MATRIX, THE

MUZYKA: Różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 1999
WYTWÓRNIA: Warner Bros.
CZAS TRWANIA: 62:36 min.


01. MARILYN MANSON - Rock is dead
02. PROPELLERHEADS - Spybreak! (short one)
03. MINISTRY - Bad blood
04. ROB D - Clubbed to death (kurayamino mix)
05. MEAT BEAT MANIFESTO - Prime audio soup
06. LUNATIC CALM - Leave you far behind
07. PRODIGY - Mindfields
08. ROB ZOMBIE - Dragula (Hot Rod Herman remix)
09. DEFTONES - My own summer (shove it)
10. HIVE - Ultrasonic sound
11. MONSTER MAGNET - Look to your orb for the warning
12. RAMMSTEIN - Du hast
13. RAGE AGAINST THE MACHINE - Wake up



Filmu i muzyki z niego chyba przedstawiać nikomu nie trzeba... Zarówno film, jak i płyta ze ścieżką dźwiękową z "Matrixa", swego czasu osiągnęły apogeum popularności na całym świecie. W niektórych kręgach stosuje się powiedzenie, że jaki film - taka i muzyka. Wprawdzie stwierdzenie to zostało wielokrotnie już obalone, ale w przypadku "Matrixa" prawdziwości odmówić mu nie można. Spójrzcie na listę wykonawców. Przypomnijcie sobie muzykę podczas filmowych wydarzeń. Zmieszajcie to z cyberpunkową otoczką dzieła bracia Wachowskich i otrzymacie zawartość tego jakże wspaniałego krążka. Materiał płyty zawiera m.in. piosenkę przewodnią Marilyn Mansona - "Rock Is Dead", "Spybreak!" (Propellerheads) pochodzący z genialnej strzalaniny w holu, "Clubbed To Death" Roba D (w filmie słyszalny tylko przez chwilkę, w programie testowym, podczas przechodzenia przez ulicę Morfeusza i Neo... Szkoda, że tak krótko, bo kawałek jest to wprost wyśmienity), Lunatic Calm i jego "Leave You Far Behind" (walka Morfeusza z Neo; w filmie jednak w nieco innej aranżacji), "Mindfields" by Prodigy (dyskoteka; pierwsze spotkanie głównego bohatera z Trinity), "Wake Up" (Rage Against The Machine), czyli sama końcówka filmu, a ponadto Ministry, Rob Zombie, Deftones, Monster Magnet, Rammstein... Składanka z "Matrixa" stała się na tyle popularna, że pewnie większość z Was czytając niniejszą recenzję posiada już ten soundtrack od dawna w domu i zna muzykę z "Matrixa" na pamięć. Polecać nie trzeba - no chyba że są jeszcze tacy, którzy z tym albumem nie mieli jeszcze okazji się zapoznać... Zatem trzeba szybciutko nadrobić zaległości, a ja ze swojej strony zachęcam również do zapoznania się ze scorem autorstwa Dona Davisa - znacznie mniej popularnym w Polsce, ale zapewniam, że jest to płyta równie znakomita co opisywany tutaj album.

Poniżej inna okładka (wytwórnia Maverick).




Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI