEMETERY CHASE
14. CRY FOR MOTHER
15. MANNEQUINS' REVENGE
16. MANIAC'S THEME (END TITLES)



Frank Zito to seryjny morderca, która zabija kobiety... Zdjęte skalpy i wykorzystuje jako trofea w swoim apartamencie... To zły człowiek, obłąkany zabójca, tytułowy maniak... Morduje niezwykle brutalnie, a o wyborze ewentualnej ofiary decyduje najczęściej tylko przypadek... To zupełnie inny rodzaj mordercy niż powszechnie znani Michael Myers czy Jason Voorhees...

Ścieżka dźwiękowa do filmu William Lustig'a "Maniac" to debiut kompozytorski debiut Jaya Chatteway'a, jeśli chodzi o muzykę filmową. Z perspektywy samodzielnej ilustracji debiut bardzo przeciętny... Cała narracja oparta jest na surowym brzmieniu uzyskanym przy pomocy analogowych syntezatorów, opartym na kilku powtarzalnych sekwencjach, z których trudno wybrać najważniejszy motyw przewodni. Wydaje się, że rola każdego z nich jest równie istotna. Oczywiście muzyka ma właściwą wymowę, odpowiedni nakład emocjonalny, jest jednak czasami niezwykle nużąca i nastręcza pewne trudności w prawidłowej interpretacji. Odniosłem wrażenie, że Jay Chatteway nie ilustrował konkretnych wątków, nie odnosił się muzycznie do poszczególnych części składowych filmu, ale podporządkował wszystkie tematy sceniczne tylko jednemu rozległemu aspektowi - morderstwu... To swego rodzaju portret Franka Zito i sposób postrzegania zabójstwa jedynie z jego perspektywy. Jedynym wyjątkiem jest utwór "Inner Voices", który bazuje na monologu Franka, podczas którego "prowadzi" on konwersację z nieistniejącą w rzeczywistości osobą (przypuszczalnie nieżyjącą matką). Jest to wyrwany z kontekstu filmu fragment, odwołujący się w pewien sposób do dzieciństwa Franka... W przebiegu fabuły powoduje on pewne odwrócenie uwagi od "teraźniejszego" wizerunku mordercy, nie ma jednak pełnego odniesienia w podkładzie muzycznym. Znajduje jedynie krótkie rozwinięcie w nieco mniej emocjonalnym temacie "Maniac Strikes Back". Zresztą ten ciąg brzmieniowy pojawia się także w utworach "Window Shopping" oraz "Maniac's Theme (End Titles)". Kolejną częścią filmu, która nie została indywidualnie zaakcentowana w przekroju narracji jest postać Anny D'Antoni, czyli pewnej filmowej "słabości" Franka Sito... Nawet relacje pomiędzy nimi nie znalazły swojego muzycznego odpowiednika... Także końcowe tematy sceniczne, gdy Frank Zito pomału zmierza do kompletnego obłąkania nie zostały zilustrowane w jakiś szczególny sposób. Sposób, który odbiegałby wyraźnie od przyjętej formy wykorzystanej linii melodycznej...

Jay Chattaway zupełnie inaczej podszedł do podkładu muzycznego filmu, którego centralną postacią jest morderca. Jego ilustracja pomija jakiś specyficzny temat odnoszący się tylko i wyłącznie do sylwetki Franka Sito w taki sposób, w jaki John Carpenter określił Maichaela Myers'a, albo Harry Manfredini Jasona Voorhees'a... Tego wyraźnie brakuje muzyce patrząc na nią z perspektywy całości. Poza tym ma ona miejscami niezwykle nużący przebieg, a nagminne powtarzanie pewnych nieciekawie brzmiących tematów powoduje w konsekwencji niechęć do kompozycji pana Chatteway'a. To stosunkowo trudna w odbiorze narracja, która została podporządkowana jedynie obrazowi... Tym samym rozpatrując ją przez pryzmat autonomicznej ilustracji, nie dostrzeżemy nic poza zwykłą przeciętnością...

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI