MATRIX RELOADED, THE

MUZYKA: Don Davis, Juno Reactor, różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 2003
WYTWÓRNIA: Warner Bros.
CZAS TRWANIA: CD 1 - 48:17 min., CD 2 - 41:29 min.


CD 1:

01. LINKIN PARK - Session
02. MARILYN MANSON - This Is a New Shit
03. ROB ZOMBIE - Reload
04. ROB DOUGAN - Furious Angels
05. DEFTONES - Lucky One
06. TEAM SLEEP - The Passportal
07. P.O.D. - Sleeping Awake
08. UNLOCO - Bruises
09. RAGE AGAINST THE MACHINES - Calm Like a Bomb
10. PAUL OAKENFOLD - Dread Rock
11. FLUKE - Zion
12. DAVE MATTHEWS BAND - When The World Ends (Oakenfold Remix)

CD 2:

01. DON DAVIS - Main Title
02. DON DAVIS - Trinity Dream
03. JUNO REACTOR feat. GOCOO - Teahouse
04. ROB DOUGAN - Chateau
05. JUNO REACTOR & DON DAVIS - Mona Lisa Overdrive
06. JUNO REACTOR vs. DON DAVIS - Burly Brawl
07. DON DAVIS - Matrix Reloaded Suite



Film "Matrix: Reaktywacja" to dla mnie rozczarowanie. To nie jest to, czego się spodziewałem i pod tym względem niestety mnie zawiódł. Wprawdzie film posiada mnóstwo zalet, ale nie mniej wad - i to dość sporych wad. No ale to nie recenzja filmu, lecz ścieżki dźwiękowej z niego, a ta jest zdecydowanie jednym z najmocniejszych elementów najnowszej produkcji braci Wachowskich. Przed obejrzeniem filmu soundtrack przesłuchałem mnóstwo razy, więc miałem już jakieś dobre rozpoznanie. Najpierw zajmę się pierwszą płytą. Otwiera ją świetny instrumentalny kawałek grupy Linkin Park. Potem mamy świetnego Mansona - nie mogło go zabraknąć na soundtracku z drugiej części. Ale przewodni "Rock Is Dead" z części pierwszej jednak lepszy. Potem mamy kolejnego artystę znanego z poprzedniej płyty - Roba Zombie, który robi naprawdę świetne i ostre kawałki. Kolejną osobistością jest Rob Dougan, także goszczący na płycie z muzyką z pierwszego "Matrixa" (tam podpisany jako Rob D), a tutaj gości nawet dwa razy. Na pierwszej płycie znajduje się jego utwór "Furious Angels" (w wersji instrumentalnej, słyszałem jeszcze wersję śpiewaną - równie kapitalna), który jest tak samo genialny jak kawałek "Clubbed To Death" z poprzedniej części filmu. "Furious Angels" słyszalny jest podczas pierwszej walki Neo z trzema agentami. Dalej mamy świetny "Lucky One" grupy Deftones, niezły "The Passportal" (Team Sleep) i wreszcie przewodnią piosenkę "Matrix Reloaded", czyli "Sleeping Away" grupy P.O.D. O tej piosence chodzą różne słuchy, ja wyrażę swoje zdanie. Utwór sam w sobie jest całkiem niezły, fajnie się go słucha, ale jako piosenka przewodnia "Reaktywacji" niezbyt dobrze się spisuje - brak mu poweru, potężnej dawki dynamizmu jaką miała piosenka przewodnia części pierwszej - "Rock Is Dead". Pod tym względem "Sleeping Away" zostaje daleko z tyłu za piosenką Marilyn Mansona. Dalej na płycie znajdują się dobre kawałki "Bruises" (Unloco) oraz "Calm Like A Bomb" (Rage Against The Machines) oraz rewelacyjny "Dread Rock" Paula Oakenfolda - kapitalna sprawa! Zauważyłem, że pan Oakenfold coraz śmielej wkracza w świat muzyki filmowej (ścieżka dźwiękowa do "Swordfish", świetna przeróbka motywu Bonda w "Die Another Day") - i dobrze. Utwór "Zion" (Fluke) pochodzi z dyskoteki właśnie w mieście Zion - nota bede owa dyskoteka w filmie to kompletna porażka, nie wiem po co w ogóle tam była.... Żenada... Pierwszą płytę zamyka "When The World Ends" (mix Paula Oakenfolda) grupy Dave Matthews Band. Utwór co najmniej dobry i przyjemny jak cała reszta na tej płycie. Ogólnie pierwszy krążek to wspaniała składanka filmowa, zdecydowanie jedna z najlepszych, z jakimi miałem do czynienia. Mnóstwo świetnych utworów i piosenek, ocena pierwszej płytki to jak to bardzo mocne 4 gwiazdki. No ale wszyscy chyba wiedzą, że kwintesencją tego soundtracku jest jakże fantastyczna i genialna druga płyta... czyli coś a'la score z muzyką głównie Dona Davisa i Juno Reactor.

Pierwszy utwór to oczywiście "Main Title" Dona Davisa, czyli kawałek partytury znany już z części pierwszej, lecz ze sporą dawką nowych brzmień. Bardzo charakterystyczna dla "Matrixa" muzyka, trzeba przyznać że kompozytor wspaniale uchwycił swoją partyturą klimat i realia filmu - zarówno w części pierwszej jak i w "Reaktywacji" - pewnie tak samo będzie w nadchodzącym "Matrix Revolutions". Dalej mamy "Trinity Dream" czyli muzykę z początkowego snu Neo - kolejny udany fragment muzyczny ilustrujący jakże efektowny bullet-time, czyli skok Trinity z budynku i strzelanie się w powietrzu z agentem - wszystko w zwolnionym tempie. Piękna scena. Dalej mamy bębenkowy, szybki "Teahouse" (Juno Reactor, wykonuje Gocoo) ze sceny walki Neo z Seraphem ("ochroniarz" Wyroczni). Numer 4 na tym krążku to kolejne pojawienie się Roba Dugana i tym razem "Chateau" - jakby szybsza wersja jakże pięknego "Clubbed To Death" z pierwszego "Matrixa". Po tym utworze na soundtracku zaczyna się prawdziwa jazda i prawdziwy odlot. Na pierwszy ogień idzie "Mona Lisa Overdrive" w wykonaniu Dona Davisa i Juno Reactor (to nawiasem mówiąc chyba nawiązanie do powieści cyberpunkowej o takiej samej nazwie - autor: William Gibson). Ten jakże REWELACYJNY utwór pochodzi z FENOMENALNEJ sceny pościgu na autostradzie, która to scena jest zdecydowanie najlepsza w całym filmie, zdecydowanie jedna z najlepszych jakie w życiu widziałem (ta akcja! Dynamika! Te efekty specjalne!) i z pewnością przejdzie do historii jako najlepsza scena pościgu, jaka kiedykolwiek pojawiła się w filmach! Nie przesadzam ani trochę, zresztą osoby, które ją widziały dobrze wiedzą o czym mówię, a osoby które dopiero film obejrzą - oni sami zrozumieją :) I drugi najlepszy utwór na płycie - totalny kop na maxa, czyli kawałek "Burly Brawl" (znowu Juno Reactor vs. Don Davis) pochodzący z długiej walki Neo z ogromną liczbą kopii agenta Smitha. Sama walka utrzymana jest w konwencji humorystycznej, ale jakże efektowna i świetnie zmontowana - bardzo mi się podobała. Te dwa utwory to geniusz jeśli chodzi o przemieszanie muzyki instrumentalnej z elektroniką - maksymalna wariacja, rewelacyjna linia melodyczna, nowy styl i nowa jakość jeśli chodzi o eksperymentowanie na muzyce filmowej. Mogę nawet zaryzykować i powiedzieć, że to najlepsze przemieszanie elektroniki (szczególnie bas w "Mona Lisa Overdrive" kopie na maksa!) z klasycznymi instrumentami (trąbki, instrumenty smyczkowe - szczególnie piękne skrzypce, perkusja) jakie dotychczas słyszałem. Wszystko rewelacyjnie się przeplata, absolutnie do niczego nie można się przyczepić. Podoba mi się to nawet bardziej, niż dotychczasowe dokonania takich kompozytorów jak Trevor Rabin czy Harry Gregson-Williams, którzy przecież takie wspaniałe przemieszanie stosują od dawna. Do tego wszystkiego wplecione pompatyczne chóry - efekt kapitalny. Drugą płytę zamyka długa, ponad 17-minutowa suita Dona Davisa, czyli kompilacja różnych najbardziej charakterystycznych motywów z filmu. W "Matrix Reloaded suite" raz muzyka jest powolna i spokojna, innym razem szybka i dynamiczna, jeszcze w innych momentach jakby złowroga. W całość także wplecione chóry, czyli coś nowego - bo w partyturze do części pierwszej owych chórów nie było. A szkoda, bo mimo wszystko w jakiś sposób podnoszą one wartość całej muzyki.

Cóż - szkoda, że sam film nie jest równie rewelacyjny (prócz kilku arcygenialnych fragmentów i akcji) jak muzyka z niego. Bo o ile co do filmu mam niestety bardzo mieszane uczucia, tak do muzyki zdecydowanie żadnych wątpliwości - dla mnie to absolutna rewelacja! Spotkałem się też z jedną ciekawą opinią na temat ścieżki z "Reaktywacji". Jeden z zachodnich recenzentów stwierdził, że muzyka jest za mało... elegancka i subtelna... Szczerze mówiąc współczuje takim ludziom i ich "wiedzy" - gość chyba nie bardzo wiedział, jaki soundtrack recenzuje i przede wszystkim - soundtrack do jakiego filmu i o jakiej treści, jakich realiach. Muzyka tutaj ma być szybka i dynamiczna, ma być sporo elektroniki i przeciągliwego basu, ma być głośno, efektownie i jakby celowo - w niektórych momentach - chaotycznie. No ale jak widać - są tacy, co mają odmienne zdanie i chcieliby tu muzyki spokojnej, eleganckiej, subtelnej, może jeszcze wyciszonej i z lekką nutką dekadencji... Gratuluję gustu oraz trafności treści do tematu :) Moja ocena końcowa - najwyższa, a jakże. Pierwsza płyta to jedna z najlepszych składanek filmowych, z jakimi miałem do czynienia. Druga to genialna partytura, idealnie, wręcz perfekcyjnie pasująca do filmu - oczywiste 5 gwiazdek. Ale to wydanie jako całość - absolutna rewelacja, zdecydowanie jeden z najlepszych soundtracków, jakie w tym roku się pojawiły. Przesłuchałem wielokrotnie, mam ochotę przesłuchać raz jeszcze, nawet w tym momencie, zresztą mogę słuchać bez końca - miodność tej płyty sięga zenitu. I ze względu właśnie na drugi krążek nie mam żadnych obaw, żeby całości wystawić najwyższą ocenę - warto, bo to on jest wyznacznikiem tej ścieżki dźwiękowej, to on niewątpliwie podnosi ocenę całości. A całość moim zdaniem znacznie lepsza od muzyki z części pierwszej. Aha - zapomniałem jeszcze wspomnieć, że na wydaniu tej ścieżki dźwiękowej znajdziemy dwa ciekawe dodatki. Pierwszy z nich to filmik o tworzeniu najnowszej gry komputerowej "Enter The Matrix". Druga rzecz to trailer pierwszego odcinka animowanej serii "Animatrix" - "Last Flight Of The Oziris". I jeszcze na koniec - ciekawi mnie bardzo, czy zostanie wydany osobny score z muzyką tylko Dona Davisa (i Juno Reactor rzecz jasna) - ale moim zdaniem to sprawa wątpliwa, z dwóch powodów. Pierwszy - na tym wydaniu znajduje się aż około 40 minut muzyki instrumentalnej i w sumie na dodatkowym scorze nowych fragmentów muzycznych byłoby raczej niewiele. Druga sprawa - "Matrix Revolutions" zbliża się wielkimi krokami, premiera już w listopadzie, a co za tym idzie - kolejny soundtrack. Więc czy jest sens wydawania przed tak krótkim okresem oczekiwania osobnego score'a z "Reaktywacji"? Obym się mylił, bo wspaniałej muzyki filmowej nigdy nie za dużo.

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI